Szef polskiej dyplomacji Radosław Sikorski zarzucił Węgrom brak solidarności i wykorzystywanie tragedii Ukrainy do wewnętrznej gry politycznej. Jednocześnie sytuacja w regionie staje się coraz bardziej napięta – Słowacja i Węgry grożą odcięciem dostaw prądu dla Kijowa w odpowiedzi na rzekome blokowanie przesyłu ropy. – To służy mobilizacji elektoratu wokół hasła stabilności, suwerenności i ochrony węgierskich gospodarstw domowych – oceniła Ilona Gizińska z Ośrodka Studiów Wschodnich dla Zero.pl.

- Radosław Sikorski przypomniał historyczne doświadczenia Węgier z Armią Czerwoną, wytykając Budapesztowi blokowanie unijnych funduszy na zbrojenia i pomoc dla Ukrainy.
- llona Gizińska z Ośrodka Studiów Wschodnich uważa, że Viktor Orbán wykorzystuje instrumenty UE do nacisków politycznych.
- Premier Robert Fico zapowiedział wstrzymanie dostaw prądu na Ukrainę, jeśli Kijów nie przywróci tranzytu rosyjskiej ropy.
- Ukraiński resort dyplomacji odrzucił ultimatum Słowacji i Węgier, nazywając ich działania szantażem i sugerując, by żądania kierować pod adres Kremla.
Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski skrytykował działania rządu Węgier, który ogłosił blokowanie unijnej pożyczki dla Ukrainy w wysokości 90 mld euro. Polski polityk przypomniał również blokowanie 7 mld euro przez Budapeszt tytułem zwrotów z Europejskiego Funduszu Pokojowego dla krajów, które wysłały do Ukrainy sprzęt na początku wojny.
– To, co mnie fundamentalnie szokuje, to fakt, że przecież Ukraina broni się przed potęgą armii rosyjskiej, a Węgrzy kiedyś rozumieli, jak to jest. Budapeszt został dwukrotnie najechany w XX wieku, ale raz przez Armię Czerwoną – skomentował Sikorski w poniedziałek w Brukseli.
Radosław Sikorski krytykuje Viktora Orbána
Jego zdaniem zachowanie rządu Viktora Orbána jest „oburzające, ale nie zaskakujące”. Sikorski ocenił, że złamaniem solidarności europejskiej jest używanie polityki unijnej do wewnętrznej walki politycznej oraz nastawianie węgierskiego społeczeństwa przeciwko Ukrainie.
– Partia rządząca zdołała stworzyć atmosferę wrogości wobec ofiary agresji. Teraz próbuje to wykorzystać w wyborach parlamentarnych. To dość szokujące – podsumował szef MSZ.
Radosław Sikorski dodał, że Władimir Putin może mieć fałszywy obraz wojny i stanu rosyjskiej gospodarki.
– W dyktaturach tak bywa, że nikt nie chce przynieść dyktatorowi złych wiadomości – powiedział szef MSZ.
Spór o rurociąg „Przyjaźń”
Władze Węgier i Słowacji oskarżają Wołodymyra Zełenskiego o celowe blokowanie dostaw ropy z Rosji przez Ukrainę. Rurociąg „Przyjaźń” został w styczniu 2026 r. uszkodzony w wyniku rosyjskich ataków. Prezydent Słowacji twierdzi, że awaria została naprawiona, a dostawy nie zostały wznowione przez „złośliwość” lidera Ukrainy.
– Jeśli prezydent sugeruje, żebyśmy kupowali gaz i ropę gdzie indziej, mimo że jest to droższe i trudniejsze, a my tracimy duże pieniądze, mamy prawo odpowiedzieć – powiedział na filmie opublikowanym w mediach premier Słowacji.
Robert Fico zapowiedział, że jeżeli dostawy nie zostaną wznowione w poniedziałek, to poleci on wstrzymanie awaryjnych dostaw prądu do Ukrainy. Podobne groźby wystosowały władze w Budapeszcie.
„Ukraina odrzuca i potępia ultimatum i szantaż rządów Węgier i Słowacji w sprawie dostaw energii między naszymi krajami” – podano w oświadczeniu Ministerstwa Spraw Zagranicznych Ukrainy. „Ultimatum należy wysłać na Kreml, a już na pewno nie do Kijowa”.
Kryzys wokół rurociągu „Przyjaźń” z perspektywy węgierskiej
Bieżący spór węgiersko-ukraiński skomentowała llona Gizińska z Zespołu Środkowoeuropejskiego Ośrodka Studiów Wschodnich.
– Zapowiedzi rządu Viktora Orbána dotyczące blokowania unijnej pożyczki dla Ukrainy wpisują się w konsekwentnie stosowaną strategię wykorzystywania instrumentów instytucjonalnych UE jako narzędzia nacisku politycznego. Budapeszt sygnalizuje w ten sposób sprzeciw wobec dalszego wsparcia dla Kijowa, łącząc tę kwestię z szerszym sporem o sankcje, koszty wojny oraz bezpieczeństwo energetyczne. Groźba wstrzymania awaryjnych dostaw energii elektrycznej z Węgier na Ukrainę, sformułowana przez ministra spraw zagranicznych Pétera Szijjártó, a następnie wycofana ze względu na sytuację mniejszości węgierskiej na Zakarpaciu, miała przede wszystkim wymiar sygnalny – przekazała Zero.pl.
W jej ocenie decyzja Budapesztu miałaby dla niego poważne konsekwencje w kontekście utraty przychodów z eksportu prądu oraz uczestnictwie w europejskim systemie synchronizacji i handlu energią.
– Równolegle napięcia wokół przesyłu ropy rurociągiem „Przyjaźń” przez Ukrainę uwidoczniły strukturalną zależność Węgier od dostaw rosyjskiego surowca oraz podatność tego kanału na presję polityczną i regulacyjną. W retoryce Budapesztu kwestie energetyczne przedstawiane są jako element ochrony interesu narodowego, co ma uzasadniać bardziej asertywną postawę wobec Kijowa i Brukseli – dodała ekspertka.
Przypomniała o trwającej na Węgrzech kampanii wyborczej, w którą wpisują się działania premiera.
– Podkreślanie zagrożeń dla bezpieczeństwa energetycznego służy mobilizacji elektoratu wokół hasła stabilności, suwerenności i ochrony węgierskich gospodarstw domowych przed skutkami wojny oraz decyzji podejmowanych na poziomie UE – podsumowała Ilona Gizińska.