Reklama
Reklama
Reklama

999 tylko po polsku. Nikt nie musi rozumieć cudzoziemca, który wzywa karetkę

TYLKO NA

Wystarczy, że karetkę chce wezwać cudzoziemiec, by pojawił się problem. Połączenie obsługują wówczas dwie osoby: dyspozytor medyczny, który nie musi znać żadnego języka obcego, i operator 112, który pełni rolę tłumacza. A gdy cudzoziemiec opowiada na przykład o bólu ucha, na 112 może być już kolejka połączeń. Operator ich nie odbierze, bo zajmuje się tłumaczeniem.

999 tylko po polsku
(fot. Kanał Zero/Shutterstock)
  • Dyspozytor medyczny, który wysyła karetkę, nie musi znać żadnego języka obcego. Gdy tak jest, a na 999 dzwoni cudzoziemiec, tłumaczem zostaje operator numeru alarmowego 112, który musi znać jeden język obcy w stopniu komunikatywnym.
  • W skrajnym przypadku może jednak dojść do sytuacji, w której cudzoziemiec zgłaszający stan zagrożenia życia nie porozumie się z nikim, nawet po angielsku.
  • Sytuację miały poprawić finansowane z unijnych pieniędzy kursy angielskiego dla dyspozytorów. Problem w tym, że zgłoszono 296 osób, a dyspozytorów zarejestrowanych w systemie jest aż 1311.
  • Jak mówi nam jeden z operatorów 112, tłumaczenie rozmów to jego codzienność, mimo że on sam przez lata pracy nie przeszedł ani jednego kursu z języka obcego.
  • W resorcie słyszymy jednak, że „Ministerstwo Zdrowia nie postrzega poziomu znajomości języków obcych wśród dyspozytorów medycznych jako problemu systemowego”. I nie planuje w tym zakresie żadnych działań. 

Każde zgłoszenie na 112 przyjmuje operator numeru alarmowego. To on dowiaduje się o zdarzeniu jako pierwszy, ustala szczegóły, ocenia stopień zagrożenia i powiadamia odpowiednie służby. Na numer 112, czyli do Centrum Powiadamiania Ratunkowego, od kilku lat trafiają też wszystkie połączenia z numerów 998 i 997. Inaczej sytuacja wygląda z numerem 999, który jako jedyny nie został podpięty pod 112. Dzwoniąc na 999, łączymy się więc bezpośrednio z dyspozytorem medycznym. Natomiast gdy zgłoszenie medyczne trafi na 112, operator numeru alarmowego łączy się z dyspozytorem, który zbiera szczegółowy wywiad. To on decyduje o wysłaniu zespołu ratownictwa medycznego.

Sytuacja komplikuje się, gdy pomoc wzywa obcokrajowiec. 

Dyspozytor medyczny musi posiadać wykształcenie wymagane dla pielęgniarki systemu lub ratownika medycznego, a także co najmniej trzyletnie doświadczenie zawodowe i nie może być skazany prawomocnym wyrokiem za przestępstwo przeciwko zdrowiu lub życiu. Jedynym językiem, który musi znać dyspozytor medyczny, jest polski. Co innego operator numeru alarmowego, który co najmniej jeden język obcy musi mieć opanowany w stopniu komunikatywnym. 

Reklama
Reklama

Gdy dyspozytor nie zna języka obcego, zgłoszenie od cudzoziemca obsługuje się w ramach „trójpołączenia”. Na linii są dyspozytor medyczny, który zadaje pytania, tłumaczący je operator numeru alarmowego i zgłaszający cudzoziemiec. 

– Absurd całej tej sytuacji jest dla mnie zatrważający – mówi jeden z doświadczonych operatorów 112. – Tym bardziej, że w pewnym momencie może dojść do tego, że będzie kolejka zgłoszeń na 112, bo są burze albo kilka wypadków, a u nas operator robi za tłumacza zamiast obsługiwać kolejne zgłoszenia. Pomoc może otrzymać osoba, która niekoniecznie jej potrzebuje, a w tym czasie może nie dotrze do kogoś, komu naprawdę była potrzebna. 

