Szpitalny oddział ratunkowy w Lesku został częściowo sprywatyzowany. Szpital podpisał umowę z prywatną firmą na zatrudnienie personelu do obsługi oddziału. Sęk w tym, że dyrektor wskazał pracownikom lecznicy firmę, która wygra postępowanie konkursowe, zanim to zostało rozstrzygnięte. Sprawą zajmie się prokuratura.

- Szpital w Lesku, jeden z najbardziej zadłużonych w Polsce, rozpisał konkurs na zapewnienie przez prywatny podmiot personelu do obsługi szpitalnego oddziału ratunkowego.
- Wygrała firma, której właściciel publicznie pisze o sobie, że jest bardziej przedsiębiorcą niż lekarzem. Spółka wprowadziła już na leski SOR swoich ludzi.
- Pełniący obowiązki dyrektora szpitala został nagrany przez pracowników, gdy jednoznacznie sugerował, która firma wygra konkurs. Zanim ten został rozstrzygnięty.
- Doktor Duszan Augustyn, lider Ruchu Społecznego Obrony Szpitala w Lesku i członek partii Razem, powiadomił o sprawie prokuraturę. Zdaniem Augustyna doszło do zmowy przetargowej.
- Zarządzający szpitalem w Lesku Mirosław Leśniewski wyjaśnia, że ostatecznie zgłosiła się tylko jedna firma, SOR w Lesku jest niezbędny mieszkańcom, a bez tej umowy trzeba byłoby oddział zamknąć.
Do Prokuratury Rejonowej w Lesku wpłynęło zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa na szkodę tamtejszego szpitala i Narodowego Funduszu Zdrowia. Chodzi o rozpisany przez lecznicę konkurs na obsługę szpitalnego oddziału ratunkowego, który wygrała prywatna spółka Cergo 09 z Dukli.
Sprawa dzieje się w szpitalu, który od miesięcy walczy o przetrwanie. Placówka jest zadłużona na kwotę ponad 120 mln zł, wcześniej zamknęła porodówkę i zawiesiła pediatrię, a przez część roku brakowało chętnych do pełnienia dyżurów na SOR-ze. W maju 2026 r. Sąd Najwyższy przesądził, że publiczne szpitale nie mają zdolności restrukturyzacyjnej, co odcięło leskiej lecznicy jedną z dróg wyjścia z długów.
Autorem zawiadomienia do prokuratury jest dr Duszan Augustyn, lider Ruchu Społecznego Obrony Szpitala w Lesku i członek partii Razem. W piśmie do śledczych twierdzi, że wynik konkursu na obsługę SOR-u był znany, zanim się formalnie zakończył, a cały konkurs mógł zostać ustawiony pod konkretną firmę.
Informacja przed konkursem
Materiał uzupełniający w tej samej sprawie złożyła w prokuraturze posłanka Razem Marcelina Zawisza. Jest to nagranie zarejestrowane podczas nieformalnego spotkania p.o. dyrektora szpitala w Lesku Mirosława Leśniewskiego z pracownikami. Odbyło się ono 24 czerwca 2026 r.
Dyrektor Leśniewski zakomunikował wtedy podwładnym zamiar przeprowadzenia konkursu na wyłonienie podwykonawcy, który zabezpieczy udzielanie świadczeń zdrowotnych na SOR-ze. Oznajmił im, że jeśli chcą nadal pracować na tym oddziale, to muszą podjąć współpracę z firmą, która wygra konkurs.
– Chodzi o to, że SOR mniej więcej od dwóch miesięcy nie funkcjonuje tak, jak powinien funkcjonować. Tak dłużej nie może być, bo po prostu nie wytrzymam. Postanowiłem, że wyczarterujemy cały personel SOR-u do firmy zewnętrznej – powiedział Leśniewski pracownikom. Przyznał, że to jego inicjatywa, nie starostwa, bo starostwo najchętniej by zlikwidowało SOR. On zaś robi wszystko, żeby oddział pracował, bo ten jest potrzebny w regionie.
