Czy Polsce zabraknie miejsca na magazynowanie gazu? Potrzeby gospodarki będą rosły, spółki energetyczne inwestują w nowe bloki na „błękitne paliwo”, a infrastruktura za tym nie nadąża. – Magazyny gazu to swoista poduszka bezpieczeństwa. Obecna sytuacja kryzysowa pokazuje, że mamy pewien problem – mówi Zero.pl analityczka rynku gazu z Ośrodka Studiów Wschodnich, Agata Łoskot-Strachota.

- Polsce grozi deficyt miejsca na gaz. Tymczasem zapotrzebowanie naszej gospodarki na „błękitne paliwo” będzie w najbliższych latach rosło.
- Kryzys energetyczny wywołany wojną na Bliskim Wschodzie rodzi pytania o to, czy nasza infrastruktura gazowa jest wystarczająca. – Polskie magazyny gazu są relatywnie małe – przyznaje w rozmowie z Zero.pl ekspertka.
- Czy Polska powinna jednak inwestować w coś, co wkrótce będzie i tak „osieroconym aktywem”? Według wytycznych UE, gaz w Polsce ma być tylko paliwem przejściowym. Co ciekawe, pomóc może nam... Ukraina.
Magazyny gazu to bufor bezpieczeństwa i kluczowy element infrastruktury krytycznej państwa. Obecny kryzys na rynku skroplonego gazu ziemnego (LNG) – wywołany atakami Iranu na instalacje w Katarze i blokadą Cieśniny Ormuz, przez którą w warunkach pokoju przepływa 20 proc. globalnego transportu LNG – sprawił, że Polska, tak jak i cała Europa, znalazła się pod presją, jeśli chodzi o odbudowanie zapasów „błękitnego paliwa” po zimie, która (jak na ostatnie lata) była stosunkowo surowa.
Ile miejsca na gaz w Polsce?
Napełnienie magazynów gazu w Polsce na koniec doby gazowej 26 marca wynosiło 45,9 proc. (według platformy analitycznej AGSI, monitorującej rynek gazu) wobec średniej unijnej na poziomie 28,44 proc. Gospodarcze potęgi – Niemcy i Francja – miały zapełnione magazyny odpowiednio w 22,4 proc. i w 22,1 proc. Najniższy poziom zapełnienia magazynów gazu w UE miała Holandia – niecałe 5,9 proc.
Pod względem poziomu napełnienia magazynów na tle innych wypadamy więc nieźle, ale trzeba jeszcze pamiętać o tym, jak duża jest pojemność polskich magazynów gazu.
– Pojemność wszystkich magazynów gazu wynosi obecnie 3 mld 309 mln m sześc. – przekazał redakcji Zero.pl Tomasz Kurnik, p.o. Kierownika Działu Komunikacji w spółce Gas Storage Poland, która jest operatorem siedmiu podziemnych magazynów gazu w Polsce. Należą one do Grupy Orlen. Jak zaznacza, spółka oferuje usługi na siedmiu instalacjach magazynowania paliw gazowych, z których część jest pogrupowana i tworzy tzw. GIM (grupy instalacji magazynowych): to GIM Kawerna i GIM Sanok. Oprócz tego jest jeszcze podziemny magazyn gazu w Wierzchowicach.
Jak Polacy skorzystają na rządowej obniżce cen paliw? Mamy wyliczenia
Moce gazowe rosną, pojemność nie nadąża
Dużo to czy mało? Dla porównania, Niemcy mogą maksymalnie zgromadzić w swoich magazynach gazu ok 23 mld m sześc. surowca. Potrzeby każdej gospodarki są, oczywiście, inne. Polska obecnie mocno stawia jednak na rozbudowę mocy gazowych – ma to związek z tym, że gaz ma być u nas kluczowym paliwem pomostowym na drodze do przejścia na energetykę zeroemisyjną. Dlatego też bloki zasilane „błękitnym paliwem” stopniowo mają zastępować bloki węglowe, które będą „przechodzić na emeryturę”.
To nie tylko teoria – kontrolowana przez państwo energetyczna spółka PGE podpisała w marcu br. kontrakty na budowę dwóch nowoczesnych bloków gazowych w rybniku i Gryfinie o łącznej mocy 1,2 GW. W budowę bloków gazowych zaangażowana jest też Enea (w budowie są już dwa bloki gazowo-parowe w Kozienicach o łącznej mocy ponad 1,3 GW); inwestycję gazową w Jaworznie planuje też Tauron (obecnie plany zakładają oddanie jednostki o mocy 600 MWe do końca 2029 r.). Zapotrzebowanie na gaz będzie więc rosło.
Podczas niedawnej (24 marca) konferencji prasowej Rady Energii i Zasobów Naturalnych przy prezydencie Karolu Nawrockim jej gospodarze – minister w KPRP, Karol Rabenda, doradca społeczny prezydenta, Wanda Buk, a także przewodniczący Rady, Marcin Izdebski – przedstawili dane, z których wynika, że aktualnie możliwości wytłaczania magazynów z gazu w Polsce pokrywają 67 proc. szczytowego zapotrzebowania i 90 proc. średniego zapotrzebowania (gdyby doszło do jakiejś awarii i gaz przestał płynąć do terminala LNG w Świnoujściu). Polskie magazyny – zaznaczali – pokrywają 37 dni szczytowego zużycia, co stanowi najniższy poziom w regionie.
