– Sprawa się niesie po sklepach, po komunikacji miejskiej, po zakładach pracy. Ludzie są po prostu wk… – mówił o historii Dawida Kacprzyka i saloniku VIP w Warszawskim Szpitalu Południowym pan Mariusz z Grudziądza podczas programu Zero Dyskusji w Kanale Zero. Słuchacz, który zadzwonił do studia, opowiedział także o tym, co się stało, gdy jego żona trafiła na lokalny SOR.

- Afera w Szpitalu Południowym wywołała oburzenie. Portal Zero.pl ujawnił, że w placówce działał salonik VIP dla polityków Koalicji Obywatelskiej. Sprawa budzi wielkie emocje w całym kraju.
- Temat wywołał także falę komentarzy w programie Zero Dyskusji.
- Grudziądz (województwo kujawsko-pomorskie) ma najbardziej zadłużony szpital. To tam żona jednego z widzów czekała 18 godzin na operację niedrożności jelit. Jej stan był bardzo ciężki.
„Sprawa jest bulwersująca”. Politycy KO zgodni w jednej kwestii
Podczas programu Zero Dyskusji Patryk Słowik, Grzegorz Sroczyński oraz Agnieszka Burzyńska rozmawiali z Jackiem Prusinowskim na temat najnowszych informacji o możliwych nieprawidłowościach w Szpitalu Południowym w Warszawie.
W tym tygodniu w portalu Zero.pl ujawniliśmy historię młodego lekarza Dawida Kacprzyka, który tylko w 2025 r. zarobił około 1,6 mln zł, a w kierowanym przez niego SOR-ze miał funkcjonować tzw. salonik VIP, w którym poza kolejką byli przyjmowani politycy Koalicji Obywatelskiej.
W piątek prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski zapewnił, że nie wiedział o nieprawidłowościach. Najnowsza publikacja Zero.pl dowodzi jednak, że miał być o nich informowany już w lipcu zeszłego roku przez ówczesnego ordynatora chirurgii w Szpitalu Południowym.
Odnosząc się do tych najnowszych doniesień, zastępczyni rzeczniczki ratusza Marzena Gawkowska podała, że pismo od byłego ordynatora ze Szpitala Południowego oficjalnie nie wpłynęło ani do urzędu miasta, ani do prezydenta Warszawy.
„Ludzie nie są zdenerwowani, tylko ludzie są po prostu już wk…”
W programie Zero Dyskusji zaproszeni dziennikarze rozmawiali m.in. o politycznych i społecznych skutkach tej afery. Do tych ostatnich odniósł się także pan Mariusz z Grudziądza, który zadzwonił do studia.
– Pochodzę z Grudziądza, w którym jest najbardziej zadłużony szpital w Polsce i chciałem powiedzieć o sytuacji związanej ze służbą zdrowia, która bezpośrednio dotyczyła mojej rodziny – zaczął.
– W lutym tego roku moja małżonka z bardzo ciężkim bólem brzucha została przyjęta na SOR. Została zawieziona karetką o godzinie 21.00. Po serii badań, które trwały dość długo, decyzja była taka, że zostanie przyjęta na oddział. Chciałem powiedzieć, że „dość długo” to było 18 godzin. Postawiona diagnoza to była niedrożność jelit, czyli stan zagrożenia życia – mówił wyraźnie poruszony pan Mariusz.
– Jestem oburzony tym, co słyszę na temat tego, co się dzieje w Warszawie w Szpitalu Południowym i chciałbym, aby politycy wiedzieli, że ludzie nie są zdenerwowani, tylko ludzie są po prostu już wk… – podkreślił.
– Nie chcę przeklinać na antenie, ale taka jest prawda – kontynuował. – Sprawa się niesie po sklepach, po komunikacji miejskiej, po zakładach pracy. Ludzie są po prostu wk…
– A ja cieszę się, że nie zostałem wdowcem. Moja żona była operowana na drugi dzień. Jej stan był bardzo ciężki. Państwo wybaczą, ale ta sprawa do mnie wraca. Ona budzi we mnie nadal duże emocje, dlatego łamie mi się odrobinę głos i mam nadzieję, że to wybrzmi, bo takich historii jest dużo więcej – zakończył pan Mariusz.
Po zakończeniu rozmowy z widzem z Grudziądza Grzegorz Sroczyński podsumował: – Jeżeli tę historię można opowiedzieć w taki najbardziej dosadny czy zrozumiały sposób, to pan Mariusz właśnie to zrobił.