Wszyscy członkowie rady nadzorczej spółki BB Trade Estonia OÜ – będącej operatorem giełdy kryptowalut Zondacrypto – zrezygnowali ze swoich funkcji. Veronika Togo, Guido Buehler oraz Georgi Džaniašvili poinformowali o swojej decyzji w mediach społecznościowych. Podali też powody decyzji.

- Rada nadzorcza operatora giełdy kryptowalut Zondacrypto przestała istnieć. Wszyscy jej członkowie w ubiegłym tygodniu złożyli rezygnacje.
- Członkowie organu twierdzą, że o problemach dowiedzieli się z mediów. Zarząd nie przekazywał im rzetelnych informacji o stanie firmy.
- Prokuratura w Katowicach bada sprawę oszustwa. Liczba poszkodowanych osób może sięgać 30 tys., a ich szkody mogą wynosić ponad 350 mln zł.
Byli już członkowie nadzoru opublikowali wspólne oświadczenie, w którym nie szczędzą krytyki pod adresem kierownictwa firmy. „Ważne jest to, że sytuacja stała się znana radzie nadzorczej ze źródeł publicznych dopiero po tym, jak zaczęła eskalować w polskich mediach, a nie poprzez terminową komunikację wewnętrzną” – czytamy w dokumencie. Rezygnacje zostały złożone niezależnie przez każdego z członków w tym tygodniu.
Po doniesieniach medialnych rada zainicjowała nadzwyczajne posiedzenia zarządu. Weryfikacja danych wykazała poważne nieprawidłowości. Według autorów oświadczenia wyszły na jaw istotne rozbieżności między publicznymi deklaracjami firmy, rzeczywistością operacyjną a informacjami, które wcześniej przekazywano nadzorowi. „Niestety, ta podstawa została w istotny sposób podważona” – oceniają byli członkowie rady.
Przeczytaj: Prezydent zapytany o Zondacrypto. Nawrocki: Nie spotkałem się z prezesem Kralem
Byli członkowie rady nadzorczej zaznaczają, że ich wcześniejsze działania były podejmowane w dobrej wierze. Opierali się na raportach audytorów i bieżących kontaktach z zarządem, z których wyłaniał się obraz stabilnej firmy. Obecnie jednak uznano, że brak pełnych informacji uniemożliwia dalsze pełnienie obowiązków.
„Wszyscy członkowie rady nadzorczej Zondakrypto złożyli rezygnację. Taką samą decyzję powinni podjąć politycy, którzy działali na rzecz tej firmy. Ale tu trzeba by było mieć minimum honoru...” – skomentował minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński.
Afera Zondacrypto. Zaginiony właściciel, utracona fortuna i rosyjska mafia
Problemy Zondacrypto zaczęły się od publikacji dziennikarskich, które wskazały na drastyczny spadek rezerw bitcoinów – nawet o 99 proc. „Użytkownicy zgłaszają problemy z wypłatą środków, a przynajmniej część klubów sponsorowanych przez giełdę od miesięcy nie otrzymuje należnych płatności. W tym samym czasie z Zondy wypłacono do innej giełdy ponad 76 mln zł” – pisali dziennikarze money.pl i Wirtualnej Polski.
Choć prezes Przemysław Kral przekonuje, że giełda jest bezpieczna, przyznał jednocześnie, iż klucze do portfela z 4,5 tys. bitcoinów posiadał jedynie zaginiony w 2022 r. Sylwester Suszek. – Mi zależy na tym, żeby Sylwester się odnalazł. Być może to ogląda, apeluję do niego, żeby wykonał umowę i żeby przekazał klucze prywatne do tego adresu – powiedział w oświadczeniu Kral. Wartość aktywów szacuje się na ponad 300 mln dol.
Sprawą zajmuje się Prokuratura Regionalna w Katowicach. Śledztwo dotyczy dwóch artykułów: 286 i 299 k.k., czyli oszustwa oraz prania brudnych pieniędzy. – Mamy coraz więcej zgłoszeń polskich obywateli, którzy nie mogą odzyskać swoich środków, którzy czują się poszkodowani konkretnie przez tę firmę – informował w piątek minister sprawiedliwości, prokurator generalny Waldemar Żurek.
Premier Donald Tusk poinformował w piątek, że Zondacrypto powiązana ma być z Rosją. – Korzenie tej giełdy kryptowalut, która dzisiaj powoduje lęk tysięcy inwestorów, są wyjątkowo złowrogie. To jest zaginięcie lub najprawdopodobniej śmierć założyciela firmy, to są pieniądze mafii rosyjskiej i to jest wpływ rosyjskich służb – mówił szef rządu.