Reklama
Reklama
Reklama

„Posłowie stali się sołtysami swoich okręgów”. Kołodziejczak o aferze Pępek

TYLKO NA

Poseł Michał Kołodziejczak, należący do klubu KO, w rozmowie z Zero.pl skomentował aferę posłanki Małgorzaty Pępek, która wepchnęła się na badanie w żywieckim szpitalu poza kolejką. – Takich przypadków w kraju są dziesiątki – mówi parlamentarzysta i nie kryje, że konsekwencje w tej sprawie powinny być wyciągnięte.

Warsaw,,Poland,1.06.2022,-,Micha?,Ko?odziejczak,,The,Leader,Of,The
Michał Kołodziejczak. (fot. Shutterstock / Shutterstock)
  • Kołodziejczak ocenił, że wielu parlamentarzystów zbudowało wokół siebie aurę wyjątkowości, która sprawia, że są traktowani – nie z szacunku, lecz ze strachu – jak osoby stojące ponad regułami.
  • Zastrzegając, że decyzja nie należy do niego, poseł wyraził oczekiwanie, że wobec Pępek zostaną wyciągnięte konsekwencje.
  • Ostrzegł, że przypadek żywiecki to nie wyjątek – podobnych spraw w Polsce są dziesiątki.

Dziennikarze portalu Zero.pl Patryk Słowik i Jakub Styczyński ujawnili, że posłanka Koalicji Obywatelskiej Małgorzata Pępek w lutym 2025 r. wykonała specjalistyczne badanie w szpitalu w Żywcu, omijając kolejkę.

Badanie zorganizowała jej koleżanka z partii zatrudniona w tej placówce. Gdy dyrekcja szpitala wykryła nieprawidłowość, poinformowała posłankę, że badanie nie zostanie rozliczone z Narodowym Funduszem Zdrowia. Pępek zignorowała to pismo.

Po otrzymaniu pisma ze szpitala posłanka zmieniła radykalnie ton wobec placówki. Wcześniej apelowała o rządowe wsparcie finansowe dla żywieckiego szpitala i chwaliła jego władze. Po incydencie zaczęła kierować do ministrów interpelacje krytykujące zarząd lecznicy, wskazując na rzekome wypaczenia w jej działalności.

Reklama
Reklama

Kołodziejczak: To nie anomalia

Aferę skomentował w rozmowie z Zero.pl poseł Michał Kołodziejczak (należy do klubu Koalicji Obywatelskiej, ale nie jest członkiem partii – red.). Polityk nie owijał w bawełnę.

– Mam nadzieję, że ta sytuacja ze szpitalami nakłoni do refleksji wielu posłów i posłanek z różnych klubów i partii – i ludzi wpływowych. Choć szczerze? Nie jestem o tym przekonany. Widzę, jak wiele osób oderwało się od rzeczywistości. Zamiast posłami, w parlamencie stali się sołtysami swoich okręgów wyborczych – ja to tak nazywam – powiedział.

Zdaniem posła mechanizm jest prosty: parlamentarzyści budują wokół siebie legendę nieusuwalnej ważności, która z czasem zaczyna działać jak przepustka.

Reklama
Reklama

– Jedzie taki jeden z drugim do okręgu i tworzy wokół siebie aurę, że w Warszawie załatwia nie wiadomo jakie sprawy. A załatwia to, co każdy inny poseł. Wszyscy budują legendy o swojej ważności, bez której wszystko się posypie. I tworzą taki obraz poselstwa, że gdy później taki człowiek wchodzi do szpitala, do kościoła, gdziekolwiek indziej – ludzie traktują go wyjątkowo. Nie z szacunku, ale z pewnego strachu – ocenił Kołodziejczak.

Poseł nie ma wątpliwości, że przypadek Pępek to nie anomalia, lecz objaw szerszego zjawiska.

– Takie sytuacje jak ta w Żywcu nie powinny mieć miejsca. Wykorzystywanie funkcji – czy po to, żeby przyspieszyć sobie kolejkę w szpitalu, czy żeby nie dostać mandatu od policjanta – to patologia. Jest wielu posłów, którzy chwalą się, że zostali zatrzymani, ale pomachali immunitetem – mówił.

– Przypadek posłanki, która nie była szczególnie znana w skali kraju, pokazuje, że ludzie są bardzo wyczuleni na temat służby zdrowia – na to, jak działa i dlaczego nie działa – dodał.

Reklama
Reklama

Pępek poniesie konsekwencje?

Zapytany o ewentualne konsekwencje wobec Pępek w ramach klubu, Kołodziejczak zaznaczył, że decyzja nie należy do niego, ale wyraził oczekiwanie, że nie skończy się na słowach.

– Jeżeli chcemy być fair wobec ludzi, powinniśmy spodziewać się jakichś konsekwencji, bo inaczej to dużo gadania i nic z tego. Ale przestrzegałbym przed pochopnością: takie sytuacje trzeba dobrze sprawdzić i decyzję podejmować w pełnym przekonaniu, nie pod wpływem emocji. Trzeba być sprawiedliwym – powiedział, dodając, że nie może tu być „podejścia pisowskiego”.

Kołodziejczak zaznaczył przy tym, że sam wielokrotnie był upominany w klubie za głosowania lub wypowiedzi niezgodne z linią.

Poseł ostrzegł też przed skupianiem się wyłącznie na głośnych jednostkowych przypadkach.

Reklama
Reklama

– Największym problemem będzie to, jeżeli będziemy mówili tylko o pojedynczych przypadkach. Jestem przekonany, że w kraju takich przypadków są dziesiątki – dotyczących posłów, ale też ludzi znanych i wpływowych lokalnie. Nie trzeba być politykiem, żeby być wpływowym u siebie w terenie – powiedział Kołodziejczak i zaapelował o większe zaangażowanie mediów w tropienie podobnych spraw.

Rozmowę zakończył refleksją o kondycji polskiej klasy politycznej. – Wielu polityków staje się zupełnie innymi ludźmi i najgorsze, że nie przychodzi refleksja. Bo można chwilę podryfować, jak na morzu w sztormie. Ale nie każdy znajdzie czas na refleksję i zmianę – stwierdził polityk.

Ujawnioną przez dziennikarzy Zero.pl sprawą w najbliższych dniach ma się zająć kierownictwo klubu KO. – Jeśli tak rzeczywiście było, to jest to sytuacja niedopuszczalna i na pewno konsekwencje muszą być wciągnięte – mówiła nam Monika Rosa, wiceprzewodnicząca klubu.

Reklama
Reklama