Z nagrania wynika, że dyrektor niespecjalnie krył się z tym, że już wówczas wiedział, która firma wygra konkurs, mimo że jego rozstrzygnięcie ogłoszono dopiero kilkanaście dni po tym spotkaniu.
– Nie ukrywam, to jest ta sama firma, która robi nocną i świąteczną opiekę zdrowotną. Słyszę, że na podobnej zasadzie jak u nas, już zaczyna obsługiwać albo już obsługuje w innych szpitalach też izby przyjęć – mówił na nagraniu. Z dokumentacji leskiego szpitala wynika, że 25 lutego 2026 r. konkurs na udzielanie nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej w tym szpitalu wygrała spółka Cergo 09.
W trakcie spotkania z podwładnymi 24 czerwca Mirosław Leśniewski zapowiedział, że za dwa dni dojdzie do spotkania z szefem firmy, a pracownicy otrzymają wtedy szczegółowe informacje o warunkach przyszłego zatrudnienia. Dyrektor szpitala przyznał jednocześnie, że konkurs nie został jeszcze ogłoszony.
Z zawiadomienia złożonego w prokuraturze wynika, że dwa dni później – 26 czerwca – doszło do spotkania Leśniewskiego z przedstawicielką Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych, pracownikami szpitala oraz przedstawicielem Cergo 09. Tego samego dnia – według Duszana Augustyna – odbyły się spotkania prezesa Cergo 09 Marcina Krajmasa z pracownikami lecznicy, podczas których miały zostać potwierdzone deklaracje, że firma z Dukli de facto już wygrała konkurs, mimo trwającej procedury. Również 26 czerwca dyrektor Leśniewski wydał zarządzenie o przeprowadzeniu konkursu ofert na wyłonienie podwykonawcy świadczącego usługi z zakresu wsparcia SOR-u.
Ostatniego dnia czerwca w Starostwie Powiatowym w Lesku odbyło się posiedzenie Komisji Oświaty, Zdrowia i Promocji. Wziął w nim udział Mirosław Leśniewski. Jego wypowiedzi zostały nagrane i trafiły do prokuratury jako materiał dowodowy. Dyrektor szpitala wprost stwierdził, że odbył już rozmowy z konkretną firmą, jeszcze przed rozstrzygnięciem konkursu. Nie padła jednak nazwa oferenta.
Zarzut zmowy przetargowej
Duszan Augustyn, autor zawiadomienia, twierdzi, że 1 lipca 2026 r. informacja o konkursie zniknęła ze strony internetowej oraz Biuletynu Informacji Publicznej szpitala bez podania żadnego powodu. Według zawiadamiającego od 1 lipca SOR w Lesku miał przestać działać pod bezpośrednim zarządem szpitala.
Kilka dni później, 9 lipca, na stronie szpitala pojawiła się informacja, że konkurs ofert został rozstrzygnięty, a leski SOR zabezpieczać będzie Cergo 09.
Wszystkie te działania zawiadamiający kwalifikuje jako możliwą zmowę przetargową. Powołuje się na art. 305 Kodeksu karnego oraz art. 6 ust. 1 pkt 7 Ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów. Osobno wskazuje na ryzyko obchodzenia prawa pracy i przepisów o składkach, poprzez przenoszenie pracowników na umowy cywilnoprawne i samozatrudnienie.
– Oczekuję wyjaśnienia sprawy, a jeżeli prokuratura potwierdzi, że wystąpiła tutaj zmowa przetargowa na niekorzyść naszej społeczności, to oczekuję również unieważnienia konkursu i zmiany dyrektora, bo wtedy w moim przekonaniu nie będzie on spełniać wymogów etycznych, jakich oczekujemy od osoby sprawującej tak odpowiedzialną funkcję. Dodatkowo rodzi to wrażenie, że jest w jakiś sposób sterowany przez podmiot prywatny – mówi Zero.pl dr Duszan Augustyn.
