– W czasie masywnych nalotów rosyjskich na zachodnią Ukrainę doszło do poważnego zdarzenia. Spadł pocisk w pobliżu miejscowości Tarnowo-Kolonia. Rakieta spadła w terenie niezabudowanym, byliśmy gotowi do zestrzelenia rakiety, aby nie kontynuowała lotu – przekazał premier. Donald Tusk dodał następnie: – Mieliśmy do czynienia z
pociskiem balistycznym Ch-101, rosyjskim, ale nie wyprzedzamy zdarzeń.

- O godz. 3:40 w polskiej przestrzeni powietrznej wykryto niezidentyfikowany obiekt; dla jego rozpoznania i przechwycenia skierowano myśliwiec F-16.
- Sześć minut później zanikł, prawdopodobne miejsce jego upadku zlokalizowano w pobliżu miejscowości Tarnawa-Kolonia - poinformowało w czwartek Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych.
- W związku z naruszeniem polskiej przestrzeni powietrznej w trakcie rosyjskiego zmasowanego ataku rakietowego na zachodnią Ukrainę premier zwołał zespół koordynacyjny z udziałem szefa MON i odpowiednich służb.
– Jesteśmy dzisiaj od wczesnych godzin porannych wszyscy bardzo zmobilizowani. Wiadomo co się stało, w czasie masywnych nalotów, ataku rakietowego ze strony Rosji na zachodnią Ukrainę, doszło do naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej - oznajmił premier i dodał, że „nie ma żadnych informacji ani o ofiarach, ani o stratach”.
Szef rządu powiedział, iż „nie było bezpośredniego zagrożenia, w związku z tym, że rakieta spadła w terenie niezabudowanym”. Donald Tusk dodał, że wedle pierwszych informacji, odpowiednie służby zadziałały „bardzo szybko”.
– Byliśmy gotowi do zestrzelenia rakiety, która wleciała w polską przestrzeń powietrzną, wojsko było gotowe do jej zestrzelenia w przypadku, gdyby kontynuowała swój lot – wskazał.
– Jak na razie wszystko na to wskazuje, że mamy do czynienia z pociskiem balistycznym CH-101, rosyjskim, ale też nie wyprzedzamy efektów szczegółowego badania – powiedział Donald Tusk.
Premier Donald Tusk zapewnił w czwartek w Lublinie, że po naruszeniu przestrzeni powietrznej Polski prawdopodobnie przez rosyjski pocisk balistyczny nie ma mowy o jakichkolwiek kłopotach, jeśli chodzi o współpracę wszystkich instytucji państwowych.
- Chcę zapewnić państwa, że od momentu, kiedy pojawiły się te zagrożenia, wszystkie służby starały się pracować jak najintensywniej. Jesteśmy z panem premierem Kosiniakiem-Kamyszem w stałym kontakcie - powiedział premier. Zaznaczył, że Kosiniak-Kamysz i on rozmawiali o sytuacji także z prezydentem Karolem Nawrockim.
Podczas odprawy premier przypomniał, że zaledwie w środę wieczorem dokładnie w budynku Urzędu Wojewódzkiego w Lublinie spotkał się z Wołodymyrem Zełenskim.
– Rozmawiałem z prezydentem Ukrainy o sferze obrony antybalistycznej, Zełenski ostrzegał, że Rosja szykuje duży atak – powiedział Tusk.
Obiekt spadł na Lubelszczyźnie
Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych poinformowało w nocy, że w polskiej przestrzeni powietrznej wykryto w nocy niezidentyfikowany obiekt; dla jego rozpoznania i przechwycenia skierowano myśliwiec F-16; obiekt zanikł ze wskazań systemów radiolokacyjnych; w celu weryfikacji i ostatecznego potwierdzenia wskazań technicznych systemów radarowych w rejon ostatniego wskazania obiektu skierowano śmigłowiec Mi-24. DORSZ podało, że załoga śmigłowca zlokalizowała prawdopodobne miejsce upadku obiektu w terenie niezabudowanym w pobliżu miejscowości Tarnawa-Kolonia w województwie lubelskim.
Policjanci znaleźli między miejscowościami Tarnawa Kolonia i Tokary lej i porozrzucane elementy niezidentyfikowanego obiektu. Wcześniej służby otrzymały zgłoszenie o wybuchu.
Premier Donald Tusk poinformował w czwartek rano, że w związku z naruszeniem polskiej przestrzeni powietrznej w trakcie rosyjskiego zmasowanego ataku rakietowego na zachodnią Ukrainę zwołał zespół koordynacyjny z udziałem szefa MON i odpowiednich służb, które „od wielu godzin pracują na miejscu zdarzenia i przekazują mu systematycznie informacje o wszystkich jego okolicznościach”.