Reklama

Wymiana ciosów na Bliskim Wschodzie. Iran uderzył w Katar i kluczowy obiekt

Reklama

Wojna na Bliskim Wschodzie eskaluje. Iran zaatakował kluczowy dla Kataru obiekt gazowy Ras Laffan, a uderzenie Teheranu było odpowiedzią na izraelskie bombardowania pól gazowych South Pars. „Stany Zjednoczone nie miały wiedzy na temat tego konkretnego ataku” – zadeklarował w obszernym wpisie Donald Trump. Prezydent USA ponadto zagroził następnym atakiem Teheranowi, jeśli ten zdecyduje się uderzyć w „bardzo niewinny kraj, w tym konkretnym przypadku Katar”.

Pola gazowe South Pars i atak na Ras Laffan.
Pola gazowe South Pars i atak na Ras Laffan. (fot. ABEDIN TAHERKENAREH/DropSiteNews / PAP/X)
  • 19. dzień wojny na Bliskim Wschodzie przyniósł serię groźnych wydarzeń. Iran dwukrotnie zaatakował katarski Ras Laffan, odpowiadający za jedną piątą globalnego zaopatrzenia w gaz LNG.
  • Z kolei Izrael uderzył w irańskie pola South Pars – równie kluczowe dla reżimu w Teheranie.
  • Wydarzenia wywołały do tablicy Donalda Trumpa, który z jednej strony nie wiedział o ataku Izraela, z drugiej zagroził Iranowi kolejnymi bombardowaniami.

Reklama

Niebezpieczną sekwencję zdarzeń rozpoczął wieczorny atak Iranu na kompleks przemysłowy Ras Laffan, gdzie znajduje się największa na świecie instalacja do produkcji gazu LNG. Według szacunków dostarcza ona około jednej piątej globalnego zaopatrzenia skroplonego paliwa.

Władze w Dosze przekazały, że pożar spowodował „znaczne” szkody, jednocześnie wydaliły dwóch irańskich dyplomatów. 


Reklama

Irańskie pola South Pars zbombardowane i reakcja Trumpa

Uderzenie Iranu było odpowiedzią na zbombardowanie infrastruktury obsługującą rozległe gazowe pola South Pars. Ten obiekt jest kluczowy dla tamtejszej gospodarki – z jednej strony zapewniają Iranowi blisko 70 proc. krajowego zużycia gazu, z drugiej reżim zaspokaja dzięki nim od 33 do 40 proc. zapotrzebowania sąsiedniego Iraku w gaz i energię elektryczną. 

Reklama

 


Reklama

Według izraelskich mediów za atakiem na South Pars stoi Tel Awiw, a uderzenie miało być koordynowane z Waszyngtonem. Zupełnie inną wersję wydarzeń zaprezentował w sieci Donald Trump, przekonując, że decyzja Izraela o uderzeniu na South Pars była wyrazem gniewu wywołanego wydarzeniami na Bliskim Wschodzie.

Reklama

„Stany Zjednoczone nie miały żadnej wiedzy na temat tego konkretnego ataku, a Katar nie był w żaden sposób z nim powiązany ani nie miał pojęcia, że do niego dojdzie” – napisał w serwisie Truth Social. 

Reklama

Republikanin zapewnił, że Tel Awiw nie przeprowadzi już żadnych ataków na niezwykle ważne i cenne pola South Pars, chyba że Teheran zdecyduje się uderzyć w „bardzo niewinny kraj, w tym konkretnym przypadku Katar”. 

Reklama

Wtedy Stany Zjednoczone Ameryki, z pomocą lub bez pomocy Izraela, zniszczą całe pole gazowe South Pars z siłą i mocą, jakiej Iran nigdy wcześniej nie widział ani nie doświadczył – zapowiedział.

Donald Trump
w serwisie Truth Social

 


Reklama


Reklama

USA nie wiedziały o izraelskim ataku?

W wersję zdarzeń Trumpa nie dowierzają eksperci.  

„Prezydent USA może publikować, co mu się podoba. Ale nie ma naprawdę żadnej możliwości, aby Siły Obronne Izraela (IDF) przeprowadziły atak w tym miejscu bez zapewnienia pełnej widoczności ze strony Dowództwa Centralnego Stanów Zjednoczonych. Donald Trump wiedział (i popierał atak). Teraz zdaje sobie sprawę, że doprowadziło to do poważnej eskalacji i (całkowicie nieuzasadnionych) ataków Iranu na cele energetyczne w Zatoce Perskiej” – ocenił Dan Shapiro, były ambasador USA w Izraelu.

Francja między symbolem a siłą. Macron gra mocarstwem w świecie, który się zmienił

Wydarzeniom na Bliskim Wschodzie bacznie przygląda się Paryż. Emmanuel Macron poinformował w nocy o przeprowadzeniu rozmów z emirem Kataru oraz prezydentem USA. 

„W naszym wspólnym interesie leży niezwłoczne wprowadzenie moratorium na ataki na infrastrukturę cywilną, zwłaszcza na obiekty energetyczne i wodociągowe. Ludność cywilna i jej podstawowe potrzeby, a także bezpieczeństwo dostaw energii, muszą być chronione przed eskalacją działań militarnych” – napisał na portalu X Emmanuel Macron. 


Reklama