Polska przygotowuje oficjalny wniosek o reparacje wojenne od Rosji – doniósł "Financial Times". Jak zapowiada dr Bartosz Gondek, dyrektor Instytutu Strat Wojennych im. Jana Karskiego, nadchodzący raport będzie znacznie szerszy niż ten dotyczący strat od Niemiec. Europoseł Arkadiusz Mularczyk z PiS w rozmowie z Zero.pl podzielił się podejrzeniem.

- Raport uwzględni straty poniesione przez Polskę w wyniku agresji rosyjskiej oraz dekad wpływów Związku Radzieckiego.
- Zespół badawczy mierzy się z brakiem dostępu do rosyjskich archiwów oraz niszczeniem dokumentów w czasach sowieckich.
- Sprawa wypływa w czasie trwającej wojny hybrydowej Rosji przeciwko Polsce i Europie.
- Arkadiusz Mularczyk (PiS) krytykuje inicjatywę, nazywając ją próbą ucieczki od tematu reparacji od Niemiec, które oszacowano na 6,22 bln zł.
- Moskwa nie tylko zaprzecza dawnym zbrodniom, ale ustami polityków takich jak Wiaczesław Wołodin, domaga się od Polski 750 mld dolarów "za wyzwolenie".
Redakcja "Financial Times" poinformowała, że Polska przygotowuje wniosek o reparacje przeciwko Rosji. Dziennikarze rozmawiali na ten temat z Bartoszem Gondkiem, dyrektorem Instytutu Strat Wojennych im. Jana Karskiego.
Dr Gondek przekazał, że śledztwo zespołu będzie znacznie bardziej obszerne niż to, które dotyczyło zbrodni dokonanych przez Niemcy podczas II wojny światowej. Poza okresem wojny prace obejmą również zimną wojnę, kiedy to Polska pozostawała pod wpływem Rosji sowieckiej. Eksperci szkody poniesione w wyniku agresji i okupacji niemieckiej oszacowali na 6 bln 220 mld 609 mln zł.
"Projekt długoterminowy"
Temat reparacji pojawił się w momencie, w którym Rosja prowadzi z Polską wojnę hybrydową – infrastruktura jest celem cyberataków, polską przestrzeń powietrzną naruszają rosyjskie drony, a w kraju działają rosyjscy szpiedzy i dywersanci.
Dr Gondek przygotowanie raportu nazwał "projektem długoterminowym". Jego zespół to ok. 10 historyków i badaczy. Bartosz Gondek dodał, że jest zbyt wcześnie, aby dyskutować, czy Polska poniosła większe straty z powodu agresji Rosji niż Niemiec. Jednym z większych problemów, na jakie natrafił zespół, jest brak dostępu do rosyjskich archiwów. Co więcej, wiele dokumentów w czasach sowieckich zostało zniszczonych lub sfałszowanych.
Europoseł PiS-u krytykuje ministra i premiera oraz atakuje Niemcy
Temat reperacji od Niemiec i Rosji do ataku na rząd Donalda Tuska wykorzystał europoseł Prawa i Sprawiedliwości Arkadiusz Mularczyk.
– Temat szkód spowodowanych przez agresję i okupację sowiecką jest uzasadniony i trzeba nad nim pracować. Przygotowanie takiego raportu to jednak niezwykle złożona i skomplikowana kwestia. Wymaga kilku lat pracy. W instytucie przez jakiś czas panowało bezkrólewie, niedawno powołano dyrektora bez większego doświadczenia i przygotowania historycznego, który próbuje pokazać, że coś robi – zaczął w rozmowie z Zero.pl.
W jego ocenie prace będą długotrwałe.
– Nie ma szans, aby ten raport powstał do najbliższych wyborów. Obserwuję politykę polskiego rządu i uważam, że ostatnim elementem jej elementem byłoby wchodzenie w konflikt z Rosją i Władimirem Putinem. Nie wierzę, że premier Donald Tusk czy minister Radosław Sikorski wystąpią z takimi roszczeniami.
Pojawienie się informacji o pracach nad raportem o stratach spowodowanych agresją sowiecką nazwał "próbą odwrócenie uwagi od Niemców".
– Zastanawia mnie jednak, skąd dziennikarze mediów międzynarodowych mają informacje o pracy nad takim raportem w sytuacji, w której ani premier Donald Tusk, ani minister spraw zagranicznych nie wypowiadali się w tej sprawie publicznie. Czemu miałby służyć taki artykuł, kiedy nie ma raportu, nie ma noty dyplomatycznej, nie ma strategii i nie ma zapowiedzi ze strony premiera czy ministra spraw zagranicznych?
