Reklama
Reklama
Reklama

Lekarz milioner w szpitalu Trzaskowskiego. „Wierzchołek góry lodowej”

TYLKO NA

Sprawa Dawida Kacprzyka – lekarza i radnego KO, który zarobił w 2025 r. 1,6 mln zł, a według dokumentacji szpitalnej dyżurował średnio 331 godzin miesięcznie – nie cichnie. Dariusz Figura, miejski radny PiS, w rozmowie z Zero.pl ocenia, że to nie jednostkowy przypadek nepotyzmu w warszawskim ratuszu, lecz system. Zapowiada, że to może być dopiero początek fali.

white-4
Dawid Kacprzyk zarobił w 2025 r. 1,6 mln zł. (fot. Rafał Guz / PAP)
  • Radny PiS Dariusz Figura ocenia sprawę Dawida Kacprzyka jako jeden z wielu przejawów systemu partyjnego nepotyzmu, w którym działacze Koalicji Obywatelskiej obsadzani są na stanowiskach w spółkach i instytucjach miejskich niezależnie od kompetencji.
  • Jego zdaniem sprawa może trafić do prokuratury w związku z podejrzeniem fałszowania dokumentacji szpitalnej, a bezpośrednią odpowiedzialność za doprowadzenie jej do końca ponosi prezydent Warszawy jako organ nadzorczy nad Szpitalem Południowym.
  • Figura przewiduje, że władze będą próbować przeczekać, jednak liczy, że medialna presja wymusi reakcję i zapoczątkuje szerszą falę rozliczeń z podobnych przypadków.
  • Sprawy związanej z Kacprzykiem nie chce komentować wiceprezydent Warszawy Renata Kaznowska, która sprawuje nadzór nad stołeczną służbą zdrowia. Mówi nam, że od komentowania jest zarząd szpitala.

Przewodniczący klubu PiS w Radzie Warszawy Dariusz Figura nie ma wątpliwości: zatrudnienie Dawida Kacprzyka w Warszawskim Szpitalu Południowym na stanowisku koordynatora SOR-u – bez specjalizacji, z niespełna dwuletnim stażem – to efekt partyjnych koneksji, nie kompetencji.

Radny KO w szpitalu zarobił 1,6 mln zł. Postępowanie dyscyplinarne

To jest wierzchołek góry lodowej, jeśli chodzi o zatrudnianie członków Koalicji Obywatelskiej w strukturach miejskich. Członkowie klubu KO z dzielnic i z miasta są ulokowani w spółkach miejskich i województwa – bo to jest koalicja z PSL-em. To nie jest przypadek jednostkowy – mówi Figura.

Reklama
Reklama

Jego zdaniem szczególnie rażący jest kontekst: głęboki kryzys kadrowy i finansowy w publicznej służbie zdrowia, na tle którego wynagrodzenie Kacprzyka – 1,6 mln zł rocznie – wygląda, według radnego, „absurdalnie”.

Prokuratura i NFZ powinny się przyjrzeć

Figura wskazuje wprost, że sprawa może wykraczać poza kwestię etyki zawodowej. Dokumentacja, do której dotarło Zero.pl, ujawniła przypadki, gdy Kacprzyk według grafiku pełnił dyżur, a jednocześnie pojawiał się w telewizji, uczestniczył w posiedzeniach rady dzielnicy lub spotykał się z politykami. Zdaniem radnego PiS rodzi to poważne podejrzenia.

– Być może to jest już sprawa dla prokuratury, bo mamy prawdopodobnie do czynienia z fałszowaniem danych – ocenia Figura. Zaznacza też, że kontrolę powinien przeprowadzić Narodowy Fundusz Zdrowia.

Odpowiedzialność polityczną radny przypisuje bezpośrednio prezydentowi Warszawy. – Szpital Południowy de facto podlega prezydentowi miasta Rafałowi Trzaskowskiemu. Jest organem nadzoru i ma wszystkie instrumenty, żeby wyciągnąć konsekwencje – mówi Figura.

Reklama
Reklama

„Platformy niczego się nie boi – poza mediami”

Na pytanie, czy sprawa zostanie zamieciona pod dywan, Figura jest sceptyczny, choć nie do końca bez nadziei. – Myślę, że najpierw będzie próba przeczekania. Jeżeli sprawa będzie eskalować – zapadną decyzje – przewiduje.

I dodaje gorzką puentę o osiemnastu latach rządów Koalicji Obywatelskiej w stolicy: – Platforma specjalnie niczego się nie boi – z wyjątkiem mediów. Jeżeli coś wpływa na to, co się dzieje w Warszawie, to nie radni ani opozycja, ale właśnie media – mówi.

Figura nie wyklucza, że afera Kacprzyka to dopiero początek szerszego kryzysu wizerunkowego dla obozu rządzącego w Warszawie. – Takich przypadków – działaczy partyjnych ulokowanych na różnych funkcjach – jest po prostu masa. Mam nadzieję, że to będzie fala, która będzie narastać – mówi radny.

Reklama
Reklama

Krajewski: Radni zajmą się sprawą Kacprzyka

Do sprawy odniósł się również poseł PiS Jarosław Krajewski, który zapowiedział, że temat trafi na najbliższą sesję rady Warszawy.

– Od dwudziestu lat Warszawą rządzi Koalicja Obywatelska i widać narastające patologie, będące efektem arogancji i pogardy dla obywateli. Rafał Trzaskowski ma poczucie, że jako partia nie mogą tu przegrać z nikim. A to prowadzi do nepotyzmu, kolesiostwa i zupełnego nieliczenia się z wydatkowaniem środków publicznych – ocenia polityk.

Jego zdaniem sprawa Kacprzyka może okazać się przełomowa. – Może się okazać, że kolejna taka afera będzie tą kroplą, która przeleje czarę goryczy i zmusi mieszkańców Warszawy do rozliczenia obecnej władzy samorządowej z niespełnionych obietnic – mówi. – Jestem przekonany, że nasi radni zajmą się tą sprawą już na najbliższej sesji – dodaje.

Wiceprezydent Warszawy nie chce komentować 

Sprawy związanej z Kacprzykiem nie chce komentować wiceprezydent Warszawy Renata Kaznowska, która sprawuje nadzór nad stołeczną służbą zdrowia. Mówi nam, że od komentowania jest zarząd szpitala.

Reklama
Reklama

– Nie będę się wypowiadała, bo nie mam wszystkich danych. Zgodnie z ustawą, dyrektor czy prezes szpitala odpowiada za zatrudnienie i stawki i my nie mamy prawnej możliwości ingerowania w te stawki – dodała.

Źródło: Zero.pl
Filip Baczkura
Filip BaczkuraDziennikarz
Reklama
Reklama