Wczesnym rankiem w piątek Zjednoczone Emiraty Arabskie poinformowały o atakach Iranu na swoje terytorium. Uruchomiona została obrona przeciwrakietowa i przeciwdronowa. Dzień wcześniej w cieśninie Ormuz doszło do wymiany ognia między USA i Iranem. Nie jest jasne, kto zaatakował pierwszy. Mimo to prezydent Donald Trump zapewnia, że zawieszenie broni między Teheranem i Waszyngtonem nadal obowiązuje.

- Wczesnym rankiem w piątek Iran ostrzelał terytorium ZEA. W czwartek doszło także do wymiany ognia między siłami amerykańskimi i irańskimi.
- Mimo incydentu prezydent USA zapewnia, że porozumienie z 7 kwietnia nadal obowiązuje, a negocjacje pokojowe trwają.
- Obie strony grożą, że jeśli umowa kończąca wojnę nie zostanie podpisana, dojdzie do eskalacji przemocy.
Izraelscy żołnierze znowu znieważyli figurę. Sikorski reaguje
Na razie nie podano szczegółów piątkowego ostrzału terytorium ZEA. Od rozpoczęcia wojny w Iranie Teheran wielokrotnie – w ramach odwetu – atakował sąsiednie kraje Zatoki Perskiej, w których zlokalizowane są amerykańskie bazy wojskowe.
Strzały w cieśninie Ormuz
Sprzeczne informacje docierają także w odniesieniu do czwartkowej wymiany ognia między USA i Iranem w cieśninie Ormuz.
Prezydent Donald Trump powiedział, że zaatakowane zostały trzy niszczyciele Marynarki Wojennej USA.
„Trzy światowej klasy amerykańskie niszczyciele właśnie przepłynęły, bardzo pomyślnie, poza cieśninę Ormuz, pod ostrzałem. Nie wyrządzono żadnych szkód trzem niszczycielom, ale wielkie szkody irańskim napastnikom” – napisał Trump na Truth Social.
Do wymiany ognia odniosło się także Centralne Dowództwo USA (Centcom), które opisało irańskie ataki jako „niesprowokowane”. Podano, że Teheran wystrzelił „wiele rakiet, dronów i małych łodzi”.
Centcom oświadczyło, że „wyeliminowało nadchodzące zagrożenia i uderzyło w irańskie obiekty wojskowe odpowiedzialne za atakowanie sił USA, w tym miejsca wystrzeliwania rakiet i dronów; lokalizacje dowodzenia i kontroli; oraz węzły wywiadu, nadzoru i rozpoznania”.
„Centcom nie dąży do eskalacji, ale pozostaje na stanowisku i w gotowości do ochrony amerykańskich sił” – kontynuowano w oświadczeniu.
Później w rozmowie z reporterami prezydent Trump starał się zbagatelizować incydent. – Igrali z nami dzisiaj. Roznieśliśmy ich – powiedział.
Zapewnił także, że wprowadzone 7 kwietnia zawieszenie broni nadal obowiązuje.
Teheran tymczasem twierdzi, że to USA zaatakowały irański tankowiec oraz jeszcze jeden statek. Amerykańskie siły miały także dokonać ostrzału terenów przybrzeżnych. Iran odpowiedział ogniem, który miał zadać „znaczące szkody”. Teheran oskarżył także USA o „naruszenia zawieszenia broni”.
Co z porozumieniem pokojowym?
W międzyczasie trwają amerykańsko-irańskie negocjacje porozumienia, które miałoby zakończyć wojnę. Trump zapewnił, że mimo czwartkowej wymiany ognia są one na dobrej drodze.
Jak informował ostatnio portal Axios, Biały Dom jest przekonany, że obie strony są blisko porozumienia w sprawie 14-punktowego memorandum, które miałoby wyznaczyć ramy dla bardziej szczegółowych negocjacji nuklearnych.
W środę Teheran przyznał, że rozważa propozycję. Jednak żadna decyzja nie została jeszcze podjęta.
Zarówno USA, jak i Iran grożą eskalacją przemocy, jeśli odpowiednie warunki dotyczące porozumienia pokojowego nie zostaną spełnione.
6 maja Donald Trump napisał w mediach społecznościowych, że jeśli Teheran nie zgodzi się na umowę „rozpocznie się bombardowanie i będzie ono, niestety, na znacznie wyższym poziomie i intensywności niż było wcześniej”.
Rzecznik komisji bezpieczeństwa narodowego i polityki zagranicznej irańskiego parlamentu, Ebrahim Rezaei, napisał z kolei, że Iran „ma palec na spuście”. Ostrzegł także, że Teheran „udzieli surowej i wywołującej żal odpowiedzi”, jeśli USA nie „poddadzą się i nie przyjmą niezbędnych warunków”.