Kuriozalny finał przetargu Centrum e-Zdrowia na systemy sztucznej inteligencji dla polskich szpitali. Na liście narzędzi znalazły się m.in. generatory pornografii, treści nazistowskich oraz algorytmy rozpoznające postacie z „Harry’ego Pottera”. Sprawa trafiła już do Krajowej Izby Odwoławczej, a były minister cyfryzacji Janusz Cieszyński mówi wprost o „aferze i braku kompetencji”.

- Zwycięska oferta AI zawiera systemy do generowania pornografii, pisania treści nazistowskich i analizy cen bydła zamiast profesjonalnej diagnostyki medycznej.
- Przegrani oferenci zaskarżyli wynik postępowania, wskazując na rażące uchybienia i możliwe oszustwo jednej z firm.
- Janusz Cieszyński (PiS) ostro krytykuje realizację KPO, twierdząc, że za miliony złotych na cyfryzację odpowiadają osoby bez odpowiedniej wiedzy.
W czwartek portal Zero.pl opublikował materiał o kuriozalnym rozstrzygnięciu przetargu zorganizowanego przez Centrum e-Zdrowia (jednostkę podległą Ministerstwu Zdrowia). Przedmiotem konkursu był system sztucznej inteligencji dla polskich szpitali. Chodziło o dostarczenie oprogramowania pomagającego lekarzom w analizie np. zdjęć RTG czy tomografii komputerowej.
Na liście narzędzi zwycięskiej oferty znalazły się m.in. systemy do generowania realistycznej i kreskówkowej pornografii, pisania treści nazistowskich, przewidywania cen bydła, analizy dźwięków wydawanych przez rośliny czy rozpoznawania postaci z serii „Harry Potter”.
Do Krajowej Izby Odwoławczej wpłynęła skarga przegranych w postępowaniu.
Wyniki konkursu skomentował poseł Janusz Cieszyński z Prawa i Sprawiedliwości, były wiceminister zdrowia odpowiedzialny za cyfryzację sektora zdrowia i były minister cyfryzacji.
Od 1 kwietnia zmiany dla pacjentów. Nowa lista leków refundowanych
– Ta sytuacja dowodzi, że za wydawanie setek milionów złotych na e-Zdrowie odpowiadają ludzie, którzy nie mają o tym pojęcia. Jest to kolejny wątpliwy przetarg w ramach realizowanego naprędce KPO – powiedział polityk.
– Kiedyś cyfryzacja ochrony zdrowia była naszą dumą, a dzisiaj tylko źródłem afer – przypomniał o czasach, kiedy sam był w rządzie.
– Przetarg powinien zostać unieważniony i przeprowadzony ponownie, bo jedna z firm oszukiwała – podsumował.