Reklama
Reklama
Reklama

250 dni na morzu. Co naprawdę działo się na USS Abraham Lincoln?

TYLKO NA

USS Abraham Lincoln miał odbyć rutynową misję na Indo-Pacyfiku. Zamiast tego został skierowany na Bliski Wschód i przez ponad osiem miesięcy angażował się w działania przeciw Iranowi. W ostatnich tygodniach pojawiły się doniesienia o wyczerpaniu załogi, problemach z zaopatrzeniem i zdrowiem psychicznym. – To jest bardzo niepokojący objaw dotyczący morale wojskowego – mówi Zero.pl politolog, prof. Przemysław Żurawski vel Grajewski.

Wojna na Bliskim Wschodzie 2026
Lotniskowiec USS Abraham Lincoln. (fot. - / East News)
  • Lincoln wypłynął z Kalifornii na Indo-Pacyfik, ale zamiast wrócić zgodnie z planem został skierowany na Bliski Wschód, gdy USA przygotowywały się do wojny z Iranem.
  • Rutynowe rozmieszczenie zmieniło się w wielomiesięczną misję bojową. Z pokładu lotniskowca operowały m.in. F/A-18, F-35C i EA-18G Growler, wspierając amerykańskie działania przeciwko Iranowi.
  • Około 5 tys. marynarzy i Marines przez ponad osiem miesięcy pozostawało w ramach tego samego rozmieszczenia. Na lotniskowcu pojawiły się doniesienia o chorobach psychicznych, niektórzy członkowie załogi mieli chcieć skakać za burtę.
  • – To jest zaskakujące, bo jednak wojsko to nie klub dyskusyjny. Więc to bardzo groźne, dlatego, że bez względu na to, czy to prawda czy nie, tworzy wrażenie słabości morale armii amerykańskiej, a to będzie kusić Rosję i każdego wroga – mówi Zero.pl politolog, prof. Przemysław Żurawski vel Grajewski.

USS Abraham Lincoln opuścił bazę Naval Air Station North Island w San Diego 21 listopada 2025 r. Nie wypływał wówczas na wojnę z Iranem. Plan zakładał rozmieszczenie lotniskowca w regionie Indo-Pacyfiku, gdzie miał być elementem amerykańskiej obecności wojskowej i siły szybkiego reagowania. Na jednostce znajdowało się skrzydło pokładowe Carrier Air Wing 9, a wraz z lotniskowcem operowała grupa uderzeniowa złożona z kilku okrętów. Cała załoga liczyła ponad 5 tys. marynarzy i Marines.

Początek misji przebiegał zgodnie z tym planem. Lincoln operował na zachodnim Pacyfiku, a 11 grudnia zawinął na krótko do Guam. Następnie grupa przeszła przez Morze Południowochińskie i dalej na zachód. W styczniu 2026 r. sytuacja zmieniła się zasadniczo. Wraz z narastającym konfliktem między Stanami Zjednoczonymi a Iranem lotniskowiec został przekierowany na Bliski Wschód. W drugiej połowie stycznia przepłynął przez cieśniny Singapurską i Malakka, a pod koniec miesiąca znalazł się na Morzu Arabskim.

Polityka Trumpa a Korea Południowa. Ekspert: Azja rozważa zwrot w relacjach z USA

Reklama
Reklama

Lincoln w środku wojny

To właśnie wtedy zaczęła się misja, która miała całkowicie zmienić charakter rozmieszczenia pływającej jednostki wojskowej. Lincoln wraz z Carrier Strike Group 3 został podporządkowany amerykańskiej 5. Flocie i rozpoczął działania na rzecz bezpieczeństwa morskiego oraz przygotowania do operacji przeciw Iranowi. Amerykańska marynarka prowadziła również regularne uzupełnianie zapasów na morzu – 27 stycznia Lincoln został zaopatrzony przez okręt USNS Carl Brashear.

Po rozpoczęciu Operacji Epicka Furia 28 lutego 2026 r. lotniskowiec stał się jedną z najważniejszych amerykańskich  jednostek do prowadzenia działań przeciw Iranowi. Z jego pokładu operowały między innymi F/A-18E/F Super Hornet, F-35C, samoloty walki elektronicznej EA-18G Growler oraz inne maszyny należące do Carrier Air Wing 9. US Navy informowała o prowadzeniu przez grupę uderzeniową misji bojowych. W marcu Lincoln nadal wykonywał loty bojowe nad Morzem Arabskim.

Z czasem misja została dodatkowo wydłużona. Lotniskowiec brał udział także w operacjach blokadowych przeciwko Iranowi. W efekcie załoga znalazła się w sytuacji, w której pierwotnie planowana misja około siedmiu miesięcy zaczęła się przeciągać znacznie poza zakładany termin.

Reklama
Reklama

200 dni bez zawinięcia do portu

Najbardziej niezwykłym elementem obecnej historii Lincolna nie jest jednak sama długość całego rozmieszczenia, lecz czas spędzony bez normalnej wizyty w porcie.

W sierpniu lotniskowiec miał już za sobą ponad 250 dni rozmieszczenia, a według senatora Richarda Blumenthala ponad 200 dni bez zawinięcia do portu. To rekordowy okres dla współczesnego amerykańskiego lotniskowca. W praktyce oznacza to, że tysiące ludzi przez wiele miesięcy funkcjonowały niemal wyłącznie na pokładzie okrętu, podczas gdy jednostka pozostawała zaangażowana w działania wojenne.

– Nie wiemy, co się tam dokładnie dzieje, ale na pewno nie dzieje się nic takiego, co działo się w okopach pierwszej wojny światowej – mówi prof. Przemysław Żurawski vel Grajewski.

