Rozłamu w PiS-ie chciało wielu polityków tej partii, którzy z niej odeszli. Jednak ten podział jest inny niż wcześniejsze. Ci ludzie, którzy odeszli lub zostali wyrzuceni z partii, chcą i potrafią pracować – mówił w Tygodniu Politycznym Przemysław Wipler, poseł Konfederacji, a wcześniej także PiS-u.

- Rozłam w PiS-ie to polityczny temat nr 1 ostatniego tygodnia.
- W piątek Jarosław Kaczyński poinformował, że „trzydziestu kilku” posłów jego formacji „zrezygnowało z członkostwa” w partii, co we wtorek ma zatwierdzić Komitet Polityczny PiS.
- - Były różne rozłamy w PiS-ie, ale ten jest inny – mówił w Tygodniku Politycznym Przemysław Wipler.
Na piątkowej konferencji prasowej Morawiecki - lider Stowarzyszenia „Rozwój Plus” - przekonywał, że do samego końca chciał działać w ramach PiS i w oparciu o strategię „dwóch płuc” partii. – Nie możemy jednak zgodzić się na to, aby poprzez ultimata czy szantaż tak naprawdę strategia jeszcze niedawno uzgodniona wylądowała w koszu – stwierdził. Po rozłamie jego stowarzyszenie liczy obecnie czterdziestu posłów, jednego senatora i trzech europosłów.
Jak twierdzi Przemysław Wipler, rozłamu w partii chciało wielu polityków PiS-u. – Każdy uważał się za delfina i chciał „wypchnąć” jako kandydata na szefa partii Mateusza Morawieckiego – podkreślił poseł Konfederacji.
Wipler dodał też, że Mateusz Morawiecki jest według niego bardzo pracowity, czego nie doceniano w PiS-ie. – Były różne rozłamy w partii, ale ten jest inny. Po raz pierwszy ludzie, którzy wyszli z partii, lub zostali wyrzuceni, potrafią i chcą pracować. W dużej mierze zabrał ze sobą ludzi, którzy pracują. Są regiony, w których odeszli kluczowi parlamentarzyści. Dolny Śląsk to dewastacja struktur, podobnie w woj. świętokrzyskim, gdzie rządzi Anna Bryłka, jedna z osób rządzących PiS-em – stwierdził Wipler.
Poseł KO: to pierwsza taka sytuacja w historii polskiej demokracji
Prowadzący rozmowę Jacek Prusinowski zapytał też posła KO Patryka Jaskulskiego, czy konflikt w PiS nie pomógł jego partii radzić sobie z kryzysem.
– Od tygodni trwa trudny moment związany ze Szpitalem Południowym, służbą zdrowia. PiS was wybawił od tych kłopotów? – pytał Prusinowski.
– Wychodzimy z nich. Wielu posłów PiS, obserwatorów polityki, jest zaskoczonych czasem wywołania tego kryzysu. Ta sytuacja będzie rzutować na sytuację w regionach. Jeszcze w historii polskiej demokratycznej nie było sytuacji, by były premier, twarz PiS, w którą inwestowała partia, rzucił rękawice w walce o przywództwo w partii – stwierdził poseł KO.
Jak dodał Jaskulski, według niego decyzja o wyrzuceniu z partii Mateusza Morawieckiego i jego współpracowników nie zapadła we władzach partii, a jednogłośnie podjął ją Jarosław Kaczyński.
– To partia autorytarna. Gdy prezes decyduje, „doły” to wykonują – stwierdził Jaskulski. Na tę uwagę Jacek Prusinowski odpowiedział: – Ilu było kandydatów na szefa KO w wyborach? – co wywołało uśmiech u gości w studio.
„Wybór Przemysława Czarnka na kandydata na premiera był fatalny”
Potem Prusinowski zapytał o sytuację w PiS-ie Kamila Wnuka, posła Polski 2050, którego partia niedawno także podzieliła się na dwa obozy. –Podział to zawsze destrukcja, czy może coś dać? – pytał Prusinowski.
– Wszyscy wyborcy oczekują, żeby polityka była o ważnych sprawach, a nie o samych politykach. W naszej partii doszło do podziału mniej więcej na pół. Konsekwencje są takie, że poparcie sondażowe znacznie spadło. Odkąd wróciliśmy do zajmowania się ważnymi sprawami, to powoli odzyskujemy te wyniki – odparł Kamil Wnuk Polska 2050.
Prowadzący rozmowę w Kanale Zero dodał też, że według mediów współpracę z Morawieckim ma rozpocząć Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, szefowa Polski 2050.
– Polska 2050 współtworzy rząd i nie ma planów, by to zmieniać – odparł Wnuk. – Rząd jest koalicyjny. Uważam, że wielu parlamentarzystów z grupy Morawieckiego ma poglądy pragmatyczne, choć nie pokazują tego na głosowaniach. PiS zrobiło dwie fatalne rzeczy: wybrało Przemysława Czarnka na kandydata na premiera. Ma ostre poglądy, co było wiadomo, ale zaczął zaostrzać kurs. On chciał być drugim piratem polskiej polityki, ale może być tylko jeden – stwierdził poseł Polski 2050, odnosząc się do Grzegorza Brauna.