Nowe informacje o zabójstwie 11-letniej Danusi z Jeleniej Góry. Chodzi o tragedię z grudnia ubiegłego roku – o morderstwo podejrzewana jest 12-latka. Teraz matka ofiary ujawniła, że służby nie zabezpieczyły telefonu komórkowego jej córki. Sprzęt znaleźli dopiero rodzice.

- Nowe informacje w sprawie zabójstwa 11-latki w Jeleniej Górze.
- Matka Danusi ujawniła, że policja nie odnalazła telefonu komórkowego dziewczynki.
- Sprzęt znaleźli dopiero rodzice ofiary.
W połowie grudnia ubiegłego roku tragedią w Jeleniej Górze żyła cała Polska. Około 200 metrów od szkoły podstawowej nr 10 odnaleziono ciało 11-letniej Danusi z ranami kłutymi. O morderstwo podejrzewano 12-letnią uczennicę tej samej placówki. Nastolatka została zatrzymana. Ze względu na wiek nie poniesie odpowiedzialności karnej – sprawą zajmuje się sąd rodzinny.
Policja przekazała sądowi wszystkie ustalenia i zebrane materiały. Wobec 12-latki zastosowano środek tymczasowy.
Molestowanie na uczelni w Siedlcach. Jest decyzja ws. rektora Minkiny
Telefon zamordowanej dziewczynki odnaleźli rodzice
Teraz w wywiadzie dla „Faktów TVN” matka zamordowanej dziewczynki ujawniła, że jej telefon został odnaleziony dopiero cztery miesiące po śmierci dziecka. Trafili na niego rodzice, którzy wykorzystali pożyczony wykrywacz metali.
Telefon był zagrzebany w mule niedaleko miejsca zbrodni. Matka Danusi była wcześniej przekonana, że policjanci znaleźli aparat. – Byliśmy zapewniani, że są zabezpieczone dwa telefony i byliśmy pewni, zapewniani, że jeden z nich jest Danusi – powiedziała „Faktom”. – Przyjaciele zbierali mnie z podłogi w pracy. To był dla mnie duży cios (...) Ufałam w to, co usłyszałam, że telefon jest – wspominała kobieta.
– Nie chcę tej sytuacji tłumaczyć, musi być dokładnie wyjaśnione, co się zdarzyło i będzie wyjaśnione. Mogę to pani redaktor i wszystkim widzom obiecać – zadeklarował w poniedziałek w TVN24 Marcin Kierwiński, minister spraw wewnętrznych i administracji.
Co się wydarzyło w Jeleniej Górze?
Według relacji świadków, 11-letnia Danusia miała zostać siłą wyprowadzona ze szkoły i zaprowadzona w miejsce, gdzie doszło do zbrodni. Chwilę wcześniej między dziećmi miało dojść do kłótni. Ofiara miała wzywać pomocy.
Służby, które pojawiły się na miejscu, podjęły próbę reanimacji. Życia dziewczynki nie udało się jednak uratować.
Polacy w rękach Izraela. Służby miały otworzyć ogień
Z informacji zebranych wówczas przez Monikę Krześniak z Kanału Zero wynika, że podejrzewana dziewczynka miała zachowywać się wcześniej w niepokojący sposób. Według relacji była osobą zamkniętą i miała tylko jedną koleżankę. Miała również grozić nożem 11-latce.
s