– Sędziowie Trybunału Konstytucyjnego powinni zostać dopuszczeni do pracy – stwierdziła dr hab. Joanna Juchniewicz w rozmowie z Zero.pl. Konstytucjonalistka odniosła się do śledztwa, które w sprawie decyzji prezydenta Karola Nawrockiego wszczęła Prokuratura Krajowa. – Nie przesądzam, czy rzeczywiście doszło do popełnienia przestępstwa, czy nie, ale jeden zarzut ma rację bytu – podkreśliła.

- W Prokuraturze Krajowej ruszyło śledztwo w sprawie ułatwienia prezydentowi nieodebrania ślubowania od czworga sędziów Trybunału Konstytucyjnego i niedopuszczenia ich do orzekania.
- To śledztwo nie wyprowadzi nas z impasu wokół Trybunału. On wymaga zmian systemowych – mówi w rozmowie z Zero.pl konstytucjonalistka dr hab. Joanna Juchniewicz z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie.
- Wykładowczyni podkreśla jednak, że według niej obowiązkiem prezydenta jest zaprosić i przeprowadzić uroczystość ślubowania sędziów Trybunału. – Powinni być dopuszczeni do pracy – ocenia dr hab. Juchniewicz.
Śledztwo w sprawie unikania przyjęcia ślubowania od sędziów Trybunału Konstytucyjnego ruszyło po tym, jak postępowanie w tej sprawie przeprowadził minister Waldemar Żurek. Do tego, dwoje wybranych przez Sejm sędziów – Magdalena Bentkowska i Dariusz Szostek – złożyło w prokuraturze zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.
Prokuratura Krajowa poinformowała, że śledztwo dotyczy dwóch kwestii. Pierwsza to „ułatwienie prezydentowi niedopełnienia obowiązków polegających na nieodebraniu ślubowania od czterech sędziów TK (...) poprzez budowanie przekonania, że nieodebranie od nich ślubowania jest zasadne i zgodne z prawem”.
W drugiej chodzi o „niedopełnienie obowiązków przez wykonujących obowiązki w Trybunale Konstytucyjnym” oraz „złośliwe i uporczywe naruszania praw pracowniczych”. Mowa o czwórce sędziów Trybunału Konstytucyjnego wybranych przez Sejm: Krystianie Markiewiczu, Macieju Taborowskim, Marcinie Dziurdzie i Annie Korwin-Piotrowskiej.
Wszyscy oni złożyli ślubowanie w Sali Kolumnowej, a nie, jak domagał się prezydent Karol Nawrocki, w jego kancelarii. W związku z tym prezes Trybunału Bogdan Święczkowski stwierdził, że sędziowie nie objęli urzędów, bo „wydarzenia w Sejmie z ich udziałem nie może uznać za ślubowanie wobec prezydenta”.
Ekspertka o śledztwie Prokuratury Krajowej: Ten zarzut ma rację bytu
O wątki, które PK zbada w śledztwie, zapytaliśmy konstytucjonalistkę dr hab. Joannę Juchniewicz, wykładowczynię Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie.
– Nie przemawia do mnie zarzut dotyczący tego, że ktoś prezydenta namawiał do nieprzyjęcia ślubowania od sędziów. Inaczej jest w drugiej kwestii: osób, które złożyły ślubowanie w alternatywnej formie, a nie są dopuszczane do pracy. Ten zarzut ma rację bytu, aczkolwiek nie przesądzam, czy rzeczywiście doszło tutaj do popełnienia przestępstwa, czy nie – stwierdza ekspertka w rozmowie z Zero.pl.
Dr hab. Juchniewicz dodaje, że jej zdaniem złożenie ślubowania sędziów w alternatywnej formie, czyli w Sali Kolumnowej Sejmu, skutkowało tym, że sędziowie Trybunału Konstytucyjnego objęli urząd. Jak ocenia, z zapisów w ustawie nie wynika, że sędziowie muszą składać ślubowanie w obecności prezydenta.
– Regulacja mówi, że odbywa się to wobec prezydenta, co nie oznacza, że sędziowie składają je w obecności prezydenta, czy przed prezydentem. W innych regulacjach prawnych, kiedy jest ta obecność wymagana, ustawodawca używa słowa „przed”. Tutaj mamy zwrot „wobec prezydenta” – stwierdza konstytucjonalistka.