– Moim zdaniem to próba odwrócenia akcentu od reparacji niemieckich – udokumentowanych, opartych na raporcie i nocie dyplomatycznej. W tej sprawie polski rząd nie podejmuje żadnych działań, poza wypowiedziami ministra Sikorskiego o "kreatywnych rozwiązaniach" czy premiera Tuska o tym, że Polska wypłaci świadczenia żyjącym ofiarom wojny.
Polityk nawiązał do bieżących wydarzeń w Unii Europejskiej.
– Uważam, że nie ma przypadków w polityce informacyjnej i doniesienia o pracach nad raportem dotyczącym Rosji to próba odwrócenia uwagi od Niemiec. Aktualnie w mediach nie funkcjonuje temat reparacji od Niemiec, które nie rozliczyły się ze swojej historii, a odszkodowania za wojnę płaciły selektywnie.
– Niemcy aspirują do przywództwa w Europie, a nie mają moralnego prawa, aby być liderem. I takie publikacje odwracają uwagę od tego tematu głównego – podsumował Mularczyk.
Komentarza portalowi Zero.pl udzielił również rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych Maciej Wewiór.
– Odnośnie do szczegółów dotyczących raportu sugeruję rozmowę z dyrektorem instytutu. Reparacje od Niemiec przyznane Polsce, kiedy nie była w pełni suwerennym państwem po wojnie, można powiedzieć, że zostały przejęte przez Rosję – powiedział.
Reparacje od Niemiec. Ponad 6 bln zł
Niemcy podnoszą, że temat reparacji z ich strony jest od lat zamknięty.
Raport dotyczący strat poniesionych w wyniku ataku Niemiec na Polskę powstał w wyniku inicjatywy rządu Prawa i Sprawiedliwości. Dokument zaprezentowano 1 września 2022 r. na Zamku Królewskim.
"Jest on punktem wyjścia do merytorycznych rozmów dwustronnych, które powinny doprowadzić do odpowiedniej reakcji rządu niemieckiego, która będzie służyć zarówno sprawiedliwości, jak i prawdzie historycznej. Raport stanowi również podstawę do obiektywnej debaty publicznej, w tym w międzynarodowych mediach, na temat zaniechania przez Niemcy rozliczenia się z Polską i narodem polskim za skutki II wojny światowej" – napisał w jego wstępie Arkadiusz Mularczyk, który w tamtym okresie był przewodniczącym rady naukowej Instytutu Strat Wojennych im. Jana Karskiego.
– Podnoszenie kwestii reparacji od Rosji jest w istocie próbą uniknięcia sedna sprawy: wciąż nierozstrzygniętej odpowiedzialności Niemiec – skomentował Mularczyk w rozmowie z "Financial Times".
Obecny europoseł zaatakował też premiera Polski Donalda Tuska.
– Biorąc pod uwagę, że Tusk już przypisał sobie sukcesy PiS, nie będzie zaskoczeniem, jeśli Tusk będzie cynicznie zbijał kapitał polityczny, gdzie tylko się da, domagając się rosyjskich reparacji – dodał.
Rewizjonizm historyczny Putina. 750 mld dol. od Polski za wyzwolenie
Rosja przez wiele lat zaprzeczała swojemu udziałowi w wielu zbrodniach. Jedną z nich jest zbrodnia katyńska. Dopiero w 2010 r. rosyjski parlament przyznał, że rozkaz zamordowania ok. 22 tys. polskich oficerów i cywilów wydał Józef Stalin.
Agresja Rosji na Ukrainę w 2022 r. spowodowała promowanie rewizjonistycznej wersji historii. Przewodniczący Dumy Państwowej Federacji Rosyjskiej Wiaczesław Wołodin w 2023 r. zasugerował, że Polska powinna zapłacić Rosji 750 mld dol. za wyzwolenie po II wojnie światowej.
Kolejnym przykładem jest wypowiedź Andrieja Artizowa z Federalnej Agencji Archiwalnej, który styczniu 2026 r. w wywiadzie dla RIA Nowosti oskarżył Polskę o zaprzepaszczenie szansy na zbudowanie sojuszu Wielkiej Brytanii, Francji i Związku Radzieckiego przeciwko nazistom przed II wojną światową.
"Financial Times" rozmawiał z polskim historykiem Pawłem Machcewiczem, który wskazał cele polityczne, które jego zdaniem chce osiągnąć premier Donald Tusk:
- przeciwdziałanie kampanii dezinformacyjne Putina przeciwko Polsce
- pokazanie opinii publicznej, "że nie tylko prawica i Prawo i Sprawiedliwość troszczą się o interesy Polski"
Temat reparacji ze strony Niemiec regularnie poruszany jest przez polityków prawej strony i prezydenta Karola Nawrockiego.
– Do dziś państwo niemieckie nie wypłaciło Polsce reparacji za zło II wojny światowej – powiedział prezydent w styczniu podczas obchodów rocznicy wyzwolenia obozu Auschwitz.