Warszawski Szpital Południowy zwrócił Dawidowi Kacprzykowi pół mln zł, które ten po skorygowaniu kilkudziesięciu faktur przelał na konto placówki już po wybuchu afery ujawnionej przez Zero.pl. Mecenas Bartosz Lewandowski ocenia sytuację jako kuriozalną. Jego zdaniem pieniądze powinny teraz trafić do depozytu sądowego.

- Warszawski Szpital Południowy zwrócił Dawidowi Kacprzykowi pół mln zł, bo nie miał podstawy prawnej do zatrzymania środków.
- Mecenas Lewandowski wskazuje depozyt sądowy jako jedyne rozsądne wyjście, które pozwoli uniknąć zarzutu przywłaszczenia.
- Największym ciężarem w sprawie pozostają jednak same faktury – wystawione za godziny, których Kacprzyk nigdy nie przepracował.
Stołeczny ratusz jeszcze niedawno informował, że lekarz-milioner Dawid Kacprzyk zwrócił Szpitalowi Południowemu pół mln zł oraz skorygował 33 faktury obejmujące okres od stycznia 2025 r. do czerwca 2026 r.
Afera w Szpitalu Południowym. Prokuratura wszczęła dwa śledztwa
W poniedziałek rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie Piotr Skiba poinformował, że przelane przez lekarza pieniądze zostały zwrócone przez szpital „z uwagi na fakt, że nie można było prawidłowo dokonać zaliczenia tych środków na rachunku szpitala”.
Prawnik o aferze w Szpitalu Południowym i zwrocie 0,5 mln zł: To nie rozwiązuje problemu
Sprawę skomentował dla Zero.pl mecenas Bartosz Lewandowski.
– To dość nietypowa sytuacja. Rozumiem, że szpital dokonał zwrotu z uwagi na to, że nie widział tytułu prawnego do takich wpłat, czyli do takiego przysporzenia majątkowego. Natomiast fakt przelewu z powrotem na rachunek bankowy nie rozwiązuje oczywiście problemu pana doktora – ocenia prawnik.
Lewandowski wskazuje, jakie kroki powinien teraz rozważyć Kacprzyk, by nie narazić się na kolejne zarzuty.
– Zakładam, że prawnicy doradzą mu złożenie tych pieniędzy do depozytu sądowego – po to, żeby nie pojawiło się przeświadczenie o przywłaszczeniu środków, które do niego trafiły. To dość kuriozalna sytuacja. Zobaczymy, jak prokuratura do tego podejdzie – mówi mecenas.
Jednocześnie uspokaja, że zwrot środków niekoniecznie zaszkodzi strategii procesowej lekarza.
– Nie sądzę, żeby to niefortunnie odbiło się na jego strategii procesowej. W momencie, w którym złoży środki do depozytu sądowego, będzie to traktowane jako wyraz chęci ich zwrotu – tłumaczy Lewandowski.
Niezasadny podatek
Mecenas zwraca też uwagę na inny, mniej oczywisty wymiar sprawy – podatkowy. Kacprzyk skorygował wystawione wcześniej faktury, co oznacza, że pierwotnie odprowadził podatek nienależny. – Pan doktor skorygował faktury, a zatem niezasadnie odprowadził podatek z tytułu tych faktur. Pytanie, jak urząd skarbowy podejdzie do tych rozliczeń – podnosi prawnik.
Osobną kwestią pozostają oświadczenia majątkowe, które Kacprzyk składał jako radny Warszawy. Lewandowski wyjaśnia, że późniejsza korekta faktur nie ma bezpośredniego przełożenia na ocenę wcześniej złożonych dokumentów, to dwa odrębne postępowania.
– Ewentualne przestępstwo poświadczenia nieprawdy w oświadczeniach to zupełnie osobna sprawa – podkreśla mecenas.
Za kluczowy wątek całej afery Lewandowski uznaje jednak co innego.
– Najbardziej jaskrawą kwestią pozostaje tu potencjalne oszustwo związane z wystawieniem faktur znacząco zawyżonych, na podstawie godzin, których lekarz nie przepracował, jak wynika z publikacji medialnych – podsumowuje.