Kolejny problem to fakt, że operatorzy tłumaczą, ale nikt ich nie szkolił z fachowej terminologii medycznej w jakimkolwiek języku obcym. 

Martwe słowo klucz w procedurach 

Za numer 112 odpowiada MSWiA, natomiast numer 999 podlega Ministerstwu Zdrowia. Dlatego też schemat działania operatorów numeru 112 ustalają zatwierdzone przez MSWiA szczegółowe procedury obsługi zgłoszeń alarmowych. O „pomocy językowej” mowa jest w punkcie 15, do którego na początku 2026 r. dodano kluczowe słowo. Dotychczas zapis brzmiał: „ONA (operator numeru alarmowego) pozostaje na linii w ramach trójpołączenia”. Zaś obecnie brzmi: „ONA może pozostać na linii (...)”. Na papierze operator ma więc wybór. W praktyce, według naszego rozmówcy, pola manewru nie ma, bo dyspozytorzy niemal zawsze proszą o tłumaczenie. – Robimy to, bo chcemy ratować ludzi – mówi operator. 

Nieoficjalnie słyszymy, że MSWiA wprowadziło tę zmianę w procedurze, bo dyspozytorzy medyczni mieli nadużywać trójpołączeń z operatorami. Oficjalnie resort nie potwierdził nam, z czego wynikała zmiana. W procedurach jest jeszcze jedno wyjście, które w przypadku zgłoszenia od cudzoziemca mają dyspozytorzy: wysłać karetkę bez rozmowy ze zgłaszającym. Taką decyzję mogą podjąć, gdy stwierdzą, że wystarczającą podstawą są dane wprowadzone przez operatora w formatkę, czyli elektroniczny formularz, w którym opisana jest lokalizacja, rodzaj zagrożenia oraz dane osoby wzywającej pomoc. To jednak dzieje się rzadko. 

Reklama
Reklama

– Dzień w dzień jest sytuacja, że ktoś dzwoni w języku angielskim w sprawie medycznej, my łączymy z dyspozytorem medycznym i słyszymy: „musisz mi tłumaczyć”. Nie pamiętam, kiedy ostatni raz miałem sytuację, gdy dyspozytor powiedział, że sam sobie poradzi – opowiada nasz rozmówca. – Od lat jest ten problem. Nie widać żadnej poprawy. Dyspozytorzy doskonale wiedzą, że nie mają znajomości języka w wymogach i nikt tego od nich nie oczekuje. 

Unijny milion na kursy

Sytuację miały poprawić kursy językowe dofinansowane w ramach unijnego projektu FERS. Umowę, której formalnie beneficjentem było Lotnicze Pogotowie Ratunkowe, podpisano w maju 2025 r. W oficjalnym komunikacie czytamy, że celem wartego blisko milion złotych projektu było „zwiększenie kompetencji z języka angielskiego” dyspozytorów medycznych, wojewódzkich koordynatorów ratownictwa medycznego oraz kierowników dyspozytorni. Szkolenia miały rozpocząć się 2 czerwca 2025 r., a ich zakończenie zaplanowano na 31 lipca 2026 r. Tyle że projekt się przeciągał, a do końca maja 2026 r. rozliczono jedynie 72 tys. zł z wartego 976 tys. zł programu.  

Ostatecznie do opóźnionego projektu zgłoszono 296 osób, a dyspozytorów medycznych zarejestrowanych jest w systemie aż 1311. Nie wiadomo również, ilu spośród zgłoszonych to rzeczywiście obsługujący zgłoszenia dyspozytorzy, a ilu to na przykład kierownicy, którzy telefonów nie odbierają. W danych, które otrzymaliśmy od rzeczniczki Lotniczego Pogotowia Ratunkowego Justyny Sochackiej, wyróżnia się Mazowiecki Urząd Wojewódzki. Zgłosił zaledwie 7 osób, mimo że dyspozytorów w tym najliczniejszym województwie pracuje 61. 