– Liczę też, że sprawą zainteresuje się Ministerstwo Zdrowia, że zarekomenduje doświadczonego dyrektora z Ministerstwa Zdrowia, który uczciwie wygra konkurs i pokaże, jak zarządzać szpitalem powiatowym w warunkach, jakie samo Ministerstwo Zdrowia stworzyło – dodaje Augustyn.
Posłanka Marcelina Zawisza, która złożyła w prokuraturze nagrania, mówi Zero.pl, że patologia widoczna w szpitalu w Lesku występuje w wielu placówkach ochrony zdrowia w Polsce.
– Oddział, w tym przypadku SOR, nie działa albo przynosi straty, dyrektor szuka sposobu jak ciąć koszty, przychodzi spółka lekarska, która mówi, że jeżeli tylko dostaną podwykonawstwo, to dostarczą lekarzy i wszystko będzie hulać. Pielęgniarki, które nie zarabiają dziesiątek czy setek tysięcy miesięcznie, przerzuca się na kontrakty albo inne niestabilne formy zatrudnienia, bo lekarze inaczej nie będą przychodzili do pracy. A potem dyrektor udaje, że rozpisuje konkurs, bo spółka wchodzi jeszcze przed rozstrzygnięciem do szpitala. A to wszystko w obszarze publicznych środków – zauważa w rozmowie z Zero.pl.
Według Zawiszy SOR w Lesku musi działać i nie ma powodu wprowadzania do niego podmiotu zewnętrznego. Dodaje, że to Narodowy Fundusz Zdrowia i Ministerstwo Zdrowia powinny przygotować systemowe rozwiązanie dotyczące podmiotów, które zapewniają dostęp do ochrony zdrowia na terenach mniej zaludnionych.
W ocenie posłanki Zawiszy również rząd ponosi odpowiedzialność za tę patologię. – Mija kolejny rok rządów premiera Donalda Tuska i żadnych zmian nie widać – podsumowuje.
Nie wiadomo jeszcze, czy prokuratura rozpocznie śledztwo. Samo zawiadomienie nie przesądza, że doszło do przestępstwa.
Dyrektor zaprzecza
Dyrektor szpitala w Lesku Mirosław Leśniewski w odpowiedzi na pytania Zero.pl zapewnia, że Cergo 09 nie przejęła zarządzania SOR-em i nie ma takich planów. Według dyrektora umowa dotyczy jedynie zapewnienia personelu do obsługi oddziału. Przyznaje, że kilka osób zatrudnionych na SOR-ze zdecydowało się przejść na kontrakty do nowego pracodawcy. Częściowo są to osoby, które wcześniej pracowały na SOR-ze na kontraktach indywidualnych.
Wskazuje, że do konkursu na obsługę SOR-u zgłosiła się jedynie firma z Dukli.
Kiedy zapytaliśmy Leśniewskiego, jak skomentuje złożenie zawiadomienia w prokuraturze, dyrektor odparł, że to nie pierwszy raz, kiedy ktoś próbuje przypisać mu działania bezprawne.
Dyrektor zaprzecza stwierdzeniu, jakoby przed ogłoszeniem konkursu wskazywał personelowi, która firma go wygra. – Mówiłem tylko, że prawdopodobnie będziemy mieli co najmniej jednego oferenta, przetarg był jak najbardziej otwarty – odpowiada.
Zaprzecza też, jakoby ogłoszenie o konkursie pojawiało się i znikało ze strony szpitala, by utrudnić ewentualnym konkurentom wzięcie udziału w konkursie. – Zależało nam na jak największej liczbie oferentów, ale też nie mogliśmy sobie pozwolić na fiasko postępowania. Groziło to zamknięciem SOR ze względu na brak personelu – przekonuje Leśniewski.
Marcin Krajmas, prezes zarządu Cergo 09, w wiadomości przesłanej Zero.pl przyznaje, że podstawowym modelem działania jego firmy jest obsługa nocnej i świątecznej pomocy lekarskiej dla szpitali na Podkarpaciu.
