Reklama
Reklama
Reklama

Afera z jedzeniem w Afrykarium to wierzchołek góry lodowej? „Ośmiornica”

TYLKO NA
white-23
Książulo i zwiedzający Afrykarium. (fot. PAP)

Zaczęło się od jedzenia. Film Książula o gastronomii we wrocławskim ZOO wywołał lawinę komentarzy dotyczących cen, jakości potraw i kolejek. Rozmówcy Zero.pl przekonują, że problem jest większy, bardziej złożony i dotyczy szeregu powiązań. – Skala dziwnych interesów przekroczyła moje najśmielsze oczekiwania – mówi radny miejski i społecznik, Piotr Uhle. – To są interesy i interesiki – mówi z kolei były pracownik ZOO.

  • Jak ustaliło Zero.pl, urząd miasta nie planuje własnej kontroli jakości jedzenia. Tłumaczy, że za bezpieczeństwo sanitarne odpowiada Sanepid, a smak, ceny i wielkość porcji mają oceniać klienci.
  • Piotr Uhle z SOS Wrocław twierdzi, że problem jest szerszy niż gastronomia. Według niego na obsłudze Afrykarium, gastronomii i sprzedaży gadżetów zarabiają firmy powiązane bezpośrednio lub pośrednio z miejskimi urzędnikami. – To przechowalnia dla rodzin wrocławskiej elity władzy – przekonuje.
  • Zero.pl dotarło do raportu, który wskazuje konkretne podmioty działające wokół Afrykarium. Część ich powiązań można zweryfikować w rejestrach i dokumentach.

„Muszą być tam potężne układy”

Sprawę poziomu gastronomii i serwowanych posiłków na terenie wrocławskiego Afrykarium nagłośnił popularny youtuber Książulo. Pod jego filmem zaroiło się od komentarzy widzów.

„Dziękuję, że to nagłaśniacie, mój syn tam jadł na wycieczce klasowej, a jesteśmy z Poznania. Połowa dzieciaków już w autokarze dostała bólu brzucha i inne nieprzyjemne objawy, próbowałam coś zadziałać jak i inni rodzice, ale każdy miał nas w d***e. Pan Prezydent Wrocławia jak napisałam mu wszystko na FB, że powinno mu być wstyd jako gospodarzowi miasta, uwaga, zablokował mnie. Także muszą być tam potężne układy” – napisała użytkowniczka Daisykziezna.

„Jako była pracowniczka Koali pracująca w tym cyrku przez dwa sezony to śmieję się do rozpuku z recenzji. Dziękuję za przypomnienie mi tego wspaniałego czasu, kiedy szef kazał nam nabijać klientów w butelkę, a nas scamował na wypłatach (tygodniówkach), coś w stylu „mogę być winna grosika?”. Tyle, że tutaj złotóweczka albo dwie. Jedzenie, jak widzę, dalej jest totalnym szajsem. XD Generalnie woda do grzania pierogów przez cały dzień stała ta sama, brudna i tłusta” – przekazała NocnaMara867.

Reklama
Reklama

„To nie tylko przechowalnia dla rodzin wrocławskiej elity władzy”

Komentarze nie dziwią radnego miejskiego i przewodniczącego SOS Wrocław, Piotra Uhle.

– We wrocławskim ZOO byłem dwukrotnie z kontrolą i skala dziwnych interesów przekroczyła moje najśmielsze oczekiwania. To nie tylko przechowalnia dla rodzin wrocławskiej elity władzy, nie tylko maszynka do przekazywania pieniędzy na piłkarzy Śląska Wrocław. Tam dochodziło też do kuriozalnych sytuacji, kiedy to ówczesna prezes ZOO Joanna Kasprzak podpisywała umowy z prezesem Aquaparku - Grzegorzem Kaliszczakiem, a prywatnie są przecież mężem i żoną – zaczyna samorządowiec.

Książulo poszedł do zoo. I pokazał, gdzie kończy się troska o zdrowe żywienie dzieci

Zdaniem przedstawiciela SOS Wrocław problem gastronomii w Afrykarium jest złożony i trwa od lat. – Olbrzymie pieniądze na zarządzaniu Afrykarium, gastronomii oraz sprzedaży gadżetów robią firmy bezpośrednio lub pośrednio powiązane z najważniejszymi urzędnikami w mieście. Wszystkie te usługi ZOO może przecież zrobić samo - ma do tego zdolności i specjalistów. Z jakichś powodów jest jednak inaczej – mówi. 

Interesy i „ośmiornica”

Zdaniem radnego Uhle „ogromne zyski” trafiające do kieszeni prywatnych podmiotów mogłyby wspomóc dobrostan zwierząt, pójść na niezbędne remonty i poprawę oferty.

