– Nie możemy udawać, że nie ma orzeczenia TSUE. Musimy je respektować – mówił w Porannych Rozmowach Zero poseł Koalicji Obywatelskiej Mariusz Witczak. Polityk skomentował w ten sposób decyzję Donalda Tuska o rozpoczęciu prac nad rozporządzeniem, które nakłada na urzędy obowiązek transkrypcji aktów zawartych za granicą związków jednopłciowych.

- Trybunał Sprawiedliwości UE orzekł, że państwo członkowskie ma obowiązek uznać małżeństwo pary tej samej płci zawarte legalnie w innym kraju Unii, nawet jeśli prawo tego państwa nie uznaje tego typu związków.
- Donald Tusk zapowiedział, że zgodnie z unijnym prawem związki osób tej samej płci zawarte za granicą będą uznawane w Polsce.
- – Nie mówimy tu o turystyce ślubnej. Musimy respektować orzeczenia TSUE. Orzeczenie dotyczące transkrypcji dotyczy osób, które na trwałe mieszkają w jednym z krajów UE, zawierają tam ślub, wracają do Polski i chcą transkrypcji aktu ślubu – zapewniał w „Porannych Rozmowach Zero” poseł Koalicji Obywatelskiej Mariusz Witczak.
– Dlaczego chcecie łamać konstytucję? Trudno się nie domyślić, że chodzi o związki jednopłciowe i propozycję Donalda Tuska – zaczęła rozmowę prowadząca Agnieszka Burzyńska.
Mariusz Witczak stwierdził, że z Konstytucji nie wynika bezpośrednio, że małżeństwo to związek kobiety i mężczyzny.
– W artykule 18. jest napisane, że związek kobiety i mężczyzny podlega szczególnej ochronie. Rozumiem to literalnie: tego typu związek podlega ochronie. To nie jest zapis, który definiuje czym jest małżeństwo, tylko jakie związki podlegają ochronie – stwierdził poseł KO.
Mariusz Witczak o transkrypcji aktów małżeństw jednopłciowych: wynika z zasad funkcjonowania w UE
Parlamentarzysta dodał też, że transkrypcja aktów zawarcia związków jednopłciowych za granicą musi być dokonywana w Polsce na mocy unijnego prawa.
– Wynika ona z kaskadowych zjawisk formalno-prawnych. W największym uproszczeniu: myśmy zgodzili się na pewne zasady w ramach funkcjonowania w UE. Najważniejsze zasady, Traktat o Unii Europejskiej i funkcjonowaniu UE to dwa zasadnicze dokumenty. One funkcjonują w oparciu o zasady negocjowane z grubsza przez Lecha Kaczyńskiego i Jarosława Kaczyńskiego – stwierdził Witczak.
– Zawsze się tym podpieracie – odparła Agnieszka Burzyńska, a Mariusz Witczak ripostował: – Ale taka jest prawda. Z drugiej strony mamy do czynienia ze zjawiskiem uznawania pewnych zasad wynikających z bycia członkiem wspólnoty UE. Musimy respektować orzeczenia TSUE. Orzeczenie dotyczące transkrypcji dotyczy osób, które na trwałe mieszkają w jednym z krajów UE, zawierają tam ślub, wracają do Polski i chcą transkrypcji aktu ślubu. Nie mówimy o turystyce ślubnej – zapewnił.
Inną perspektywę na spór dotyczący transkrypcji przedstawił w opinii na Zero.pl adwokat Piotr Lewandowski. Stwierdził m.in., że pomimo wyroku NSA przepisy regulujące prawa i obowiązki małżonków, w szczególności na gruncie prawa rodzinnego, spadkowego i podatkowego, odnoszą się do małżeństw różnopłciowych. Jak dodał, w polskim systemie prawnym brak jest jednej definicji legalnej małżeństwa, jednak jego charakter wynika wprost z obowiązujących przepisów.
„Zgodnie z art. 18 Konstytucji RP oraz art. 1 par. 1 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, małżeństwo jest związkiem kobiety i mężczyzny. (...) W konsekwencji sama transkrypcja zagranicznego aktu małżeństwa pary jednopłciowej nie skutkuje powstaniem między tymi osobami uprawnień takich jak dziedziczenie ustawowe, wspólne rozliczenie podatkowe czy prawo do renty rodzinnej” – napisał Piotr Lewandowski.
„Myśl liberalna polega na szanowaniu mniejszości”
Prowadząca dopytała jeszcze, dlaczego Donald Tusk podjął decyzję o wydaniu rozporządzenia w sprawie transkrypcji aktów. – Po chce się w to bawić? On politycznie nie lubi tematów światopoglądowych. To ukłon w kierunku Czarzastego? – pytała Agnieszka Burzyńska.
– Nie, nie ma potrzeby składania ukłonów. Musimy realizować państwowe zadania. Na tym polega myśl liberalna, szanowanie mniejszości – zapewnił Witczak.