Czytaj również: 500 wizyt, o których pacjent nie miał pojęcia. Prokuratura podejrzewa oszustwo
Pytany o zawiadomienie złożone w prokuraturze, wskazał, że nie ma nic do ukrycia i chętnie odpowie na pytania śledczych. Krajmas, odpierając zarzuty o ustawienie konkursu, napisał, że zawiadamiający miesza dwie różne sprawy i nie ma pełnej wiedzy o sytuacji.
Zapewnia, że nieprawdziwy jest zarzut, jakoby dyrektor szpitala jeszcze przed ogłoszeniem konkursu wskazał personelowi, która firma wygra. Dokładną linię obrony Krajmas chce zachować dla siebie.
Symbol problemów w ochronie zdrowia
Szpital w Lesku stał się w 2026 r. symbolem kryzysu małych lecznic powiatowych w Polsce. W ciągu kilkunastu miesięcy placówka przeszła drogę od problemów z wypłatami do realnego widma zamknięcia i precedensowego rozstrzygnięcia Sądu Najwyższego, które uderzyło w zadłużone szpitale w całym kraju.
Objawy kryzysu narastały lawinowo. Od początku 2026 r. pracownicy dostawali okrojone pensje na poziomie ok. 75 proc. Zadłużenie sięgnęło, według słów dyrektora sprzed kilku tygodni, ponad 120 mln zł i wciąż rosło. Fundusz płac pochłaniał ponad sto procent przychodów placówki, co oznacza, że szpital na same pensje wydawał więcej, niż otrzymywał z kontraktu z Narodowym Funduszem Zdrowia.
Czytaj również: Jak naprawić ochronę zdrowia? Cztery cnoty, bez których system nie działa
Kolejne oddziały wygaszano. W styczniu 2026 r. zamknięto oddział ginekologiczno-położniczy, ostatnią porodówkę w Bieszczadach (to o tym oddziale Donald Tusk publicznie mówił, że działa, choć faktycznie był zamknięty; rzecznik rządu Adam Szłapka przeprosił za wprowadzenie opinii publicznej przez premiera w błąd). Od maja zawieszono pediatrię po nagłej utracie personelu. Powtarzały się problemy z obsadą dyżurów na SOR-ze. W czerwcu w miejsce dawnej porodówki uruchomiono Zakład Opiekuńczo-Leczniczy z kontraktem na 10 łóżek, przy kilkukrotnie większym zapotrzebowaniu.
Dyrektor placówki, Mirosław Leśniewski, otwarcie mówił o możliwym zamknięciu szpitala z początkiem lipca 2026 r. i wiązał ten termin z wejściem nowej ustawy o minimalnych wynagrodzeniach w ochronie zdrowia. Źródeł kryzysu upatrywał w ustawowych podwyżkach dla medyków od 2022 r., którym, jak twierdził, nie towarzyszył wzrost finansowania z NFZ. Kontrakt na 2026 r. był niższy niż rok wcześniej, a nadwykonania pozostawały nierozliczone.
Punktem zwrotnym była uchwała Sądu Najwyższego z 14 maja 2026 r., podjęta w odpowiedzi na pytanie prawne Sądu Okręgowego w Rzeszowie w sprawie właśnie leskiej placówki. SN uznał, że tzw. SPZOZ, czyli publiczny zakład opieki zdrowotnej, nie ma zdolności restrukturyzacyjnej. Dla szpitala, który przez około dwa lata próbował porozumieć się z wierzycielami w postępowaniu układowym, oznaczało to utratę ochrony przed egzekucjami komorniczymi. Dyrektor lecznicy nazwał orzeczenie „gwoździem do trumny”.
Czytaj również: Rozliczeniowa pułapka NFZ. Dentysta między leczeniem a zwrotem pieniędzy
Placówka szukała ratunku w kredycie z Banku Gospodarstwa Krajowego i planie przeprofilowania z lecznicy „ostrej” na planową. Równolegle rozważano konsolidację szpitali w Sanoku, Lesku i Ustrzykach Dolnych jako pilotaż. Sprawa poruszyła mieszkańców, a pod apelem do premiera o ratowanie szpitala zebrano kilka tysięcy podpisów.





