Reklama
Reklama
Reklama

Bohaterka afery w szpitalu Południowym z nową posadą. „Chodziło wyłącznie o to”

TYLKO NA
sklejki-kasjana-11
Aldona Machnowska-Góra z nową funkcją. Była wiceprezydentka Warszawy obejmie fotel wicedyrektorki Narodowego Centrum Kultury (fot. Zero.pl / NCK)

Potrzeba było dwóch miesięcy, by zdymisjonowana bohaterka afery w Szpitalu Południowym, wiceprezydent Warszawy Aldona Machnowska-Góra dostała nowe stanowisko w państwowej instytucji. Ma zostać wicedyrektorką Narodowego Centrum Kultury. Powrót na publiczną posadę już wywołuje polityczną burzę.

  • Była wiceprezydentka Warszawy Aldona Machnowska-Góra to jedna z bohaterek szpitalnej afery ujawnionej przez portal Zero.pl.
  • Machnowska-Góra choć w ratuszu odpowiadała m.in za kulturę, zasiadała również w radzie nadzorczej Szpitala Południowego, który zatrudniał młodego lekarza i radnego KO Dawida Kacprzyka.
  • Zwolniona urzędniczka poinformowała, została zastępcą dyrektora Narodowego Centrum Kultury. Jej nowe zatrudnienie komentują dla nas politycy. 

Była wiceprezydentka Warszawy Aldona Machnowska-Góra w październiku obejmie stanowisko zastępcy dyrektora Narodowego Centrum Kultury. Zastąpi Michała Kosiorka, który przeszedł do Instytutu Pileckiego. „Informuję i bardzo się cieszę, że w październiku dołączam do zespołu Narodowego Centrum Kultury” – napisała we wtorek w mediach społecznościowych.

Ze stanowiskiem w stołecznym ratuszu Machnowska-Góra pożegnała się w lipcu po ujawnieniu przez portal Zero.pl afery w Szpitalu Południowym. Jak ujawniliśmy w miejskiej lecznicy dochodziło do skandalicznych nieprawidłowości. 

Prokuratura wyjaśnia wszystkie wątki afery. Również stołeczny ratusz przeprowadził audyt –  kontrola ujawniła szereg patologii. W konsekwencji posady w urzędzie przy pl. Bankowym straciły dwie zastępczynie Rafała Trzaskowskiego – Renata Kaznowska oraz właśnie Aldona Machnowska-Góra. 

Reklama
Reklama

Minęły dwa miesiące i urzędniczka pochwaliła się nową posadą w Narodowym Centrum Kultury. 

– Osoba, która była w radzie nadzorczej Szpitala Południowego, nie została powiadomiona przez inną patologię tam, a po wszystkim stwierdziła, że ​​cała sprawa to nagonka mediów, dostała się bezpośrednio do stanowiska zarządczego w Narodowym Centrum Kultury. Acha. Okej, okej… – skomentował sprawę Patryk Słowik, autor publikacji na temat patologii w Południowym. 

Czytaj też: Nagrali wizytę u lekarza-milionera. Kacprzyk o aferze: Mam to w dupie

Mencwel i Leo o nowej funkcji Machnowskiej-Góry

– Zdaje się, że wszystkie osoby w jakiś sposób odpowiedzialne za aferę szpitalną – czy to za nadzór, czy pełniące inne funkcje – gdzieś się odnalazły. Jeszcze nie wiemy, co z panią Renatą Kaznowską, ale przypomnę, że Robert Kempa, przewodniczący rady nadzorczej Szpitala Południowego, nadal w najlepsze pełni funkcję burmistrza Ursynowa – mówi nam warszawski radny Jan Mencwel.

– Jak zwykle w polityce chodziło wyłącznie o to, żeby wyciszyć na chwilę temat, a nie żeby realnie pociągnąć kogokolwiek do odpowiedzialności. Chyba powoli wszyscy się o tym naocznie przekonujemy – stwierdza Mencwel.

– Dopiero co została zwolniona z funkcji wiceprezydentki Warszawy ze względu na błędy popełnione w nadzorze nad szpitalem, ale, jak widać, w niczym nie przeszkadza to w powierzaniu jej kolejnej ważnej funkcji. Tutaj ciężko postawić zarzut, że nie zna się na kulturze, bo z nią faktycznie jest od lat związana. Raczej powinniśmy sobie ponownie zadać pytanie, dlaczego znalazła się w radzie nadzorczej szpitala. I chyba znamy odpowiedź – podsumowuje Mencwel.

Z większym dystansem na nominację patrzy Aleksandra Leo, posłanka Centrum i członkini sejmowej komisji kultury. – Aldona Machnowska-Góra ma wykształcenie i doświadczenie odpowiednie do pełnienia funkcji zastępczyni dyrektora Narodowego Centrum Kultury – twierdzi Leo i tym utrzymuje, że nie zna szczegółowych powodów pożegnania się przez urzędniczkę z poprzednim stanowiskiem, więc „nie chce przesądzać o jej odpowiedzialności”. 

Reklama
Reklama

Gliński mówi o „platformersko-postkomunistycznym układzie samorządowym”

Dosadniej zwolnionej wiceprezydent mówi były minister kultury Piotr Gliński. – To prominentna postać warszawskiego, platformersko-postkomunistycznego układu samorządowego. Mamy tam do czynienia z klasyczną oligarchizacją władzy, w której 30-miliardowy budżet nie służy realnemu rozwojowi miasta, lecz utrzymaniu władzy. Warszawa rozwija się głównie dzięki prywatnym inwestorom i deweloperom, podczas gdy ten system jest całkowicie zabetonowany – ocenia.

W opinii Glińskiego „mamy do czynienia z układem maszynowym, z brudną wspólnotą, z systemem, który sam się reprodukuje i jest całkowicie odporny na demokrację, czyli na zmianę władzy w demokratycznych wyborach”. – Pani Machnowska-Góra ten system współtworzyła – ocenia Gliński.

– Jeśli chodzi o jej kompetencje w zakresie instytucji kultury, to mieliśmy w zasadzie życie teatralne w Warszawie zdominowane przez kompletnie zideologizowane działania. Dawne warszawskie sceny, takie jak Teatr Dramatyczny czy Teatr Powszechny, od dawna praktycznie nie istnieją w przestrzeni publicznej. Funkcjonują tylko i wyłącznie dla wąskiej grupy, której dokładnie ta ideologia odpowiada. Ja nie widzę tutaj żadnych szczególnych dokonań – stwierdza polityk.

– A teraz, jako osoba, która musiała zostać odwołana w ramach gaszenia kolejnej afery – w nagrodę otrzymała stanowisko dyrektorskie. To jest po prostu zawstydzające, że osoba zdymisjonowana w związku z tak okropną aferą, w nagrodę dostała ministerialny stołek dyrektorski. Tak właśnie ten układ się reprodukuje i jedni drugich bez przerwy wspierają – ocenia Gliński.

Reklama
Reklama