Reklama
Reklama

– Projekt aktualnie jest na etapie realizacji zadania drugiego, polegającego na świadczeniu usługi szkoleniowej z języka angielskiego dla uczestników. Trwają kursy językowe dla wszystkich biorących udział w projekcie – tłumaczy krótko Sochacka. 

Rzeczniczka dodaje też, że kurs to 50 godzin zajęć z lektorem, odbywa się zdalnie i ma obejmować również terminologię medyczną. 

Język mogą znać, używać nie muszą 

–  Co z tego, że dyspozytorzy zdobędą wiedzę na kursach językowych, skoro nie mają obowiązku korzystania z niej? – zastanawia się jednak jeden z operatorów numeru 112. – Pracując w systemie, nie zauważyłem, aby jakikolwiek dyspozytor 999 zaczął samodzielnie obsługiwać zgłoszenia w języku angielskim. 

Za kursem nie idą bowiem zmiany w przepisach, które zobowiązywałyby dyspozytorów medycznych do rozmów po angielsku. Gdy o poziom znajomości języków obcych wśród dyspozytorów pytamy w Ministerstwie Zdrowia, resort odpowiada, że nie postrzega tej kwestii jako „problemu systemowego”. „Dyspozytorzy obsługują zgłoszenia w językach obcych, najczęściej w języku angielskim. W sytuacji, gdy dyspozytor nie posługuje się językiem osoby zgłaszającej, może skorzystać ze wsparcia operatora numerów alarmowych” – stwierdza ministerstwo. „Takie rozwiązanie funkcjonuje na podstawie procedur uzgodnionych z MSWiA” – dodaje. 

Reklama
Reklama

Czytaj też: Dorastali na powojennych Kaszubach. „Można było dostać po łapach"

Resort powołuje się również na przepisy Ustawy o Państwowym Ratownictwie Medycznym, w której określone są wymagania, jakie musi spełnić dyspozytor medyczny. I nie ma wśród nich znajomości języka obcego. „Co więcej, w polskim systemie ochrony zdrowia finansowanym ze środków publicznych nie funkcjonują analogiczne wymagania wobec innych zawodów medycznych. Podstawowym wymogiem umożliwiającym wykonywanie zawodu medycznego pozostaje znajomość języka polskiego, a przede wszystkim wykształcenie kierunkowe” – zauważa resort zdrowia. 

Na obowiązujące przepisy zwraca uwagę też Piotr Dymon, ratownik medyczny, który od 19 lat pracuje w krakowskiej dyspozytorni.

– Po pierwsze: połączenia w językach obcych się zdarzają, ale nie są częste. Po drugie: 999 to jest polski numer, nie mamy obowiązku znać języka obcego. Ustawodawca pewnie założył, że trzy dziewiątki to numer dla mówiących po polsku, a 112 to ogólnoeuropejski numer alarmowy – stwierdza Dymon. – Gdyby ustawodawca zaczął wymagać od nas znajomości języka, musiałby to być język po certyfikowanym kursie medycznym, który pewnie co jakiś czas trzeba byłoby odnawiać. To generowałoby koszty. Powinna być za to również dodatkowa gratyfikacja, bo jest to nadprogramowa umiejętność – dodaje. 

Reklama
Reklama

Czytaj też: 500 wizyt, o których pacjent nie miał pojęcia. Prokuratura podejrzewa oszustwo

Jednocześnie jednak Dymon przyznaje, że osoba, która przyjmuje zgłoszenie medyczne, powinna znać terminologię medyczną w języku rozmówcy. – Tak, żeby potrafiła wytłumaczyć pewne czynności. Jeżeli to będzie tylko stopień komunikatywny, może dojść do przekłamań, ktoś może źle coś rozpoznać – zauważa. – Na teraz jakoś sobie radzimy, póki co zgłoszenia od obcokrajowców to pojedyncze przypadki. Problem pojawia się wtedy, gdy nikt nie zna języka, który mamy obsłużyć. Co wtedy? – zastanawia się Dymon. I sugeruje, że rozwiązaniem mogłoby też być wprowadzenie tłumacza elektronicznego. 

