Reklama
Reklama
Reklama

Poczobut o pobycie w białoruskim łagrze. „Za całokształt”

nagranie-nie-ruszac-16-wrzesnia-2026-20-06-08
Andrzej Poczobut w Kanale Zero. (fot. Kanał Zero)

– Za całokształt – tak Andrzej Poczobut odpowiedział na pytanie Arlety Bojke o powód wtrącenia go do białoruskiego łagru. Opozycjonista, dziennikarz i działacz Związku Polaków na Białorusi spędził w zakładzie karnym pięć lat. – Dzisiaj dla 25 osób, ale także dla ich rodzin to jest wielki dzień – powiedział dziennikarz o zwolnieniu więźniów w zamian za zdjęcie sankcji.

  • Andrzej Poczobut był gościem Arlety Bojke w „Godzinie Zero”.
  • Działacz Związku Polaków na Białorusi w kwietniu opuścił więzienie, w którym spędził ostatnie ponad pięć lat.
  • Opozycjonista i dziennikarz odwiedził w ostatnich dniach Białoruś. Wybiera się też do Stanów Zjednoczonych na spotkania z Polonią.

Za całokształt – odpowiedział Poczobut na pytanie o to, za co trafił do białoruskiego więzienia.

Andrzej Poczobut mówił o sankcjach nałożonych na Białoruś przez Państwa zachodnie. Wyjaśnił, że zostały one nałożone z powodu wtrącania ludzi do więzień przez reżim Alaksandra Łukaszenki.

W ocenie dziennikarza białoruskie społeczeństwo jest „spacyfikowane”.

Reklama
Reklama

Jeden z wątków rozmowy dotyczył wymiany więźniów w zamian za zdjęcie sankcji. Z więzień zwolniono 25 osób, a z dwóch białoruskich firm zdjęto amerykańskie sankcje. Arleta Bojke przypomniała wypowiedź Poczobuta sprzed lat o „handlowaniu ludźmi”.

Sytuacja w 2011 r. i sytuacja w 2026 r. bardzo zasadniczo się różnią. W 2011 r. to był autorytarny reżim i pole manewru było znacznie większe. 2026 r. to zupełnie inna sytuacja. Mamy państwo bez pięciu minut totalitarne. I to też determinuje poszukiwania zupełnie innych podejść do reżimu Łukaszenki, do Białorusi – odpowiedział Poczobut.

Dodał, że należy docenić uwolnienie więźniów dzięki staraniom Amerykanów.

– Dzisiaj dla 25 osób, ale także dla ich rodzin to jest wielki dzień – podsumował.

Andrzej Poczobut o powrocie na Białoruś

Opozycyjny działacz opowiedział o okolicznościach swojego powrotu na Białoruś.

– Oddałem swój paszport do kontroli. Zapaliły się wszystkie czerwone lampki. Pojawił się kapitan Straży Granicznej – zaczął. Poczobuta zaproszono na rozmowę, gdzie pytano go o telefon oraz datę jego wyjazdu z Białorusi.

Mężczyznę wpuszczono na Białoruś, gdzie spotkał się po latach z ojcem oraz odwiedził Związek Polaków na Białorusi.

Nikt mnie nie zaczepiał i nikt mi nie stwarzał przeszkód – powiedział Poczobut. Dodał, że w białoruskich mediach pojawiły się nieprzychylne mu materiały.

Reklama
Reklama

Dziennikarz opowiedział o swoich odwiedzinach w Grodnie, którego nie widział kilka lat. Zwrócił uwagę na zmiany w mieście. Poczobut dodał, że syn nie poznał go podczas ich pierwszego po latach spotkania.

„Propaganda nie działa”

Arleta Bojke zapytała swojego gościa o białoruską propagandę oraz serwisy informacyjne.

– Mi się wydaje, że oddziaływanie białoruskiej propagandy jest bardzo niewysokie. I to jest też przyczyna, dlaczego są utrzymywane represje. Gdyby ta propaganda działała skutecznie, gdyby ci propagandyści, którzy tam szerzą poglądy, szerzą opinie, które powiela  białoruski reżim, gdyby oni byli skuteczni, nie byłoby potrzeby stosować represji – odpowiedział Andrzej Poczobut.

– Ta propaganda po prostu nie działa – dodał.

Dziennikarz ocenił, że społeczeństwo na Białorusi „zostało spacyfikowane”, a „ludzi aktywnych wypchnięto za granicę”.

Artykuł aktualizowany.

„To człowiek, który nigdy Alaksandrowi Łukaszence się nie kłaniał. Spędził pięć lat w białoruskim więzieniu. Uwolniony po amerykańskich negocjacjach – postanowił wrócić na Białoruś” – takimi słowami zapowiadano rozmowę z białoruskim opozycjonistą.

Andrzej Poczobut – białoruski opozycjonista

Andrzej Poczobut to urodzony w 1973 r. w Wielkiej Brzostowicy polsko-białoruski dziennikarz, publicysta oraz działacz mniejszości polskiej na Białorusi. Przez lata stał się jednym z najbardziej wyrazistych symboli walki o wolność słowa, prawa człowieka oraz zachowanie tożsamości narodowej Polaków żyjących na Białorusi.

Reklama
Reklama

Z wykształcenia prawnik, Poczobut związał swoje życie zawodowe z mediami. Pracował m.in. w grodzieńskich gazetach oraz pełnił funkcję wieloletniego korespondenta „Gazety Wyborczej” na Białorusi. Zaangażował się również w pracę na rzecz Związku Polaków na Białorusi (ZPB). W swoich publikacjach opisywał autorytarne rządy Alaksandra Łukaszenki, fałszerstwa wyborcze oraz represje dotykające obywateli i mniejszości narodowe.

Postawa czyniła go stałym celem białoruskich służb bezpieczeństwa. Poczobut był wielokrotnie zatrzymywany i karany. Kulminacja represji nastąpiła 25 marca 2021 r., kiedy został aresztowany w ramach fali reżimowych uderzeń w ZPB. W lutym 2023 r., w politycznym procesie, skazano go na 8 lat kolonii karnej o zaostrzonym rygorze pod fałszywymi zarzutami m.in. „podżegania do nienawiści”.

W więzieniu, pomimo ciężkich warunków (umieszczanie w karcerze, brak opieki medycznej), wykazał się niezwykłą niezłomnością – stanowczo odmawiał napisania prośby o ułaskawienie do Łukaszenki. Po ponad pięciu latach pozbawienia wolności, w kwietniu 2026 r. odzyskał wolność w wyniku międzynarodowej wymiany więźniów i trafił do Polski.

Reklama
Reklama