W czwartą rocznicę pełnoskalowej napaści Rosji na Ukrainę głos zabrał Karol Nawrocki. „Rosyjska agresja na Ukrainę to poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa całej Europy. Historia uczy nas, że ignorowanie imperialnych ambicji Rosji zawsze prowadziło do tragedii” – napisał prezydent Polski w mediach społecznościowych.

- 24 lutego 2022 roku wybuchła pełnoskalowa wojna na Ukrainie. Rosjanie zaatakowali z północy, wschodu i południa.
- Putin zapowiadał, że „specjalna operacja wojskowa” potrwa tylko kilka dni. Walki trwają do dzisiaj, a straty rosyjskie są ogromne.
- Według wyliczeń amerykańskich ekspertów przez cztery lata Rosja straciła ponad milion żołnierzy.
„Rosyjska agresja na Ukrainę to poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa całej Europy. Historia uczy nas, że ignorowanie imperialnych ambicji Rosji zawsze prowadziło do tragedii. Demokratyczny świat musi zachować jedność w obliczu takich wyzwań. Oczekujemy zaprzestania działań destabilizujących region. Z szacunkiem patrzymy na odwagę ludzi, którzy każdego dnia stają w obronie wolności” – napisał prezydent Karol Nawrocki w serwisie X.
Czwarta rocznica wojny na Ukrainie
Cztery lata temu, 24 lutego 2022 roku, wybuchła pełnoskalowa wojna na Ukrainie. Rosyjskie siły, które wcześniej skoncentrowały się wzdłuż ukraińskiej granicy na terytorium Rosji i Białorusi, zaatakowały wczesnym rankiem od północy, wschodu i południa, a także z okupowanego Donbasu i Krymu. Władimir Putin oświadczył wówczas, że „specjalna operacja wojskowa” potrwa tylko kilka dni. Ukraina, wspierana przez zachodnich sojuszników, postawiła jednak zdecydowany opór.
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski ogłosił stan wojenny, a tysiące Ukraińców wstąpiło do jednostek obrony terytorialnej. Ponad 8 milionów ludzi uciekło z Ukrainy, w tym 1,5 miliona do Polski, do Niemiec blisko 900 tys., a pół miliona do Czech.
Po początkowych sukcesach, kiedy w pierwszych miesiącach wojny rosyjskie siły zajęły rozległe obszary wschodniej i południowej Ukrainy, tworząc korytarz lądowy na okupowany Krym, tempo kolejnych zdobyczy wyraźnie spowolniło.
Linie frontu w dużej mierze się ustabilizowały, a według analiz od początku 2023 roku Rosja zwiększyła stan posiadania jedynie o około 1,3 proc. ukraińskiego terytorium. Według analityków i ekspertów cztery lata po rozpoczęciu pełnoskalowej inwazji Rosja kontroluje teraz około jedną piątą terytorium Ukrainy.
Ogromna liczba ofiar
Jednocześnie rośnie liczba zabitych. Sekretarz generalny NATO Mark Rutte mówił podczas Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa, że przez ostatnie dwa miesiące Rosja straciła około 65 tysięcy żołnierzy (zabici i ranni).
Amerykańskie Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych informowało, że średnie miesięczne straty rosyjskiego wojska to około 26 tys. ofiar; na tę liczbę składają się zabici, ranni i zaginieni. Zgodnie z wyliczeniami Centrum od początku pełnoskalowej inwazji dawałoby to łącznie około 1,2 mln ofiar. Ani Moskwa, ani Kijów nie publikują jednak oficjalnych danych o poniesionych stratach.
W styczniu Wołodymyr Zełenski oświadczył, że celem Ukrainy jest zwiększenie „śmiercionośności” ukraińskich sił zbrojnych. Jak zaznaczył, straty rosyjskie na poziomie około 50 tys. ludzi miesięcznie, byłyby „optymalne” i mogły stać się dla armii rosyjskiej trudne do uzupełnienia nowym werbunkiem.
Zgodnie z wyliczeniami Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych, w trakcie wojny Rosja traciła od dwóch do dwóch i pół żołnierza na każdego zabitego Ukraińca. Według tego samego źródła liczba ofiar sił rosyjskich na Ukrainie jest teraz pięciokrotnie większa niż liczba ofiar wszystkich wojen rosyjskich i radzieckich od czasów II wojny światowej razem wziętych.