Z kolei od operatora 112 słyszymy, że choć to na niego nałożono ustawowy obowiązek znajomości języka obcego, to przez lata swojej pracy nie miał ani jednego kursu językowego. – Przychodzimy z wiedzą, która jest weryfikowana na etapie rekrutacji. Mamy dość prosty test językowy i bazujemy na tym, co już wiemy. Nie miałem żadnego doszkalającego kursu – mówi. – Jeżeli zrobiliby nam szkolenia, to bardzo chętnie podniósłbym swoje kompetencje językowe – zapewnia. 

Cudzoziemców coraz więcej, ale danych nie ma

Oficjalnych danych o liczbie zgłoszeń medycznych w językach obcych brakuje.  Ministerstwo Zdrowia informuje, że nie prowadzi takich statystyk. Dowiadujemy się również, że w Systemie Wspomagania Dowodzenia Państwowego Ratownictwa Medycznego nie ma nawet funkcji, która pozwalałaby gromadzić informacje o języku, w jakim mówi zgłaszający. Niepełne dane posiada MSWiA, które zbiera tylko liczbę połączeń na 112 z numerów z zagranicznym prefiksem. Tych było w 2025 r. 43,5 tys., z czego do dalszej realizacji przekazano blisko 22 tys., w tym ponad 9,1 tys. do dyspozytorni medycznych. „Nie jest to natomiast jednoznaczne z brakiem znajomości języka polskiego przez zgłaszającego, podobnie jak dane te nie uwzględniają osób nieposługujących się językiem polskim, ale korzystających z polskich numerów telefonów. Ewentualne wprowadzenie nowej funkcjonalności oznaczania takich zgłoszeń miałoby znaczenie głównie statystyczne i ta potrzeba jest analizowana przez MSWiA” – podkreśla resort. 

Reklama
Reklama

Czytaj też: Wiceminister zdrowia ukrywa swój dyplom MBA. Uzyskała go na Collegium Humanum

MSWiA nie wie również, przy ilu zgłoszeniach operatorzy 112 tłumaczyli rozmowę z dyspozytorem. Można przypuszczać, że liczba tych zgłoszeń w ostatnich latach rosła, skoro nad Wisłą przybywało cudzoziemców. Według danych GUS do Polski w 2025 r. przyjechało 21,4 mln zagranicznych turystów, dekadę wcześniej było to 16,7 mln osób. Na koniec 2025 r. mieszkało w Polsce ok. 2,3 mln cudzoziemców, w 2015 r. było ich ledwie 507 tys. MSWiA – choć nie ma pełnych danych – zapewnia jednak, że liczba zgłoszeń obcojęzycznych nie stanowi problemu. „Jest na tyle niewielka, że pomoc językowa udzielana dyspozytorom medycznym nie zaburza ciągłości obsługi zgłoszeń w systemie powiadamiania ratunkowego” – stwierdza MSWiA. I zaznacza, że łącznie w 2025 r. operatorzy przekazali służbom prawie 7,5 mln zgłoszeń. 

Ministerstwo informuje również, że wśród operatorów numeru alarmowego 112 język angielski znają 1054 osoby. Drugi w kolejności był rosyjski, którym posługiwało się 105 osób, a trzeci niemiecki – na koniec 2025 r. mówiło w nim 51 operatorów. Trzynaście osób znało natomiast język ukraiński. Pozostałe języki znały pojedyncze osoby. W Krajowym Centrum Monitorowania Ratownictwa Medycznego dowiadujemy się, że jednostka ta nie posiada informacji odnośnie do języków obcych, którymi posługują się dyspozytorzy medyczni. Nic nie wskazuje również na to, że formalnie miałoby się w tej kwestii cokolwiek zmienić. Ministerstwo Zdrowia informuje, że nie prowadzi obecnie prac nad wprowadzeniem znajomości języka obcego jako obligatoryjnego warunku zatrudnienia na stanowisku dyspozytora medycznego.

Reklama
Reklama