Reklama
Reklama

W podobnym tonie wypowiada się były pracownik ZOO, który przez lata obserwował sprawę od środka. – Wydaje mi się, że gdyby Afrykarium mądrze zarządzało, mogłoby zaproponować wykupienie restauracji. Tu nie ma jednak rozmowy, że siadamy i zastanawiamy się, jak ZOO ma mieć więcej pieniędzy. To są interesy i interesiki. To jest ośmiornica – mówi.

Siano od Niemca? Trzaskowski i zoo odpowiadają na zarzuty o rzekomą aferę

Zero.pl dotarło do prywatnego raportu i analizy dokumentującej relacje i powiązania poszczególnych podmiotów i biznesów, które realizowały dla Wrocławia określone zlecenia, a o których wspomina Piotr Uhle.

Marek Nowara to wrocławski biznesmen i wieloletni szef Inter-Systemu, firmy budowlanej, która realizowała dla miasta szereg dużych inwestycji, w tym była generalnym wykonawcą Afrykarium we wrocławskim zoo. Co istotne, przy przetargu na budowę Afrykarium ostatecznie wpłynęła tylko jedna oferta – konsorcjum Inter-Systemu i amerykańskiej firmy Brasfield & Gorrie, mimo że wcześniej inwestycją interesowały się cztery firmy.

Wokół relacji Inter-Systemu z wrocławskim magistratem pojawiały się wówczas pytania o powiązania biznesowe i rodzinne. Opisywano m.in. udział syna ówczesnego sekretarza miasta Włodzimierza Patalasa w spółce związanej z Nowarą. Maciej Patalas wniósł do niej 700 tys. zł, a sam Nowara twierdził, że pieniądze pochodziły z instytucji finansowej. Po publikacjach i decyzji prezydenta Rafała Dutkiewicza Patalas wycofał się ze spółki. W związku z kontrowersjami magistrat powołał specjalną grupę audytorską do zbadania zamówień udzielanych Inter-Systemowi.

Reklama
Reklama

Przedsiębiorstwo Aqua Serwis S.A. ma kontrakt na obsługę techniczną Afrykarium, a spółka jest powiązana biznesowo z Markiem Nowarą. Z kolei Animal4you działające w Afrykarium prowadzi Magdalena Wiktoria Nowara. Marek Nowara jest prezesem i większościowym udziałowcem PFI Global. Operator gastronomii Fine Food Service jest z kolei powiązany z grupą PFI Global.

Marek Nowara od lat prowadził interesy z wrocławskim samorządem. Jego Inter-System realizował miejskie inwestycje, w tym Afrykarium. Zapytaliśmy o to wrocławski magistrat.

Nie ma wiedzy

„Chodzi o historię sprzed ponad dekady. W latach 2014–2015, za prezydentury Rafała Dutkiewicza, media opisywały kontakty przedstawicieli spółki z osobami związanymi z ówczesnymi władzami miasta; sprawą interesowała się także ABW, a w 2015 r. miasto powołało zespół do zbadania tych relacji. Sprawa nie zakończyła się postawieniem zarzutów. Nie mamy informacji, by miała związek z dzisiejszą gastronomią lub handlem w Afrykarium” – odpisali nam urzędnicy, gdy pytaliśmy o Inter-System i historię z pożyczką dla syna b. sekretarza miasta. 

Pytaliśmy także o podpisywanie umów pomiędzy Afrykarium a Aquaparkiem przez ówczesnych prezesów (Joanna Kasprzak nie jest już prezesem), Joannę Kasprzak i Grzegorza Kaliszczaka i potencjalny konflikt interesów – Piotr Uhle przekazał, że w momencie dokonywania tych operacji byli małżeństwem. „Urząd Miejski Wrocławia nie posiada informacji pozwalających potwierdzić tak sformułowaną tezę. Warto przy tym sprostować, że Joanna Kasprzak nie jest prezesem ZOO Wrocław od 26 lipca 2024 r. Od 27 października 2024 r. prezesem spółki jest Tomasz Jóźwik” – odpisał nam magistrat.

Reklama
Reklama

„Miasto nie jest recenzentem kulinarnym”

Zapytaliśmy również, czy miasto planuje skontrolować gastronomię na terenie Afrykarium po burzy, jaką wywołał materiał Książula. „Nie. Miasto nie jest organem kontroli jakości gastronomii ani recenzentem kulinarnym. Punkty gastronomiczne na terenie ZOO prowadzą zewnętrzni przedsiębiorcy. Jeżeli zastrzeżenia dotyczą bezpieczeństwa żywności i przestrzegania przepisów sanitarnych, właściwym organem kontroli jest Sanepid” – piszą urzędnicy.

Źródło: Zero.pl
Przemysław Staciwa
Przemysław StaciwaDziennikarz
Reklama
Reklama