– Realizacja wniosków pracowników stanowi wykonanie uprawnień wynikających z kodeksu pracy. Prawo to dopuszcza – skomentował w rozmowie z Zero.pl rzecznik Najwyższej Izby Kontroli Bartłomiej Pograniczny. Odniósł się tym samym do informacji o dużej liczbie osób z NIK przebywających na urlopach bezpłatnych.

- Od 1 października 2025 r. do 5 marca 2026 r. wniosek o urlop bezpłatny złożyło 13 pracowników NIK.
- Rzecznik Izby Bartłomiej Pograniczny podkreśla w rozmowie z Zero.pl, że realizacja wniosków to uprawnienie wynikające z kodeksu pracy.
- Każda decyzja jest poprzedzona analizą ciągłości działań instytucji oraz weryfikacją, czy nie zachodzi konflikt interesów.
Czwartkowa „Rzeczpospolita” w tekście Izabeli Kacprzak informuje o przypadku Marcina Marjańskiego, byłego rzecznika i radcy Mariana Banasia, gdy ten był jeszcze prezesem NIK. Nowy szef Izby Mariusz Haładyj wśród wielu zmian, które wprowadził, wymienił także rzecznika.
Członkini RPP o pomyśle Adama Glapińskiego. „To jest bla, bla, bla”
Bezpłatne urlopy to „zwyczaj panujący w NIK od lat”
Jak podaje dziennik, Marjański „w Izbie zrobił uprawnienia kontrolerskie. Kiedy po zmianie władzy miał wrócić do pracy przy kontrolach, złożył wniosek o urlop bezpłatny. Według naszych źródeł – by pracować w PZU. Okazuje się, że takich osób jak Marjański jest więcej”.
Według statystyk podanych przez rzecznika NIK Bartłomieja Pogranicznego, od 1 października 2025 r. do 5 marca 2026 r. wniosek o urlop bezpłatny złożyło 13 pracowników. Jak uściśla „Rz”, 12 z nich dotyczyło pracy u innego pracodawcy.
Dziennik podkreśla także, że „urlopowanie to zwyczaj panujący w NIK od lat – najwięcej chętnych pojawia się zawsze po zmianie władzy”. W niektórych przypadkach urlopy to wynik powołania danego pracownika do pełnienia funkcji publicznych. „Wielu kontrolerów trafia jednak do lukratywnych spółek państwowych” – przypomina „Rz”.
„Będzie walka”. Michał Wawer o możliwych negocjacjach koalicyjnych z PiS
Gazeta zwraca także uwagę na możliwe konflikty interesów. „Powroty po urlopach kontrolerów budzą wątpliwości. Czasami byli ministrowie czy prezesi kontrolują po powrocie zakupy czy wydatki z okresu własnego zarządzania daną instytucją” – pisze Izabela Kacprzak.
Rzecznik NIK dla Zero.pl: Prawo to dopuszcza
Pytany przez Zero.pl o „falę urlopów w NIK” rzecznik Izby podkreślił, że działanie odbywa się zgodnie z prawem.
– Realizacja wniosków pracowników stanowi wykonanie uprawnień wynikających z Kodeksu pracy. Prawo to dopuszcza. Jest to praktyka stosowana w administracji publicznej w odniesieniu do stosunków pracy na podstawie mianowania – powiedział Pograniczny.
Zaznaczył także, że uzgodnienia podejmowane są w kontekście możliwych konsekwencji dla NIK.
– Decyzje dotyczące urlopów bezpłatnych podejmowane są z uwzględnieniem sytuacji kadrowej w danej jednostce organizacyjnej. Przy rozpatrywaniu dokumentów każdorazowo analizujemy m.in. wskazany we wniosku okres oraz weryfikujemy, czy nie zachodzi potencjalny konflikt interesów – uściślił rzecznik.
A co w sytuacji, gdy pracownik, który wróci z urlopu bezpłatnego, będzie odpowiedzialny za kontrolę swojego byłego pracodawcy?
– W przypadku zaistnienia konfliktu interesów kontroler NIK zobowiązany jest do wyłączenia się z prowadzenia sprawy. Kwestie wyłączenia szczegółowo regulują przepisy ustawy o NIK - wyjaśnił Pograniczny.
Przypomnijmy, że kwestie związane z urlopem bezpłatnym reguluje Kodeks Pracy. Pracodawca może go udzielić pracownikowi na jego wniosek. Nie ma jednak takiego obowiązku. W czasie urlopu pracownik nie otrzymuje wynagrodzenia, a czas ten nie wlicza się do stażu pracy. Pracodawca ma też prawo odwołać pracownika z urlopu.
Jak powiedział Zero.pl Pograniczny, „obecny prezes NIK nie odwołał jeszcze żadnego pracownika z urlopu bezpłatnego”.