W 2026 r., według danych Gaz-Systemu (państwowy operator infrastruktury przesyłowej gazu), Polska zużyła 21 mld m sześc. „błękitnego paliwa”.
Poseł Konieczny o ustaleniach Zero.pl: Ustawa miała na celu wycięcie z rynku małych aptek
– Jeżeli już zapadła decyzja o tym, że rozbudowujemy moce gazowe, musimy mieć gaz do tych elektrowni, inaczej zwiększamy ryzyko niedoborów – mówił Marcin Izdebski.
Według strategii opublikowanej przez Gas Storage Poland na początku tego roku (obejmuje ona lata 2026-2030 z perspektywą do 2035 r.), już w horyzoncie do 2030 r. pojemność magazynów gazu w Polsce może być za mała w stosunku do potrzeb rynku. W latach 2030-2035 zdolności magazynowania gazu mają wynosić 4,1 mld m sześc., a zgłaszany popyt na usługę magazynowania będzie kształtował się na poziomie 4,2 mld m sześc. rocznie.
Ten deficyt będzie miał miejsce nawet przy uwzględnieniu rozbudowy magazynu w Wierzchowicach. Prowadzi ją Orlen.
– Rozbudowa Podziemnego Magazynu Gazu Wierzchowice przebiega zgodnie z planem i zakończy się jeszcze w tym roku – przekazało portalowi Zero.pl biuro prasowe płockiego koncernu. – Inwestycja ma na celu zapewnienie dodatkowych pojemności magazynowych.
W wyniku rozbudowy pojemność PMG Wierzchowice ma wzrosnąć do 2,1 mld m sześc. z obecnych 1,3 mld m sześc.
Czy Polska powinna inwestować w „osierocone aktywo”?
Zapytaliśmy Orlen także o to, czy oprócz rozbudowy Wierzchowic planuje inne inwestycje tego typu. – Informacje na temat planowanych inwestycji są przekazywane za pomocą oficjalnych kanałów komunikacji spółki, w momencie podjęcia stosownych decyzji – usłyszeliśmy.
– Polskie magazyny gazu są relatywnie małe, jeśli porównać je z poziomem konsumpcji i tym, jak najpewniej ona będzie rosnąć w najbliższych latach, a także z pojemnością magazynów w innych krajach unijnych, takich jak Niemcy czy Holandia – przyznaje w rozmowie z Zero.pl Agata Łoskot-Strachota, koordynatorka projektu „Energia w Europie” w Ośrodku Studiów Wschodnich.
– Z jednej strony obecny kryzys na rynku gazu może doprowadzić do tego, że będziemy zmniejszać zużycie tego surowca i myśleć o alternatywach – zauważa ekspertka. – Z drugiej być może doprowadzi do tego, że pojawi się jakieś strategiczne myślenie o zasobach gazu i ich zabezpieczaniu. My mamy alternatywę, bo kiedy za kilka lat powstanie FSRU (pływający terminal LNG w Zatoce Gdańskiej – red.), to elastyczność dostaw i w pewnym stopniu też magazynowania gazu wzrośnie – uspokaja.
Pozytywnym czynnikiem z punktu widzenia zapewnienia dodatkowych pojemności magazynowania gazu dla Polski może być też koniec wojny w Ukrainie.
– Pamiętajmy też, że w ostatnich latach PGNiG i potem Orlen regularnie korzystały z magazynów ukraińskich. Są one olbrzymie – w czasach ZSRR służyły do stabilizowania dostaw i rynku, ale też ich ogromna pojemność była wykorzystywana w okresie postsowieckim, kiedy Ukraina pełniła ważną rolę jako kraj tranzytowy dla rosyjskiego gazu – wskazuje Agata Łoskot-Strachota
Nasz wschodni sąsiad posiada największe zdolności gromadzenia surowca w Europie – łącznie pojemność ukraińskich magazynów to prawie 32 mld m sześc. Większość tych magazynów znajduje się na zachodzie i północy Ukrainy, co teoretycznie powinno zmniejszać ich ekspozycję na ryzyko – aczkolwiek największa z tych instalacji, Podziemny Magazyn Gazu Bilicze-Wołycia-Uhersko pod Lwowem (o pojemności 17 mld m sześc.) w lutym został wzięty na celownik przez Rosjan, którzy wystrzelili w jego kierunku pocisk Oriesznik. Magazyn ten ma połączenie z Polską przez interkonektor (połączenie gazowe) Hermanowice-Drozdowicze.
– Gdyby sytuacja w Ukrainie się uspokoiła i gdyby udało się ustabilizować ten rynek, to pewnie mogłyby nam one (ukraińskie magazyny – red.) w większym stopniu służyć – zauważa analityczka OSW.
– Magazyny gazu to swoista poduszka bezpieczeństwa. Obecna sytuacja kryzysowa pokazuje, że mamy pewien problem – podsumowuje Agata Łoskot-Strachota. – Z drugiej strony, choć u nas zużycie gazu będzie przejściowo rosło, to powstaje pytanie, czy należy inwestować w aktywo, które za parę lat będzie najpewniej „osierocone”, bo ostatecznie od paliwa gazowego, póki co, planujemy jako UE przecież odchodzić czy minimalizować jego zużycie, a obecny kryzys może utrwalić ten trend.