I kontynuuje: – W związku z tym, że prezydent, zupełnie nie posiadając do tego jakichkolwiek kompetencji, podzielił sędziów i dwóch zaprosił do kancelarii celem złożenia przysięgi, a czterech nie, to mogło po ich stronie powstać uzasadnione przekonanie, że prezydent po prostu uchyla się od obowiązku, który na nim spoczywa.
„Sędziowie powinni być dopuszczeni do pracy”
Według ekspertki, ślubowanie, które złożyła czwórka nowo wybranych sędziów TK, spełniało ustawowe wymogi.
– A zatem możemy uznać, przynajmniej ja uznaję, że sędziowie ten urząd objęli. Pojawiając się w siedzibie Trybunału Konstytucyjnego, powinni być dopuszczeni do pracy – stwierdza dr hab. Juchniewicz, dodając: – Z przekazu medialnego wiem, że sędziowie nie mają swoich gabinetów, ograniczono im możliwość poruszania się, ale przede wszystkim nie prowadzą spraw. Biorąc to pod uwagę, postępowanie Prokuratury Krajowej ma rację bytu, nie przesądzając o jego wyniku.
Przedstawiciele Kancelarii Prezydenta informowali, że według nich przy wyborze czworga sędziów, od których Karol Nawrocki nie przyjął ślubowania, doszło do błędów proceduralnych.
– Osobiście nie mam wątpliwości co do procedury wyboru sędziów przez Sejm. Nie mamy żadnego utrwalonego zwyczaju głosowania nad sędziami w parlamencie. W moim przekonaniu ta procedura przebiegła prawidłowo i oni zostali wybrani indywidualnie. Kancelaria Prezydenta argumentowała, że nie był podjęty indywidualny wybór sędziów. W mojej ocenie był to argument chybiony, ponieważ wobec każdej z tych osób odbywało się osobne głosowanie. A na tym polega indywidualny wybór. To, że sędziowie byli wybierani tego samego dnia, na tym samym posiedzeniu, nie ma najmniejszego znaczenia – tłumaczy dr hab. Joanna Juchniewicz.
„Resetu konstytucyjnego nie da się przeprowadzić”
Wykładowczyni podkreśla też, że jeśli wybór czwórki sędziów nie był prawidłowy, prezydent nie powinien też przyjmować ślubowania od pozostałych dwojga.
– Potem pojawiły się w przekazie medialnym, sformułowane przez pracowników Kancelarii Prezydenta, takie informacje, że prezydent też przyjrzał się dotychczasowemu życiu zawodowemu i dotychczasowej aktywności politycznej tych osób i stąd też od tej dwójki przyjął ślubowanie. Tyle tylko, że prezydent nie ma absolutnie żadnej kompetencji do oceny kandydatów. Sejm dokonuje wyboru, to jest przepis rangi konstytucyjnej – zaznacza dr hab. Joanna Juchniewicz.
Wykładowczyni UWM podkreśla w rozmowie z Zero.pl, że polityczna gra o Trybunał Konstytucyjny trwa już od 2015 roku. Według niej, obecnie żadna forma realnej naprawy tej instytucji nie jest wykonalna ze względu na układ sił w Sejmie.
– Mowa o resecie konstytucyjnym, którego obecnie nie da się przeprowadzić. Nie będzie dla niego koniecznej większości konstytucyjnej. Może szkoda, bo warto byłoby się rzeczywiście pochylić nad nowym kształtem Trybunału Konstytucyjnego, Trybunału Stanu także – stwierdza Juchniewicz i podaje inny sposób na uzdrowienie TK.
– Polega na tym, że osoby, które jeszcze zasiadają i zajmują wcześniej obsadzone miejsca w Trybunale, czyli ci potocznie nazywani sędziami-dublerami, złożą rezygnację. W ich miejsce mógłby nastąpić wybór zgodnie z obowiązującymi regułami – zapowiada.
Dr hab. Juchniewicz stwierdza też, że według niej przy naprawie TK konieczny byłby też ponowny wybór prezesa – Tu także widziałabym konieczność jego rezygnacji. Żeby poprawnie, czyli przez ten skład, w którym nie ma już żadnych niewłaściwie wybranych osób, był dokonany wybór prezesa – podsumowuje i dodaje: – Pozostają jeszcze kwestie związane z orzecznictwem Trybunału z lat minionych. Szybkiej recepty się nie da stworzyć. Sytuacja wydaje się obecnie bardzo trudna.
