– Kluczowe jest ustalenie, czy usługi rzeczywiście były świadczone – podkreśla mecenas Radosław Płonka, komentując ustalenia Zero.pl dotyczące byłego posła PiS Dariusza Olszewskiego. Prawnik wskazuje, że brak jakichkolwiek śladów wykonania pracy za publiczne pieniądze powinien uruchomić kontrolę niezależnych instytucji i dokładne postępowanie wyjaśniające.

- Zdaniem mecenasa Radosława Płonki najważniejsze w tego typu sprawach jest ustalenie, czy usługi finansowane ze środków publicznych były faktycznie wykonywane.
- Brak dokumentacji powinien skutkować kontrolą niezależnych organów, takich jak NIK czy regionalne izby obrachunkowe.
- Prawnik podkreśla, że zamiast mnożenia zakazów kluczowa jest skuteczna weryfikacja konkretnych przypadków i pełna transparentność działań osób publicznych.
Dziennikarze portalu Zero.pl ujawnili, że sprawa Dariusza Olszewskiego, polityka Prawa i Sprawiedliwości, byłego posła i obecnego wicestarosty powiatu otwockiego, stała się przedmiotem zawiadomienia do prokuratury. Chodzi o jego współpracę z Wielkopolskim Centrum Recyklingu w Jarocinie, gdzie w latach 2020–2023 miał świadczyć usługi doradcze z zakresu ochrony środowiska i prawa europejskiego. Za tę działalność otrzymał łącznie ok. 165 tys. zł wynagrodzenia.
Wątpliwości nowych władz samorządowych wzbudził brak jakiejkolwiek dokumentacji potwierdzającej wykonanie zleceń. W spółce nie zachowały się raporty, analizy ani korespondencja, które wskazywałyby na faktyczne świadczenie usług. Byli członkowie zarządu nie potrafili jednoznacznie wskazać zakresu ani efektów pracy Olszewskiego, co doprowadziło do podejrzeń o pozorne wykonywanie umów.
„Przerażające”. Prezes Watchdog Polska o sprawie Dariusza Olszewskiego
Sprawa ma również szerszy kontekst personalny. W okresie współpracy Olszewskiego z jarocińską spółką jego żona zasiadała w radzie nadzorczej lokalnych wodociągów, a ówczesny burmistrz Jarocina objął stanowisko w analogicznej spółce w Otwocku. Według władz gminy może to wskazywać na mechanizm powiązań personalnych pomiędzy samorządami.
Umowa z Olszewskim została rozwiązana w czerwcu 2023 r. w trybie natychmiastowym. Obecne władze Jarocina skierowały zawiadomienie do prokuratury, wskazując na możliwość nieprawidłowości przy wydatkowaniu środków publicznych. Sam zainteresowany nie przedstawił nam dotąd wyjaśnień dotyczących charakteru swojej pracy w spółce.
Prawnik: Trzeba to rzetelnie wyjaśnić
Sprawę opisaną przez dziennikarzy Zero.pl skomentował adwokat Radosław Płonka z kancelarii Płonka Ozga Sokolnicki, wiceprezes Związku Pracodawców Business Centre Club.
Nasz rozmówca wskazuje, że w tym przypadku nie odnosiłby się wyłącznie do tej konkretnej sprawy, lecz potraktował ją jako przykład szerszego problemu systemowego.
– Niestety nie istnieje jedna, kompleksowa ustawa, która w sposób jednoznaczny regulowałaby tego typu sytuacje. Funkcjonowanie samorządów jest uregulowane w wielu aktach prawnych, ale nie ma jednego przepisu, który wprost rozstrzygałby wszystkie tego rodzaju wątpliwości – zwraca uwagę.
Mecenas dodaje, że samo pełnienie kilku funkcji czy działanie na różnych poziomach samorządu nie jest zakazane i – jego zdaniem – nie powinno być co do zasady ograniczane.
– Kluczowe znaczenie ma jednak sposób objęcia tych funkcji. Należy zweryfikować, czy odbywało się to w ramach otwartych, transparentnych konkursów, dostępnych dla wszystkich zainteresowanych, czy też okoliczności powołania danej osoby budzą wątpliwości. W tym drugim przypadku jest to już przesłanka do zainteresowania się sprawą przez odpowiednie organy państwa – podkreśla.
Tusk broni Hennig-Kloski. Politolog o wotum: Premier wyciągnie konsekwencje
Jednak, jak mówi mecenas Płonka, najważniejszą kwestią jest faktyczne wykonywanie usług. – Mówimy o środkach publicznych, a więc ich wydatkowanie podlega rygorom dyscypliny finansów publicznych i zasadom gospodarności. Środki te nie mogą być wydawane w sposób nieuzasadniony. Rolą państwa jest ustalenie, czy usługi rzeczywiście były świadczone, a jeśli nie – wyciągnięcie konsekwencji prawnych – stwierdza.
Mówi, że jeżeli chodzi o organy kontrolne, sprawą mogłyby się zająć przede wszystkim instytucje zewnętrzne, takie jak Najwyższa Izba Kontroli czy regionalne izby obrachunkowe. Istnieją również mechanizmy kontroli wewnętrznej, jak komisje rewizyjne rad gmin czy rady nadzorcze spółek komunalnych, jednak – jak zauważa rozmówca Zero.pl – w tego typu przypadkach większe znaczenie mają niezależne organy kontrolne.
– Sytuacje, w których nie ma żadnych śladów wykonania usług – choćby w postaci korespondencji czy dokumentów – naturalnie budzą poważne wątpliwości i powinny zostać dokładnie zbadane. Nie przesądzając o ewentualnym popełnieniu przestępstwa, należy podkreślić, że tego rodzaju sprawy wymagają rzetelnego postępowania wyjaśniającego – mówi nam Płonka.
W ocenie prawnika osoby pełniące funkcje publiczne powinny działać w sposób w pełni transparentny i niebudzący żadnych wątpliwości. Dodaje, że jeśli dochodzi do sytuacji, w których środki publiczne mogą być wydatkowane nieprawidłowo, państwo powinno reagować stanowczo – również po to, by nie utrwalać przekonania, że tego typu praktyki są akceptowalne.
Historia za dobra, by ją weryfikować. Jak powstała legenda Kornelii Wieczorek
– Jeśli chodzi o ewentualne rozwiązania systemowe, byłbym ostrożny wobec wprowadzania ogólnych zakazów łączenia funkcji. W praktyce bardzo trudno byłoby stworzyć przepisy, które z jednej strony skutecznie eliminowałyby patologie, a z drugiej nie ograniczałyby osób kompetentnych i aktywnych zawodowo. Zbyt ogólne regulacje mogłyby prowadzić do uznaniowości lub być łatwe do obejścia – mówi.
Dlatego, zdaniem mecenasa, kluczowe jest nie tyle tworzenie kolejnych zakazów, co skuteczna kontrola konkretnych przypadków. – Weryfikacja indywidualnych sytuacji przez niezależne organy, takie jak Najwyższa Izba Kontroli, może być w takich sprawach najbardziej efektywnym rozwiązaniem – zwłaszcza gdy mamy do czynienia z długotrwałymi relacjami, zaangażowaniem wielu osób i potencjalnymi powiązaniami personalnymi – wskazuje Radosław Płonka.
