– Ja nie do takiej partii się zapisywałem – mówi nam Marcin Horała, w PiS od 2004 r. Jak dodaje, „historia ta kończy się z takiego powodu, że działanie dla rozwoju Polski jest sprzeczne z celami statutowymi PiS”. – Jest to dla mnie niewątpliwie bardzo smutny dzień. Rozdawałem ulotki jako kilkunastoletni chłopak podczas pierwszej kampanii w 2001 r. – opowiada w rozmowie z Zero.pl Łukasz Schreiber.

- Członkowie stowarzyszenia „Rozwój Plus” nie zastosowali się do ultimatum Jarosława Kaczyńskiego i nie opuścili organizacji.
- Ponad 30 obecnych parlamentarzystów ma zatem przestać być członkami partii. Niektórzy z nich byli związani z ugrupowaniem ponad 20 lat.
- Z dwoma z nich rozmawiał portal Zero.pl.
Marcin Horała do PiS wstąpił w 2004 r.
– Oczywiście dzisiaj dzień jest smutny. Po 22 latach pracy dla Prawa i Sprawiedliwości, członkostwa – zapisywałem się tuż po przegranych dla PiS-u wyborach do europarlamentu, gdzie przegraliśmy z Ligą Polskich Rodzin, Samoobroną i Platformą Obywatelską – cała ta historia się kończy. Były to bardzo różne lata. Wiele lat w opozycji – mówi w rozmowie z Zero.pl.
Rozłam w Prawie i Sprawiedliwości. Kto jest we frakcji Morawieckiego?
– A historia ta kończy się z takiego powodu, że działanie dla rozwoju Polski jest sprzeczne z celami statutowymi PiS. Od tygodnia budzi to moje bezbrzeżne zdumienie. Od tygodnia, kiedy ten spór został tak znienacka i sztucznie zaogniony, a dzisiaj zakończył się tak, jak się zakończył. Smutek, ale też ulga – dodaje.
– Ciężko bym się widział w partii, w której nie tylko główne tony nadają takie osoby jak Jacek Kurski czy Dariusz Matecki, ale gdzie to jest ton wyłączny. Gdzie nawet nie można pisnąć inaczej. Ja nie do takiej partii się zapisywałem – puentuje polityk.
Rozdawałem ulotki jako kilkunastoletni chłopak podczas pierwszej kampanii
Łukasz Schreiber z PiS związany niemal od początku.
– Jest to dla mnie niewątpliwie bardzo smutny dzień. Rozdawałem ulotki jako kilkunastoletni chłopak podczas pierwszej kampanii w 2001 r. Później poświęciłem 20 lat na budowanie Prawa i Sprawiedliwości. Teraz kierownictwo mojej formacji uznało, ze nie ma dla nas miejsca, ponieważ nie chcieliśmy zrobić z siebie i zaproszonych do stowarzyszenia ludzi idiotów – mówi nam poseł.
– Jednocześnie do końca walczyliśmy o jedność naszej formacji. Nie chcieliśmy jednak pozwolić małej grupie intrygantów pozwolić na wypchnięcie premiera Morawieckiego z partii. Ostatecznie wypchnęli nas wszystkich. Jedno mogę obiecać wszystkim którzy na nas głosowali: nie sprzeniewierzymy się ideałom naszych wyborców, nie staniemy po stronie Tuska i nie zmienimy naszych poglądów – dodaje.