Reklama
Reklama

– To jest raczej objaw tego, że wysiłek wojenny i cele wojenne nie są uznawane przez wojskowych amerykańskich, szeregowych żołnierzy, za istotne. Ich zdolność do poświęcenia się w imię interesu kraju jest w tym przypadku niska. Nie polega to na tym, że oni są wycieńczeni – dodaje politolog.

Dramatyczna sytuacja na pokładzie lotniskowca. Donald Trump podjął decyzję

US Navy regularnie prowadzi operacje uzupełnianie paliwa, amunicji, żywności i innych zapasów bez konieczności wpływania do portu. W lipcu publikowano zdjęcia takiego uzupełniania zapasów Lincolna z okrętem USNS Cesar Chavez. Problemem nie jest więc samo „zaopatrzenie na zero”, lecz – według części załogi i rodzin – jakość i regularność dostaw określonych produktów oraz fakt, że miesiącami praktycznie nie było normalnego zejścia na ląd.

– To jest bardzo niepokojący objaw dotyczący morale wojskowego naszego głównego sojusznika. To będzie oddziaływało w kierunku osłabienia prestiżu wojskowego Stanów Zjednoczonych, a na tym prestiżu spoczywa całe bezpieczeństwo transatlantyckie. Jeśli Putin uzna, że Amerykanie są psychologicznie za słabi żeby podjąć walkę, to może się zdecydować uderzać – mów Przemysław Żurawski vel Grajewski.

Sygnały o pierwszych problemach

Pierwsze poważniejsze publiczne sygnały dotyczące kondycji załogi pojawiły się latem 2026 r., a w lipcu zaczęły pojawiać się informacje o długim czasie spędzanym przez marynarzy na morzu i narastającym zmęczeniu. W kolejnych tygodniach doniesienia zaczęły dotyczyć już nie tylko morale, ale również warunków życia na pokładzie.

Reklama
Reklama

Na początku sierpnia sprawa nabrała rozgłosu. Rodziny marynarzy podczas spotkania z przedstawicielami US Navy w San Diego mówiły o problemach z zaopatrzeniem – między innymi brakach mydła, pasty do zębów czy dezodorantów – a także o problemach z wodą, sanitariatami i wyżywieniem. Pojawiały się również zarzuty dotyczące pleśni, uszkodzonych toalet i innych elementów infrastruktury okrętu. Około 200 członków rodzin uczestniczyło 6 sierpnia w spotkaniu z pełniącym obowiązki sekretarza Marynarki Wojennej Hungiem Cao.

US Navy kwestionuje najcięższe zarzuty i twierdzi, że załoga ma dostęp do czystej wody, sprawnej klimatyzacji, odpowiedniego jedzenia oraz profesjonalnego wsparcia medycznego i psychologicznego.

Porównajmy ich sytuację z sytuacją żołnierzy ukraińskich. Jak ktoś siedzi w okopach na stepach ukraińskich, jest bez przerwy pod ogniem, a jego koledzy giną, to to jest trauma wojenna. A jak marynarz siedzi na lotniskowcu i rozpacza, bo dwustu dni nie był na lądzie i się nie zabawił, to jest co innego – mówi Przemysław Żurawski vel Grajewski.

W sierpniu pojawiły się doniesienia o kilku przypadkach, w których marynarze mieli próbować lub rozważać skok za burtę. Jeden z nich, na początku sierpnia, został wyciągnięty z wody i według doniesień incydent został zakwalifikowany jako związany z problemem zdrowia psychicznego. Rodziny twierdziły, że długotrwała izolacja, brak informacji o terminie powrotu oraz warunki na pokładzie powodują narastające wyczerpanie.

Reklama
Reklama

W tym momencie na pokładzie Lincolna pojawia się admirał Brad Cooper, szef Centralnego Dowództwa USA. Według jego oświadczenia Lincoln miał spośród 11 aktywnych amerykańskich lotniskowców należeć do jednostek z najmniejszą liczbą przypadków związanych ze zdrowiem psychicznym. Jednocześnie admirał zaznaczył, że „nie wszystko jest idealne”, a długa służba na morzu jest wyjątkowo wymagająca.

Wizyta miała jednak jeszcze jeden istotny skutek. Załoga otrzymała informację, że jej misja dobiega końca i że Lincoln wróci do Stanów Zjednoczonych. Według emerytowanego admirała Mike'a Mullena właśnie ta wiadomość wyraźnie poprawiła morale marynarzy.

Nadpływa USS George Washington

Powrót Lincolna stał się możliwy dzięki decyzji o wysłaniu na Bliski Wschód drugiego lotniskowca – USS George Washington.

To jednostka, która wcześniej operowała na Pacyfiku. Jej skierowanie na Bliski Wschód oznacza więc nie tylko zwykłą wymianę jednego lotniskowca na drugi. Przez pewien czas amerykańska obecność w zachodniej części Pacyfiku zostanie osłabiona. Waszyngton płynie na zachód i ma przejąć zadania Lincolna w regionie.

Sekretarz Marynarki Wojennej Stanów Zjednoczonych Hung Cao przekazał, że USS Abraham Lincoln wróci do domu w ramach planowanej rotacji. W tym tonie administracja USA przedstawia tę zmianę wykluczając wątek awaryjnej ewakuacji przemęczonej załogi. Decyzja o wymianie zbiegła się jednak  w czasie z narastającą presją rodzin, parlamentarzystów i mediów dotyczącą kondycji marynarzy.

Reklama
Reklama

 

Źródło: Zero.pl
Przemysław Staciwa
Przemysław StaciwaDziennikarz
Reklama
Reklama