Choć wojsko podawało informacje o ćwiczeniach powietrznych nad Hrubieszowem, drony, które były widoczne na niebie, wywołały obawy u mieszkańców kilku lubelskich miejscowości. Loty były zaplanowane wcześniej, ale nikt odpowiednio nie poinformował lokalnej społeczności. Zapanował chaos.

- W trakcie ćwiczeń drony były widoczne m.in. nad Hrubieszowem i kilkoma innymi miejscowościami na wschodzie Lubelszczyzny.
- Mieszkańcy alarmowali o lotach burmistrz miasta, która dostała w tej sprawie wiele sygnałów.
- Jak podała burmistrz, zwróciła się w tej sprawie o informacje do policji. Ta przekazała jej, iż wiadomości o zaplanowanych ćwiczeniach dostał już wcześniej starosta hrubieszowski.
Śledź z nami Dzień na Żywo. Związkowcy sparaliżują Warszawę
Loty dronami nad Hrubieszowem, przeprowadzane w ramach ćwiczeń systemu obrony powietrznej, potrwają jeszcze w środę. Przez kilkanaście godzin nie było jednak wiadomo, dlaczego maszyny unoszą się nad ziemią i do kogo należą. Choć, jak tłumaczy się Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Powietrznych, wojsko przekazywało te informacje przedstawicielom samorządu i służb.
„W nawiązaniu do informacji pojawiających się w przestrzeni publicznej, informujemy, że aktualnie we wschodniej części Polski obywa się zaplanowane ćwiczenie systemu obrony powietrznej, które potrwa do środy, 20 maja br. W ćwiczeniu udział biorą wydzielone jednostki Sił Powietrznych i Wojsk Lądowych, a jego celem jest weryfikacja procedur oraz sprawdzenie gotowości bojowej” – poinformowało Dowództwo na stronie internetowej.
„Informacje pojawiające się w przestrzeni publicznej”, wspomniane w komunikacie, to m.in. komentarze zaniepokojonych mieszkańców, a także wpis burmistrz Hrubieszowa Marty Majewskiej na Facebooku.
Burmistrz miasta prosi służby o odpowiedź
„Do urzędu wpływały liczne telefony od zaniepokojonych mieszkańców, którzy pytali, co dzieje się nad miastem. W sytuacji przygranicznej, przy napiętej sytuacji międzynarodowej, brak podstawowej komunikacji z samorządem i mieszkańcami jest po prostu niedopuszczalny” – napisała i podkreśliła, że urząd miasta ani Miejskie Centrum Zarządzania Kryzysowego od nikogo nie otrzymały wcześniej żadnej informacji o prowadzonych ćwiczeniach.
Majewska zwróciła się w tej sprawie do policji. Poinformowała, że z informacji od policji wynika, iż Starosta Hrubieszowski posiadał wiedzę o planowanych działaniach wojska. „Mimo tego mieszkańcy Hrubieszowa, Miasto oraz miejskie służby kryzysowe nie zostały poinformowane” – stwierdziła burmistrz Hrubieszowa.
Poinformowała też, że poprosiła o odpowiedź starostę hrubieszowskiego. „Nie po to, by wywoływać polityczny spór, ale dlatego, że bezpieczeństwo mieszkańców i rzetelna komunikacja muszą być absolutnym standardem. Mieszkańcy mają prawo wiedzieć o działaniach, które mogą wywoływać niepokój społeczny. Samorząd nie może dowiadywać się o takich sytuacjach dopiero wtedy, gdy nad miastem latają drony, a telefony alarmowe zaczynają się urywać” – tłumaczyła.
Burmistrz apeluje do starosty, ten odpowiada. „Niech zajmie się swoimi sprawami”
Starosta, którego wypowiedź cytował portal tvn24.pl, winę za całe zajście zrzucił na burmistrz Hrubieszowa.
– Niech się zajmie swoim sprawami. Robi sobie kampanię, bo chce startować do Sejmu. To bardzo poważna i odpowiedzialna sprawa. Informację o testach otrzymały dwie osoby w powiecie - ja i pani komendant policji. To dotyczyło nie żadnych ćwiczeń tylko testów bezzałogowych statków powietrznych - inaczej mówiąc to testowanie nowej broni na potrzeby Sił Zbrojnych. Jeżeli są przeprowadzane testy, to nikt się nie może o tym dowiedzieć. Każde państwo obejmuje to swoją tajemnicą, tak, by nikt obcy się nie dowiedział. Gdybym to upublicznił, to bym miał duże problemy - tłumaczy starosta w rozmowie z portalem tvn24.pl.
Ćwiczenia dronów przy wschodniej granicy. „Konieczność monitorowania zagrożenia”
Rzecznik Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych poinformował jednak, że nie prosił o utajnianie informacji na temat ćwiczeń.