
Po blisko czterech latach od wybuchu granatnika w siedzibie Komendy Głównej Policji sprawa trafia na wokandę. Były komendant Jarosław Szymczyk pojawił się w poniedziałek w warszawskim sądzie.
- Jarosław Szymczyk stanął przed sądem w sprawie wybuchu granatnika w KGP. Poniedziałkowa rozprawa odbywa się za zamkniętymi drzwiami.
- Prokuratura postawiła byłemu komendantowi dwa zarzuty. Dotyczą nielegalnego posiadania broni oraz nieumyślnego sprowadzenia zagrożenia dla ludzi i mienia.
- Śledczy twierdzą, że Szymczyk odbezpieczył granatnik RGW-90, a następnie doprowadził do jego wystrzału. Wybuch uszkodził pomieszczenia KGP.
Były komendant główny policji gen. insp. Jarosław Szymczyk pojawił się w poniedziałek w Sądzie Rejonowym dla Warszawy-Mokotowa. Przed sądem odpowiada w związku z wybuchem granatnika, do którego doszło w grudniu 2022 r. w siedzibie Komendy Głównej Policji. Postępowanie odbywa się za zamkniętymi drzwiami.
Szymczyk przyjechał do sądu razem z adwokatem. Przed rozpoczęciem rozprawy nie rozmawiał z dziennikarzami. Tuż przed godz. 11 strony weszły do sali przeznaczonej do prowadzenia postępowań niejawnych.
Wybuch w gabinecie komendanta
Sprawa dotyczy wydarzeń z 14 grudnia 2022 r. Kilka dni wcześniej Szymczyk przebywał w Ukrainie, gdzie spotykał się z przedstawicielami tamtejszych służb. Po powrocie do Polski przywiózł otrzymane tam granatniki.
Były komendant tłumaczył później publicznie, że broń miała być zużyta. Jeden z granatników znalazł się jednak na zapleczu jego gabinetu w Komendzie Głównej Policji. Doszło do eksplozji, w wyniku której uszkodzona została konstrukcja pomieszczeń KGP. Sam Szymczyk odniósł niegroźne obrażenia ucha.
Początek procesu był już wcześniej kilkukrotnie przesuwany. Pierwszy termin rozprawy wyznaczono na 13 listopada 2025 r.
Prokuratura postawiła dwa zarzuty
W sprawie byłego komendanta głównego policji prokuratura zarzuciła mu dwa czyny. Chodzi o posiadanie broni palnej bez wymaganego zezwolenia oraz nieumyślne sprowadzenie zdarzenia, które mogło stworzyć zagrożenie dla życia i zdrowia wielu osób oraz mienia.
Akt oskarżenia trafił do Sądu Rejonowego dla Warszawy-Mokotowa pod koniec stycznia. Według prokuratury Szymczyk miał posiadać granatnik RGW-90 w okresie od 12 do 14 grudnia 2022 r. bez wymaganej koncesji.
Śledczy zarzucają mu również przewiezienie broni z Ukrainy do Polski bez zgłoszenia jej funkcjonariuszom Służby Celno-Skarbowej podczas kontroli na przejściu granicznym w Dorohusku.
Drugi zarzut dotyczy już samego zdarzenia w siedzibie policji. Prokuratura twierdzi, że Szymczyk „nieumyślnie sprowadził zdarzenie zagrażające życiu i zdrowiu wielu osób przebywających na terenie KGP i mieniu w wielkich rozmiarach w postaci budynku KGP”.
Według śledczych miało do tego dojść w wyniku zwolnienia zabezpieczeń granatnika RGW-90, a następnie doprowadzenia do jego wystrzału i gwałtownego uwolnienia energii. Uszkodzeniu uległy pomieszczenia Komendy Głównej Policji.
Prokuratura wskazywała również na ryzyko eksplozji pocisku zawierającego oktogen. Do pełnej eksplozji nie doszło, ponieważ pocisk nie uzbroił się w niewielkiej przestrzeni.
Za pierwszy z zarzucanych czynów grozi kara od 6 miesięcy do 8 lat więzienia. Drugi zagrożony jest karą od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności.
Co wykazało badanie granatnika?
Istotnym dowodem w sprawie jest opinia Wojskowego Instytutu Technicznego Uzbrojenia. Z przeprowadzonych badań miało wynikać, że granatnik RGW-90 był sprawny i ustawiony w trybie HESH, czyli w konfiguracji burząco-odłamkowej.
Według opinii była to broń przeznaczona do celów wojskowych. Prokuratura wskazuje, że osoba cywilna nie może uzyskać pozwolenia na jej posiadanie.
Śledczy zwracają także uwagę na dokumentację dotyczącą granatnika. W chwili przekazania Szymczykowi miał on nie posiadać dokumentów potwierdzających pozbawienie broni cech użytkowych.
Podczas spotkania w Kijowie granatnik znajdował się w trybie bezpiecznym. Późniejsze badania pozwoliły jednak – według prokuratury – ustalić, że przed wybuchem doszło do odbezpieczenia broni.
„Jarosław Szymczyk w dniu 14 grudnia 2022 r. odbezpieczył granatnik poprzez samodzielne wykonanie sekwencji czynności, które spowodowały odbezpieczenie broni i umożliwiły oddanie z niej strzału” – przekazywała warszawska prokuratura.
Druga sprawa dotycząca wybuchu
W tle pozostaje jeszcze odrębne postępowanie dotyczące całej sprawy. W nim Jarosław Szymczyk ma status pokrzywdzonego.
Postępowanie wymaga m.in. współpracy ze stroną ukraińską. Ukraińskie służby poinformowały jednak, że ze względu na trwającą wojnę nie są obecnie w stanie zrealizować polskich wniosków o pomoc prawną.
Poniedziałkowa rozprawa odbywa się w trybie niejawnym, dlatego szczegóły przebiegu procesu nie są publicznie dostępne.
Jarosław Szymczyk był komendantem głównym policji od 2016 do 2023 r.