Reklama
Reklama
Reklama

Papież na Lampedusie uderza w polityków. Mówił o migracji

Papież Leon XIV rozpoczął symboliczną wizytę na Lampedusie, skąd skierował apel do europejskich liderów w sprawie kryzysu migracyjnego. Ojciec Święty podkreślił, że ofiary śmiertelne na Morzu Śródziemnym to rezultat politycznych zaniechań i wezwał Unię do stworzenia planu integracji.

Papież Leon XIV
Papież Leon XIV na Lampedusie. (fot. CIRO FUSCO / PAP / EPA)
  • Leon XIV stwierdził, że osoby tonące w morzu to ofiary błędnych decyzji oraz braku działań ze strony europejskich przywódców.
  • Papież wezwał Europę do porzucenia doraźnych działań na rzecz długofalowej strategii obejmującej przyjmowanie, ochronę i integrację migrantów.
  • Wizyta odbywa się tuż po zaostrzeniu prawa migracyjnego przez Parlament Europejski i stanowi kolejny element krytyki m.in. administracji Donalda Trumpa.

Śledź z nami DZIEŃ NA ŻYWO

Papież Leon XIV rozpoczął wizytę na włoskiej wyspie Lampedusa, położonej niecałe 150 km od wybrzeża Tunezji. Miejsce to nie jest przypadkowe – dla tysięcy migrantów z Afryki Zachodniej, przemierzających Morze Śródziemne, to często pierwszy skrawek europejskiego lądu. Wizyta ta stała się dla Ojca Świętego platformą do sformułowania apelu dotyczącego kryzysu migracyjnego.

Podczas spotkania z wiernymi i duchowieństwem papież jednoznacznie wskazał odpowiedzialnych za tragedie, do których regularnie dochodzi u wybrzeży Europy.

Reklama
Reklama

Ci, którzy stracili życie w tym morzu, są ofiarami zarówno podjętych decyzji, jak i decyzji, które nie zostały podjęte – oświadczył Leon XIV. W ten sposób bezpośrednio wezwał europejskich liderów do natychmiastowej zmiany podejścia i porzucenia polityki obojętności.

Papież Leon XIV na Lampedusie. Wizja „cywilizacji miłosierdzia”

Zdaniem głowy Kościoła katolickiego Stary Kontynent posiada odpowiedni potencjał oraz zasoby, aby rzetelnie i humanitarnie zająć się problemem masowych migracji. Leon XIV przekonywał, że Europa jest w stanie zmierzyć się z tym wyzwaniem w sposób całościowy. Kluczem do sukcesu ma być połączenie pierwszej pomocy humanitarnej z długofalowym planem strategicznym, zdolnym nie tylko przyjmować i chronić, ale też promować oraz integrować migrantów w nowych społeczeństwach.

W homilii wygłoszonej podczas mszy świętej na Lampedusie, papież odwołał się do dziedzictwa swoich wielkich poprzedników: Jana XXIII, Pawła VI oraz Jana Pawła II. Przypomniał, że współczesne problemy globalne wymagają zakorzenienia w wartościach chrześcijańskich.

Reklama
Reklama

Kto pozwala się wprowadzić w dynamikę współczucia i miłosierdzia, zaczyna żyć inaczej. Wtedy naprawdę może się narodzić cywilizacja miłosierdzia – podkreślał Leon XIV.

Współczesna droga z Jerozolimy do Jerycha

W swoim przemówieniu papież odniósł się również do tekstów biblijnych, cytując przypowieść o miłosiernym Samarytaninie oraz List do Hebrajczyków. Porównał Lampedusę oraz sąsiednią Linosę do niebezpiecznego traktu, na którym tysiące ludzi uciekających przed wojną i biedą wpada w ręce bezwzględnych przemytników. Zauważył, że wielu z nich nie udaje się dotrzeć do celu, a ich grobem staje się morze.

Apelując do sumień mieszkańców wysp i całej Europy, przypomniał biblijne słowa o niesieniu pomocy nieznajomym, którzy mogą okazać się aniołami.

Bądźcie więc, choćby na małą skalę, proroctwem tego, ku czemu razem możemy zmierzać w wielkiej skali – podsumował, wzywając do lokalnej solidarności, która mogłaby stać się wzorem dla globalnej polityki.

Reklama
Reklama

Konflikt Watykanu z Waszyngtonem i Brukselą

Wizyta hierarchy na Lampedusie zbiegła się w czasie z istotnymi wydarzeniami politycznymi. Zaledwie dwa tygodnie wcześniej Parlament Europejski zatwierdził nowe, znacznie surowsze prawo migracyjne, mające na celu przyspieszenie procedur odsyłania osób bez zgody na pobyt w UE. Działania Brukseli stoją w wyraźnej sprzeczności z linią prezentowaną przez Stolicę Apostolską.

Pochodzący ze Stanów Zjednoczonych papież od początku swojego pontyfikatu konsekwentnie krytykuje antyimigracyjny kurs wielu zachodnich państw. Jego bezkompromisowa postawa była już powodem licznych napięć dyplomatycznych na linii Watykan–Waszyngton. Jak zauważają światowe media, w tym brytyjska stacja BBC, Leon XIV uczynił z obrony praw migrantów centralny punkt swojego programu, regularnie wchodząc w publiczne spory z prezydentem USA Donaldem Trumpem, którego retorykę i działania w tym obszarze otwarcie nazywał nieludzkimi.

Reklama
Reklama