Reklama
Reklama
Reklama

Posłanka wcisnęła się w kolejkę. Absurdalne tłumaczenie w Sejmie

Małgorzata Pępek, posłanka Koalicji Obywatelskiej, która załatwiła sobie badanie w szpitalu w Żywcu poza kolejnością, w Sejmie tłumaczyła się z tej kompromitującej sytuacji. – Jak nie mogłam dodzwonić się do szpitala, to specjalnie miałam jechać z tym numerkiem? – absurdalnie tłumaczyła się dziennikarzowi w Sejmie. Filmik z tej rozmowy krąży w sieci.

red-8
Małgorzata Pępek reaguje na aferę (fot. Telewizja Republika / Shutterstock)
  • Posłanka KO Małgorzata Pępek ominęła kolejkę do specjalistycznego badania. Standardowy czas oczekiwania w placówce wynosi ponad 23 miesiące. Pacjentka została jednak przyjęta już po trzech tygodniach od zapisu.
  • Polityczka nie ma sobie nic do zarzucenia. – Jak nie mogłam dodzwonić się do szpitala, to specjalnie miałam jechać z tym numerkiem? – tłumaczy się.
  • Koalicja Obywatelska uznała wyjaśnienia posłanki za wyczerpujące i nie wyciągnie wobec niej konsekwencji. Sprawę ujawniło Zero.pl.

Posłanka KO została złapana na sejmowym korytarzu przez reportera Telewizji Republika Adriana Boreckiego. – Ja już wszystko powiedziałam. Zapisałam się zgodnie z procedurami, czekałam miesiąc – przekonywała.

– Muszę pana zasmucić, bo było wtedy więcej osób na to badanie i blisko 13 albo 14 było badane z o wiele niższym terminem. W 2025 r., dokładnie 22 lutego, gdy to badanie się odbyło, to dokładnie tyle osób krócej oczekiwało na to badanie niż ja. Ja czekałam najdłużej, bo czekałam miesiąc, a były osoby, które czekały dwa tygodnie – stwierdziła.

Reklama
Reklama

Pępek pytana o to, czy termin załatwiła jej koleżanka, stanowczo zaprzeczyła. – Ale numerek dała? – dopytywał Borecki. – Ale to ja miałam, jak się nie mogłam dodzwonić do szpitala, to specjalnie jechać z tym numerkiem, jak ona tam pracuje? – odparła.

Małgorzata Pępek. Afera w szpitalu w Żywcu

Polityczka Koalicji Obywatelskiej przewodniczy żywieckim strukturom partii. W lutym 2025 r. stawiła się w lokalnym szpitalu na specjalistyczne badanie, na które zapisała się trzy tygodnie wcześniej.

Okazało się jednak, że – o ile nie pojawi się konkretne wskazanie, którego w tym przypadku nie było – czas oczekiwania na takie badanie wynosi ponad 23 miesiące.

– Zostałam zapisana na [tutaj padła nazwa specjalistycznego badania] przez osobę pracującą na oddziale położnictwa, będącą w strukturach Koalicji Obywatelskiej. Zrobiła mi przysługę, bo z powodu obowiązków zawodowych nie miałam czasu przyjść sama zarejestrować się w szpitalu – tłumaczyła się Małgorzata Pępek w rozmowie z Zero.pl.

Reklama
Reklama

Szpital nie wysłał rozliczenia badania posłanki do Narodowego Funduszu Zdrowia – kontrolne procedury żywieckiej placówki zadziałały i ujawniły, że posłanka wepchnęła się w kolejkę.

„Zgodnie z zasadą równego traktowania i dostępu do świadczeń zdrowotnych, każdy pacjent powinien zostać zarejestrowany i przebadany zgodnie z kolejką oczekujących, a o ewentualnym przyspieszeniu terminu badania/zabiegu może zdecydować wyłącznie lekarz na podstawie stanu zdrowia pacjenta co nie miało miejsca w przedmiotowej sytuacji” – brzmi fragment pisma, które żywiecki szpital przesłał posłance.

KO: Brak konsekwencji dla Pępek

W środę Koalicja Obywatelska poinformowała, że nie zamierza wyciągać od Pępek konsekwencji. – Członkowie Kolegium wysłuchali wyczerpujących wyjaśnień pani poseł. Przedstawione informacje nie potwierdzają obrazu sytuacji przedstawianego w części publikacji medialnych – stwierdziła w rozmowie z Wirtualną Polską rzeczniczka klubu Koalicji Obywatelskiej Dorota Łoboda. Nie chciała jednak ujawnić szczegółów decyzji.

Reklama
Reklama

– Nie wydaje mi się, żeby ona próbowała cokolwiek sama sobie załatwić. To raczej była nadgorliwość personelu szpitalnego, który, jak im się zwolniło miejsce, to stwierdził: a to damy je pani poseł. Myślę, że to tak wyglądało – komentował decyzję w rozmowie z Zero.pl poseł KO Artur Łącki.

Do sprawy odniósł się także Patryk Słowik, który wraz z Jakubem Styczyńskim ujawnił aferę. „Małgorzata Pępek nie poniesie konsekwencji wepchnięcia się w kolejkę do badania, a potem zastraszania władz szpitala i tłumaczenia, że to szpital powinien jej podziękować, że przyszła w sobotę na badanie. Uznano to w KO za dopuszczalne. :-)))” – napisał na X.

Źródła: Zero.pl, Telewizja Republika
Reklama
Reklama