Reklama
Reklama
Reklama

Kard. Dziwisz stawił się w krakowskim sądzie. Zeznawał w bulwersującej sprawie

Kardynał Stanisław Dziwisz złożył zeznania przed Sądem Okręgowym w Krakowie. Hierarcha występował jako świadek w procesie wytoczonym Archidiecezji Krakowskiej przez ofiarę wykorzystania seksualnego przez księdza.. Emerytowany metropolita stanowczo odrzucił zarzuty o wiedzę na temat nadużyć.

Stanisław Dziwisz
Kard. Dziwisz zeznawał w procesie wytoczonym kurii przez ofiarę wykorzystana seksualnego przez księdza (fot. Łukasz Gągulski / PAP)
  • Przed Sądem Okręgowym w Krakowie trwa proces o 20 mln zł zadośćuczynienia dla Janusza Szymika za molestowanie przez ks. Jana W.
  • Pokrzywdzony domaga się rekompensaty od Archidiecezji Krakowskiej oraz parafii w Międzybrodziu Bialskim.
  • Kardynał Stanisław Dziwisz zeznał przed sądem, że o sprawę dowiedział się dopiero z prasy.
  • Hierarcha zapewnił, że pełniąc przez 27 lat funkcję sekretarza papieża w Watykanie, nie interesował się wydarzeniami w krakowskiej diecezji.

Brak tego systemu kosztuje życie 28 osób rocznie. Na 112 używają przestarzałej technologii

Przed Sądem Okręgowym w Krakowie od połowy czerwca toczy się proces o 20 mln zł zadośćuczynienia od Archidiecezji Krakowskiej i parafii w Międzybrodziu Bialskim dla Janusza Szymika, który w latach 1984-1989 jako dziecko był wykorzystywany seksualnie przez ówczesnego proboszcza ks. Jana W.

Jednym ze świadków w procesie jest kard. Stanisław Dziwisz. Zdaniem pełnomocników powoda mógł on wiedzieć o działaniach Jana W., ponieważ dostawał sygnały z prośbą o interwencję w tej sprawie od księdza Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego.

Reklama
Reklama

Zeznania kardynała Dziwisza

Emerytowany metropolita krakowski podczas trwających blisko godzinę zeznań był pytany przez pełnomocnika powoda, czy znał ks. Jana W. Kard. Dziwisz przekazał, że go kojarzy, ponieważ znał wszystkich księży w archidiecezji krakowskiej, ale nie miał z nimi kontaktów osobistych, ani towarzyskich.

Zeznał też, że nie ma wiedzy, w jakich okolicznościach ks. Jan W. został sekretarzem ówczesnego metropolity krakowskiego kard. Franciszka Macharskiego, bo był wtedy w Rzymie.

– W Watykanie przez 27 lat byłem sekretarzem papieża i nie interesowałem się, bo nie miałem sposobu, tym co się działo w diecezji, bo miałem inne sprawy z racji pełnionej funkcji – powiedział hierarcha.

Zeznał też, że nie miał wiedzy o okolicznościach odwołania ks. Jana W. z funkcji sekretarza kard. Macharskiego, ponieważ mimo że przyjaźnił się z Macharskim, to nie wchodzili w takie kwestie, a rozmawiali o sprawach kościoła krakowskiego i powszechnego.

Jak mówił przed sądem kard. Dziwisz, nigdy nie spotkał ks. Jana W. w Rzymie, choć nie wyklucza, że mógł tam się pojawić przy okazji pielgrzymek. Zaznaczył też, że nie miał żadnych kontaktów towarzyskich z tym księdzem.

Archiwalne zdjęcia

Pełnomocnicy powoda okazali przed sądem archiwalne zdjęcia przedstawiające księży na urlopie na plaży i poprosili Dziwisza o odniesienie się do nich. – Na plaży z księdzem W. nie byłem, ale może jak byłem z klerykami, to może on tam też mógł się kąpać. To zaskakujące pytanie po 50 latach. W tym okresie byliśmy wszyscy bardzo młodzi, żeby teraz po tylu latach rozpoznawać ludzi, którzy tam byli – zaznaczył Dziwisz.

Reklama
Reklama

Hierarcha zeznał przed sądem, że ze sprawę molestowania Janusza Szymika poznał z prasy dopiero teraz, a o „niegodnych zachowaniach ks. Jana W.” usłyszał dopiero w 2022 roku.

Według niego z osobą, która przedstawiła się jako Janusz Szymik, rozmawiał przez telefon, kiedy zadzwonił on z prośbą o spotkanie. – Ja się zgodziłem jako duszpasterz na rozmowę religijną, ale po jakimś czasie on zadzwonił, że chce przyjść z adwokatem, ja wtedy odpowiedziałem, że chciałem przyjąć pana, ale nie z adwokatem – dodał Dziwisz.

Pełnomocnicy Archidiecezji Krakowskiej pytali go przed sądem, czy krakowska kuria wiedziała, że ks. W. był tajnym współpracownikiem SB. Ten odpowiedział, że nie miał takiej wiedzy, „bo to wszystko było utajnione”, a dowiedział się o tym może tydzień temu.

Reklama
Reklama

Pełnomocnicy pozwanej strony złożyli wniosek do sądu, aby z powodu zwerbowania księdza i jego współpracy z komunistyczną bezpieką do sprawy przypozwać Skarb Państwa. Według nich bezpieka, mając wiedzę o skłonnościach księdza i prawdopodobnie jego czynach, nie ścigała go z urzędu, choć miała taki obowiązek, ale wykorzystała to do szantażu i zmuszenia do składania donosów.

20 mln zadośćuczynienia

Przed Sądem Okręgowym w Krakowie Janusz Szymik domaga się 20 mln zł zadośćuczynienia za krzywdy będące skutkiem nadużyć seksualnych, których dopuścił się wobec niego ks. Jan W. Archidiecezja Krakowska i parafia mają odpowiadać za te czyny jako zwierzchnicy księdza.

W 2025 r. Sąd Okręgowy w Bielsku-Białej przyznał mężczyźnie 400 tys. zł zadośćuczynienia od Diecezji Bielsko-Żywieckiej za brak reakcji na doniesienia o nadużyciach seksualnych. Sąd nie miał wątpliwości, że Szymik „został wielokrotnie wykorzystany seksualnie przez proboszcza”. Uznał jednocześnie, że za winę księdza nie ponosi odpowiedzialności Diecezja Bielsko-Żywiecka, powstała dopiero w 1992 r., lecz Archidiecezja Krakowska, ponieważ to jej podwładnym był wówczas międzybrodzki proboszcz.

Reklama
Reklama

Szymik w przeszłości był ministrantem. Jak wskazywał, po raz pierwszy został skrzywdzony przez ks. Jana W., ówczesnego proboszcza parafii w Międzybrodziu Bialskim, gdy miał 12 lat. Po powstaniu diecezji bielsko-żywieckiej w 1992 r. Szymik opowiedział o wszystkim jej ordynariuszowi, bp. Tadeuszowi Rakoczemu. Pozostało to bez echa.

Działania Kościół bielsko-żywiecki podjął dopiero w 2014 r., gdy nowym ordynariuszem został bp Roman Pindel. Doszło wtedy do procesu kanonicznego, w którego trakcie ks. Jan W. przyznał się do współżycia z nieletnim. Wówczas został zawieszony, a potem ukarany przez Kościół.

Źródła: Zero.pl, PAP
Reklama
Reklama