– Zgodnie z tymi komentarzami, jakie od firm paliwowych otrzymaliśmy, także od Orlenu, nie ma żadnego, najmniejszego powodu do niepokoju, jeśli chodzi o zasoby i zapasy – tak premier Donald Tusk odniósł się do obaw o możliwe niedobory paliw w związku z wojną na Bliskim Wschodzie. Jak dodał, Orlen może użyć narzędzi mitygujących wzrost cen. Tymczasem kurs państwowego giganta zanurkował na giełdzie.

Premier Donald Tusk przed wtorkowym posiedzeniem rządu odniósł się do obaw o dostępność paliw na krajowym rynku i ich ceny. Po wybuchu wojny na Bliskim Wschodzie i zablokowaniu przez Iran kluczowego szlaku dla transportu ropy naftowej drogą morską, czyli Cieśniny Ormuz, wzrasta ryzyko wystąpienia szoku podażowego na rynku tego surowca.
Premier o cenach paliw w Polsce
– Chcę państwu powiedzieć, że nie ma żadnego problemu, jeśli chodzi o zapasy paliwa w Polsce – zaznaczył szef rządu.
Premier podkreślił, że Orlen nie korzysta ze szlaków dostaw poprzez Cieśninę Ormuz i nie sprowadza żadnej ropy z Iranu.
– Cała struktura dostaw ropy do Orlenu i do Polski jest całkowicie w tej chwili bezpieczna i nie ma mowy o żadnych, nawet najmniejszych zakłóceniach – dodał.
– Zgodnie z tymi komentarzami, jakie od firm paliwowych otrzymaliśmy, także od Orlenu, nie ma żadnego, najmniejszego powodu do niepokoju, jeśli chodzi o zasoby i zapasy - powiedział Donald Tusk.
Premier dodał, że rozmawiał we wtorek z ministrem aktywów państwowych Wojciechem Balczunem o możliwościach Orlenu w zakresie niwelowania negatywnych skutków wzrostu notowań ropy naftowej, znajdujących odbicie w cenach paliw.
– Orlen użyje narzędzi dostępnych dla niego, też narzędzi finansowych związanych np. z marżą, aby ewentualne skoki ceny ropy na giełdach światowych nie odbiły się w sposób dokuczliwy na cenach paliwa w Polsce – zapewnił szef rządu.
Kurs Orlenu zanurkował po wypowiedzi premiera – od około godz. 12 we wtorek cena akcji paliwowego koncernu na GPW oscylowała wokół poziomu 119 zł, natomiast około godz. 13:30 spadła do 116,54 zł za walor. Skala spadków pogłębiła się i około godz. 14 cena akcji wynosiła niecałe 115 zł (spadek o blisko 5 proc.).
Donald Tusk nie po raz pierwszy odnosi się w sposób dość kategoryczny do poziomu cen paliw – w czerwcu 2022 roku premier zasłynął obietnicą, że gdyby znów stanął na czele rządu, to następnego dnia benzyna na stacjach kosztowałaby 5,19 zł za litr.
O wystarczających zapasach paliw w Polsce zapewnia też w ostatnich dniach branża. W komunikacie prasowym Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego (POPiHN), który dotarł do redakcji Zero.pl, czytamy, że „bezpieczeństwo energetyczne Polski pozostaje niezagrożone”.
„Krajowy sektor paliwowy jest odpowiednio przygotowany na wyzwania wynikające z
aktualnej sytuacji geopolitycznej. Uspokajamy i zapewniamy, że Polska dysponuje odpowiednimi rezerwami ropy naftowej oraz paliw gotowych na wypadek sytuacji kryzysowych. Nie dostrzegamy zagrożeń dla ciągłości dostaw ropy do Polski. Magazyny są pełne, a zapasy pozwolą zabezpieczyć zapotrzebowanie przez ponad trzy miesiące” – przekazała POPiHN.
Premier o ewakuacji polskich obywateli. Ponad 480 osób opuściło Izrael, Jordanię i Liban
Podczas konferencji premier odniósł się także do akcji ewakuacyjnej polskich obywateli z państw Bliskiego Wschodu ogarniętych działaniami wojennymi. Jak powiedział, ponad 480 obywateli naszego kraju opuściło Izrael, Jordanię i Liban. – Są już w Polsce lub w drodze do Polski – przekazał premier.
Donald Tusk wskazał, że rząd współpracował w tej kwestii z biurami podróży. Polacy przebywający w miejscach zagrożonych działaniami wojennymi otrzymali też wsparcie placówek konsularnych.
