Reklama
Reklama

Reklama

Prawo się zmieniło, ale rzeczywistość nie. Statystyki zgwałceń stoją w miejscu

Reklama

Ponad rok temu zmieniła się definicja zgwałcenia, ale nie system. Pokazują to oficjalne dane za 2025 r. przekazane przez policję portalowi Zero.pl. – Nie wiemy nawet, ile osób zgłasza przestępstwo – mówi nam Joanna Gzyra-Iskandar z fundacji Feminoteka od lat pomagającej osobom pokrzywdzonym w wyniku przestępstw seksualnych.

Definicja zgwałcenia w Polsce zmieniła się ponad rok temu.
Definicja zgwałcenia w Polsce zmieniła się ponad rok temu. (fot. Bartosz Krupa / East News)
  • Od 13 lutego 2025 r. polskie prawo uznaje za zgwałcenie także doprowadzenie do obcowania płciowego w inny sposób, mimo braku zgody.

  • Zmiana ma lepiej chronić osoby pokrzywdzone. Również te, które nie stawiały fizycznego oporu.

  • Co zmieniło się przez rok od nowelizacji Kodeksu karnego? Z danych policji przekazanych Zero.pl dowiadujemy się, że w 2025 r. wszczęto 2494 postępowania z art. 197 k.k., ale stwierdzono 1104 przestępstwa – mniej niż połowę.

  • Brakuje pełnego obrazu: policja nie zbiera informacji o liczbie zgłoszeń. 

Reklama

Nowa definicja zgwałcenia, zgodnie z którą przestępstwo obejmuje nie tylko doprowadzenie do obcowania płciowego przemocą, groźbą bezprawną lub podstępem, ale także „w inny sposób mimo braku zgody”, weszła w życie 13 lutego 2025 r.

Nowelizacja ta ma lepiej chronić skrzywdzonych.


Reklama


Reklama

Portal Zero.pl poprosił Komendę Główną Policji o udostępnienie danych dotyczących ostatniego roku.

W 2025 r. w naszym kraju wszczęto 2494 postępowania dotyczące przestępstw z art. 197 k.k., czyli zgwałceń i innych czynności seksualnych

Jednocześnie za przestępstwa stwierdzone uznano 1104 przypadki – mniej niż połowę wszystkich postępowań. Najcięższe formy, jak zgwałcenie ze szczególnym okrucieństwem (§4), odnotowano w 68 przypadkach.


Reklama

Statystyki w Polsce od lat pozostają na niemal niezmienionym poziomie. W 2023 r. z art. 197 k.k. wszczęto 2363 postępowania, a w 2024 r. – 2452.


Reklama

Podobną stabilność widać w liczbie przestępstw stwierdzonych: 1114 w 2023 r. i 1112 rok później.

Wyjaśnijmy – postępowanie wszczęte oznacza formalne rozpoczęcie przez policję czynności procesowych – dochodzenia lub śledztwa – w sytuacji, gdy istnieje uzasadnione podejrzenie popełnienia przestępstwa. Może nastąpić z urzędu lub na skutek zawiadomienia i wiąże się z podjęciem działań zmierzających do ustalenia przebiegu zdarzenia oraz ewentualnego sprawcy.

Przestępstwo stwierdzone to natomiast czyn zabroniony, co do którego w toku zakończonego postępowania przygotowawczego potwierdzono, że doszło do jego popełnienia.


Reklama

Co istotne, policja przekazała Zero.pl, że nie gromadzi danych w zakresie liczby „zawiadomień”, czyli przekazanych funkcjonariuszom (ustnie lub pisemnie) informacji o popełnieniu przestępstwa.


Reklama

„Nie mamy pełnego obrazu”

Joanna Gzyra-Iskandar z fundacji Feminoteka nie ma złudzeń: problem nie dotyczy samych liczb. Za nimi stoją ludzie.

My tak naprawdę nie wiemy, ile osób zgłasza przestępstwo policji – mówi rozmówczyni Zero.pl. – Znamy dopiero wszczęte postępowania, czyli te, które przeszły przez pierwsze sito. Potem jest kolejne – przestępstwa stwierdzone. Brakuje pełnego obrazu.

Sama próbuje go uzupełnić od blisko miesiąca – bez skutku. Policja nie potrafi jej wyjaśnić, dlaczego nie gromadzi danych o liczbie zawiadomień dotyczących przestępstw seksualnych.


Reklama

Przestępstwa seksualne w Polsce. „Większość wie, że nie chce zgłaszać tego służbom”

Ile kobiet w ogóle nie decyduje się na zgłoszenie zgwałcenia? 


Reklama

– Większość, która przychodzi do nas po pomoc, wie, że nie chce tego zgłaszać służbom. Zdarzają się też mające za sobą takie doświadczenie i właśnie dlatego do nas trafiają – bo zostały źle potraktowane i szukają pomocy po tej dodatkowej, instytucjonalnej przemocy.

Ponad rok temu w Polsce przyjęto nową definicję zgwałcenia. (fot. Wojciech Olkuśnik / East News)

Feminoteka stara się dać im wsparcie.


Reklama

– Nie dziwimy się tym, które nie chcą zgłaszać przemocy seksualnej – mówi Gzyra-Iskandar. – Wiemy, jak system potrafi je „przemielić”.


Reklama

„A to naprawdę było tak źle, że chce pani to zgłosić?”

Według relacji naszej rozmówczyni te kobiety, które mimo wszystko próbowały, były zniechęcane przez funkcjonariuszy do składania zawiadomień. – Pytano je o dowody, a gdy ich nie miały, dawano do zrozumienia, że nie ma o czym rozmawiać. Pytano, czy na pewno chcą zgłosić partnera.

– Padło też: „A to naprawdę było tak źle, że chce pani to zgłosić?” – relacjonuje Gzyra-Iskandar. – Jakby gwałt był tylko niesatysfakcjonującym seksem. Kobiety bywają też pytane, czy nie przyszły się zemścić.


Reklama

Mówimy o policji, prokuraturze, sądach.


Reklama

Postępowanie jako nawrót traumy

Jest jeszcze jedna rzecz: czas. Postępowania ciągną się latami. Każde wezwanie czy rozprawa to powrót do traumy. – Terapeutki mówią, że długie postępowania nie pozwalają domykać procesu leczenia. To ciągłe wracanie do doświadczenia przemocy.

Feminoteka prowadzi konsultacje psychologiczne, terapie, wsparcie prawne i socjalne oraz pierwszy w Polsce punkt pomocy po zgwałceniu. Wszystko bezpłatnie. Kobiety same decydują, z czego chcą skorzystać.

Dostajemy podziękowania, że wróciły do swojego życia albo zaczęły nowy etap wolny od przemocy. To jedno z trudnych doświadczeń, ale nie definiuje całej tożsamości.


Reklama

Prawo, które nie działa?

Nowelizacja k.k. z 2024 r. miała być przełomem. Czy nim jest? Gzyra-Iskandar ma mieszane odczucia: więcej postępowań nie przybywa, sprawcy nie ponoszą kary częściej.

– Z jednej strony mamy system nieprzygotowany do godnego traktowania osób pokrzywdzonych. Z drugiej – przepisy, które wciąż budzą wątpliwości. I te statystyki są z tym związane.


Reklama

Źródło: Zero.pl
Aleksandra Cieślik
Aleksandra CieślikReporterka i wydawczyni

Reklama