Reklama
Reklama
Reklama

„Nie jest świadkiem, ale zeznaje”. Przemysław Kral ma nadzwyczajny status?

TYLKO NA
white-2
Przemysław Kral. (fot. LinkedIn / Przemysław Kral / Inne)

Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek mówi, że Przemysław Kral „nie jest świadkiem”, ale jednocześnie twierdzi, że szef Zondacrypto „zeznaje”. Zdaniem adwokata Jędrzeja Śliwy taka konstrukcja budzi poważne wątpliwości, bo w języku procesowym podejrzany i oskarżony składają wyjaśnienia, a zeznają m.in. świadkowie, biegli i pokrzywdzeni. – Z tych wszystkich ról procesowych, jakie pozostały do wyboru, pozostaje biegły ad hoc – zauważa prawnik.

  • Wypowiedź Waldemara Żurka dotycząca procesowego statusu Przemysława Krala wzbudziła wątpliwości adwokata Jędrzeja Śliwy.
  • Prawnik w rozmowie z Zero.pl zwraca uwagę, że użyte przez ministra określenie „zeznaje” nie odpowiada standardowej terminologii dotyczącej podejrzanego, który składa wyjaśnienia.
  • Zdaniem Śliwy publiczne ujawnianie informacji o statusie procesowym Krala może być z punktu widzenia dobra śledztwa niepotrzebne.

Pod koniec sierpnia pojawiły się informacje, że Przemysław Kral współpracuje z prokuraturą w śledztwie dotyczącym Zondacrypto i zabiega o status tzw. małego świadka koronnego. Osoba, która uzyska taki status, może liczyć na nadzwyczajne złagodzenie kary za przestępstwa popełnione wspólnie z innymi osobami, pod warunkiem współpracy z organami ścigania.

W poniedziałek rzeczniczka Prokuratora Generalnego prok. Anna Adamiak przekazała, że nie może ujawnić statusu procesowego Krala, ponieważ decyzję w tej sprawie podejmuje prokurator prowadzący postępowanie. Tego samego dnia radczyni generalna w Ministerstwie Sprawiedliwości prok. Ewa Wrzosek, pytana w radiu TOK FM o status szefa Zondacrypto, powiedziała, że Kral „na pewno podjął współpracę” i składa wyjaśnienia jako podejrzany.

We wtorek o status Krala został zapytany minister Waldemar Żurek. Na antenie Polskiego Radia podkreślił, że jest zwolennikiem tego, aby informacje dotyczące statusu procesowego przekazywali prokuratorzy prowadzący konkretne postępowania.

– Powiem tak. Nie jest świadkiem koronnym i nie jest świadkiem. Zeznaje w tym postępowaniu (...). Wskazuje na dowody, a prokuratorzy weryfikują te dowody – powiedział Żurek o Kralu.

Reklama
Reklama

Prawnik analizuje słowa Żurka

Jaki więc status w tym postępowaniu ma szef upadłej giełdy kryptowalut? Wypowiedź ministra sprawiedliwości przeanalizował adwokat Jędrzej Śliwa. W rozmowie z Zero.pl prawnik stwierdził, że z wypowiedzi ministra Żurka rozumie niewiele.

– Stąd też zwróciła ona moją uwagę, bo mamy tak naprawdę wyczerpaną liczbę możliwych ról uczestników postępowania karnego. Ta liczba jest skończona – wskazał mecenas wyliczając, że jest oskarżyciel, na etapie postępowania przygotowawczego mamy podejrzanego, ewentualnie pokrzywdzonego, mogą jeszcze występować świadkowie, biegli i tak dalej.

Ostatnia wypowiedź ministra oznacza więc, że z katalogu potencjalnych ról Krala w tym postępowaniu należy usunąć świadka i świadka koronnego.

Jędrzej Śliwa zwrócił uwagę, że minister sprawiedliwości oświadczył, iż Kral „zeznaje”.

– Będąc precyzyjnym – zeznają biegli, świadkowie i pokrzywdzony. Podejrzani oraz oskarżeni składają wyjaśnienia. Więc skoro Przemysław Kral nie wyjaśnia, a zeznaje, to z tych wszystkich ról procesowych, jakie pozostały do wyboru pozostaje biegły ad hoc – powiedział Zero.pl mecenas.

I dodał, że biegły ad hoc pasowałby najbardziej, ponieważ pan Kral – jak można założyć – nie jest wpisany na listę biegłych sądowych. Ale – wskazał adwokat – może posiadać wiadomości specjalne i w związku z tym można by go powołać w trybie art. 195 Kodeksu postępowania karnego jako biegłego ad hoc.

Reklama
Reklama

Biegły ad hoc

Jędrzej Śliwa wyjaśnił, że biegły ad hoc to osoba powoływana na potrzeby konkretnej sprawy, posiadająca wiadomości specjalne w jakiejś dziedzinie, która nie musi być wpisana na listę biegłych sądowych. – Chodzi o to, mówiąc kodeksowym językiem, że posiada ona wiadomości specjalne, których nie posiadają organy ścigania czy przeciętny człowiek – doprecyzował prawnik.

Dodał, że w takich sytuacjach powołuje się takiego biegłego ad hoc, żeby dzięki jego wiedzy i wiadomościom specjalnym można było rozwiązać różnego rodzaju problemy, dokonać ustaleń czy ocenić zebrany materiał. – To jest po prostu biegły, tylko powoływany w trochę innych okolicznościach – wskazał.

Nasz rozmówca przyznał, że taką osobę można określić mianem „nadzwyczajnego” biegłego, ale jest on – jak mówi mecenas – po prostu powoływany w razie potrzeby.

Tylko po co powoływać biegłego, jeśli chce mu się postawić zarzuty? Po co biegłemu obrońca? – pytamy naszego rozmówcę. W ocenie prawnika minister sprawiedliwości prokurator generalny Waldemar Żurek mógł się przejęzyczyć. I może chodziło mu o to, że Przemysław Kral składa wyjaśnienia.

– Ale jeżeli chodzi o wypowiedzi tak wysoko postawionych osób w wymiarze sprawiedliwości, to zakładam, że posługują się one językiem stricte prawniczym i są precyzyjne w swoich wypowiedziach. Pan minister przecież przez lata był sędzią. Co prawda cywilistą, ale jednak. Natomiast skoro pan minister już zdecydował się udzielić takiej informacji, to w sumie trochę nie wiem, po co i nie wiem, czemu miało to służyć. Ale to już jest sprawa pana ministra – dodał prawnik.

Reklama
Reklama

W jego ocenie z punktu widzenia dobra śledztwa wygląda to jak coś niepotrzebnego. – Po co informować wszystkich dookoła, jaki jest status procesowy – w cudzysłowie – głównego zainteresowanego? To nie ma żadnego sensu – podsumował.

Próbowaliśmy skontaktować się z ministrem Żurkiem i poprosić o wyjaśnienie wątpliwości wokół statusu Krala. Bezskutecznie. 

Reklama
Reklama