
Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek mówi, że Przemysław Kral „nie jest świadkiem”, ale jednocześnie twierdzi, że szef Zondacrypto „zeznaje”. Zdaniem adwokata Jędrzeja Śliwy taka konstrukcja budzi poważne wątpliwości, bo w języku procesowym podejrzany i oskarżony składają wyjaśnienia, a zeznają m.in. świadkowie, biegli i pokrzywdzeni. – Z tych wszystkich ról procesowych, jakie pozostały do wyboru, pozostaje biegły ad hoc – zauważa prawnik.
- Wypowiedź Waldemara Żurka dotycząca procesowego statusu Przemysława Krala wzbudziła wątpliwości adwokata Jędrzeja Śliwy.
- Prawnik w rozmowie z Zero.pl zwraca uwagę, że użyte przez ministra określenie „zeznaje” nie odpowiada standardowej terminologii dotyczącej podejrzanego, który składa wyjaśnienia.
- Zdaniem Śliwy publiczne ujawnianie informacji o statusie procesowym Krala może być z punktu widzenia dobra śledztwa niepotrzebne.
Pod koniec sierpnia pojawiły się informacje, że Przemysław Kral współpracuje z prokuraturą w śledztwie dotyczącym Zondacrypto i zabiega o status tzw. małego świadka koronnego. Osoba, która uzyska taki status, może liczyć na nadzwyczajne złagodzenie kary za przestępstwa popełnione wspólnie z innymi osobami, pod warunkiem współpracy z organami ścigania.
W poniedziałek rzeczniczka Prokuratora Generalnego prok. Anna Adamiak przekazała, że nie może ujawnić statusu procesowego Krala, ponieważ decyzję w tej sprawie podejmuje prokurator prowadzący postępowanie. Tego samego dnia radczyni generalna w Ministerstwie Sprawiedliwości prok. Ewa Wrzosek, pytana w radiu TOK FM o status szefa Zondacrypto, powiedziała, że Kral „na pewno podjął współpracę” i składa wyjaśnienia jako podejrzany.
We wtorek o status Krala został zapytany minister Waldemar Żurek. Na antenie Polskiego Radia podkreślił, że jest zwolennikiem tego, aby informacje dotyczące statusu procesowego przekazywali prokuratorzy prowadzący konkretne postępowania.
– Powiem tak. Nie jest świadkiem koronnym i nie jest świadkiem. Zeznaje w tym postępowaniu (...). Wskazuje na dowody, a prokuratorzy weryfikują te dowody – powiedział Żurek o Kralu.
Prawnik analizuje słowa Żurka
Jaki więc status w tym postępowaniu ma szef upadłej giełdy kryptowalut? Wypowiedź ministra sprawiedliwości przeanalizował adwokat Jędrzej Śliwa. W rozmowie z Zero.pl prawnik stwierdził, że z wypowiedzi ministra Żurka rozumie niewiele.
– Stąd też zwróciła ona moją uwagę, bo mamy tak naprawdę wyczerpaną liczbę możliwych ról uczestników postępowania karnego. Ta liczba jest skończona – wskazał mecenas wyliczając, że jest oskarżyciel, na etapie postępowania przygotowawczego mamy podejrzanego, ewentualnie pokrzywdzonego, mogą jeszcze występować świadkowie, biegli i tak dalej.
Ostatnia wypowiedź ministra oznacza więc, że z katalogu potencjalnych ról Krala w tym postępowaniu należy usunąć świadka i świadka koronnego.
Jędrzej Śliwa zwrócił uwagę, że minister sprawiedliwości oświadczył, iż Kral „zeznaje”.
– Będąc precyzyjnym – zeznają biegli, świadkowie i pokrzywdzony. Podejrzani oraz oskarżeni składają wyjaśnienia. Więc skoro Przemysław Kral nie wyjaśnia, a zeznaje, to z tych wszystkich ról procesowych, jakie pozostały do wyboru pozostaje biegły ad hoc – powiedział Zero.pl mecenas.
I dodał, że biegły ad hoc pasowałby najbardziej, ponieważ pan Kral – jak można założyć – nie jest wpisany na listę biegłych sądowych. Ale – wskazał adwokat – może posiadać wiadomości specjalne i w związku z tym można by go powołać w trybie art. 195 Kodeksu postępowania karnego jako biegłego ad hoc.
Biegły ad hoc
Jędrzej Śliwa wyjaśnił, że biegły ad hoc to osoba powoływana na potrzeby konkretnej sprawy, posiadająca wiadomości specjalne w jakiejś dziedzinie, która nie musi być wpisana na listę biegłych sądowych. – Chodzi o to, mówiąc kodeksowym językiem, że posiada ona wiadomości specjalne, których nie posiadają organy ścigania czy przeciętny człowiek – doprecyzował prawnik.
Dodał, że w takich sytuacjach powołuje się takiego biegłego ad hoc, żeby dzięki jego wiedzy i wiadomościom specjalnym można było rozwiązać różnego rodzaju problemy, dokonać ustaleń czy ocenić zebrany materiał. – To jest po prostu biegły, tylko powoływany w trochę innych okolicznościach – wskazał.
Nasz rozmówca przyznał, że taką osobę można określić mianem „nadzwyczajnego” biegłego, ale jest on – jak mówi mecenas – po prostu powoływany w razie potrzeby.
Tylko po co powoływać biegłego, jeśli chce mu się postawić zarzuty? Po co biegłemu obrońca? – pytamy naszego rozmówcę. W ocenie prawnika minister sprawiedliwości prokurator generalny Waldemar Żurek mógł się przejęzyczyć. I może chodziło mu o to, że Przemysław Kral składa wyjaśnienia.
– Ale jeżeli chodzi o wypowiedzi tak wysoko postawionych osób w wymiarze sprawiedliwości, to zakładam, że posługują się one językiem stricte prawniczym i są precyzyjne w swoich wypowiedziach. Pan minister przecież przez lata był sędzią. Co prawda cywilistą, ale jednak. Natomiast skoro pan minister już zdecydował się udzielić takiej informacji, to w sumie trochę nie wiem, po co i nie wiem, czemu miało to służyć. Ale to już jest sprawa pana ministra – dodał prawnik.
W jego ocenie z punktu widzenia dobra śledztwa wygląda to jak coś niepotrzebnego. – Po co informować wszystkich dookoła, jaki jest status procesowy – w cudzysłowie – głównego zainteresowanego? To nie ma żadnego sensu – podsumował.
Próbowaliśmy skontaktować się z ministrem Żurkiem i poprosić o wyjaśnienie wątpliwości wokół statusu Krala. Bezskutecznie.

