Sąd Okręgowy w Warszawie oddalił pozew o ochronę dóbr osobistych, który Jarosław Kaczyński wytoczył Donaldowi Tuskowi. Sprawa dotyczyła wypowiedzi lidera ówczesnej Platformy Obywatelskiej z czerwca 2023 r. „Ta władza to są seryjni zabójcy kobiet. To oni odpowiadają za śmierć tych kobiet, to na ich głowy, panie Kaczyński, na pańską głowę spadają te tragedie, te śmierci, ta żałoba”.

- Sąd uznał, że kontrowersyjna wypowiedź Donalda Tuska mieściła się w granicach debaty publicznej.
- Spór dotyczył ostrych słów o „seryjnych zabójcach kobiet” i odpowiedzialności za skutki prawa.
- W uzasadnieniu padły ważne tezy o granicach krytyki wobec polityków i odpowiedzialności moralnej.
W ustnym uzasadnieniu sąd wskazał, że była to opinia mieszcząca się w granicach debaty publicznej.
Do pozwu doszło po wystąpieniu Donalda Tuska podczas wiecu w Poznaniu, gdzie odniósł się do przypadków śmierci kobiet w ciąży oraz zaostrzenia prawa aborcyjnego. W trakcie przemówienia padły mocne słowa pod adresem ówczesnej władzy. Jarosław Kaczyński uznał, że wypowiedź narusza jego dobra osobiste i skierował sprawę do sądu. Lider opozycji domagał się ponadto przeprosin oraz wpłaty 10 tys. zł. na cele charytatywne.
Zbiórka dla Borysa B. Po strzelaninie w Bystrzycy uzbierali ogromną kwotę
Argumenty obu stron
Pełnomocnik prezesa Prawa i Sprawiedliwości podkreślał w trakcie rozprawy, że choć politycy powinni mieć „grubszą skórę”, to istnieją granice dopuszczalnej krytyki. Wskazywał, że wypowiedź Tuska nie służyła interesowi publicznemu, a jedynie zaostrzała emocje i pogłębiała istniejące wówczas podziały społeczne.
Z kolei strona reprezentująca Donalda Tuska argumentowała, że jego słowa były elementem debaty politycznej, a nie bezpośrednim atakiem personalnym. Podkreślono, że chodziło o przypisanie odpowiedzialności politycznej w kontekście zmian prawa, a nie o oskarżenie konkretnej osoby o czyny zabronione.
Sprawę rozpatrywał sędzia Tomasz Jaskłowski z Sądu Okręgowego w Warszawie. Po przerwie ogłoszono postanowienie o oddaleniu powództwa. W uzasadnieniu uznano argumenty strony zaskarżonej i podkreślono, że wypowiedź Tuska nie była skierowana bezpośrednio do Jarosława Kaczyńskiego jako osoby, miała charakter opinii, a ponadto opierała się na istniejących przesłankach i kontekście społecznym.
Sąd odniósł się także do szerszego tła sprawy, w tym do wyroku Trybunał Konstytucyjny z 22 października 2020 r, który zaostrzył przepisy aborcyjne w Polsce. Zdaniem sądu zmiany te wywołały duże kontrowersje i niepewność prawną, co stało się jednym z głównych tematów sporów politycznych.
W tym kontekście wypowiedź Donalda Tuska została uznana za dopuszczalny głos w debacie publicznej.
Kto wygra Ligę Debat #4? Teraz o zwycięstwie zdecydują też czytelnicy Zero.pl
Odpowiedzialność moralna polityków a prawo
Sędzia zaznaczył również, że choć Jarosław Kaczyński nie ponosi odpowiedzialności prawnej za skutki zmian legislacyjnych, to jako lider polityczny może być oceniany w kategoriach odpowiedzialności moralnej.
Podkreślono przy tym, że rola polityków wiąże się z dużym wpływem na życie społeczne, a ich decyzje mogą mieć konsekwencje dla szerokich grup obywateli.
Dzisiejsze orzeczenie nie jest prawomocne.
Wyrok wpisuje się w szerszą dyskusję o granicach języka w polityce. Sąd uznał, że w ostrych sporach politycznych dopuszczalne są nawet bardzo mocne oceny, o ile mają oparcie w faktach i nie stanowią bezpośredniego znieważenia konkretnej osoby. W wyroku położono również nacisk na kontekst społeczny, którego efektem była wypowiedź Donalda Tuska.