Ogromny cios dla reprezentacji Maroka przed historycznym ćwierćfinałem mistrzostw świata przeciwko Francji. Selekcjoner Mohamed Ouahbi oficjalnie potwierdził, że w czwartkowym starciu nie wystąpi najlepszy strzelec zespołu, Ismael Saibari. Kontuzja uda wyeliminowała kluczowego napastnika.

- Ismael Saibari z powodu urazu ścięgna uda nie zagra w meczu z Francją.
- Trener Ouahbi zapowiada otwartą grę i chce zaskoczyć rywali na skrzydłach.
- Marokańczycy szukają rewanżu za półfinał poprzedniego mundialu.
Reprezentacja Maroka stoi przed jedną z największych szans w historii swoich występów na mistrzostwach świata, jednak do kluczowego starcia z Francją przystąpi drastycznie osłabiona. Na przedmeczowej konferencji prasowej w Foxborough koło Bostonu selekcjoner Mohamed Ouahbi przekazał wiadomości, których najbardziej obawiali się kibice z Afryki Północnej. W czwartkowym ćwierćfinale na boisko nie wybiegnie Ismael Saibari, dotychczasowy motor napędowy formacji ofensywnej „Lwów Atlasu”.
Saibari był do tej pory absolutną gwiazdą swojej drużyny. Napastnik imponował skutecznością, zdobywając bramki we wszystkich trzech meczach fazy grupowej, a także zachowując zimną krew w serii rzutów karnych w dramatycznym meczu 1/16 finału przeciwko Holandii. Kontuzji ścięgna uda nabawił się na samym początku spotkania 1/8 finału z Kanadą. Sztab medyczny robił wszystko, co w jego mocy, by postawić zawodnika na nogi, jednak ryzyko odnowienia urazu okazało się zbyt duże.
– Nie jest gotowy, ale mam nadzieję, że to nie koniec turnieju dla niego – wyznał szczerze selekcjoner Mohamed Ouahbi, sugerując, że w przypadku awansu liczy na powrót swojego snajpera w kolejnych fazach turnieju. Strata najlepszego strzelca mocno komplikuje sytuację taktyczną Marokańczyków, którzy i tak skazywani są w tym pojedynku na pożarcie.
Jasny plan na „Trójkolorowych”
Mimo personalnego dramatu, w obozie Maroka nie ma miejsca na defetyzm. Trener Ouahbi podczas spotkania z dziennikarzami emanował pewnością siebie i zapewniał, że jego zespół nie zamierza rezygnować z dotychczasowego stylu gry. Szkoleniowiec odrzucił pomysł szukania nerwowych, taktycznych rewolucji na kilka godzin przed pierwszym gwizdkiem arbitra. Marokańczycy chcą pozostać wierni filozofii, która doprowadziła ich do czołowej ósemki globu.
– Jeśli chodzi o przygotowania do meczu z Francją, to nie będzie żadnych niespodzianek. Nie mam nic do ukrycia. Nie jestem osobą, która lubi niespodzianki, a ci z was, którzy analizowali nasze mecze wiedzą, że mamy jasną wizję tego, jak chcemy grać. Oczywiście kluczem będzie sprawianie im bólu, gdy będziemy w posiadaniu piłki. Musimy być cierpliwi i szukać okazji do rozegrania akcji na skrzydłach lub w środku pola – deklarował stanowczo Ouahbi. Kluczem do sukcesu ma być odważna gra z kontry i maksymalne wykorzystanie momentów, w których „Lwy Atlasu” będą kontrolować futbolówkę.
Rewanż za dawne krzywdy
Czwartkowy ćwierćfinał ma dla Marokańczyków wymiar szczególny, będąc bezpośrednim nawiązaniem do poprzedniego mundialu w 2022 r. Wówczas to właśnie Francuzi zamknęli im drogę do wielkiego finału, wygrywając w fazie półfinałowej. Ouahbi tonuje jednak nastroje i odcina się od prostych porównań tamtej rywalizacji do obecnego turnieju, podkreślając ewolucję, jaką przeszły oba zespoły.
– Każdy mecz jest inny, ma swój własny kontekst, swoją własną historię i ten nie będzie taki sam, jak w 2022 r. Teraz mamy inny zespół i zmierzymy się z inną reprezentacją Francji niż cztery lata temu. Obie drużyny są jeszcze lepsze. Francja może i jest faworytem, ale zrobimy wszystko, żeby wygrać. Bycie na tym etapie to nie bonus. Bonusem jest zdobycie mistrzostwa świata, a z ocenami naszego występu należ poczekać do końca turnieju – ocenił selekcjoner.
