Reklama

Fico grozi Ukrainie odcięciem prądu. "Mamy prawo odpowiedzieć"

Reklama

Premier Robert Fico zapowiedział, że jeśli do poniedziałku Ukraina nie przywróci przesyłu rosyjskiej ropy rurociągiem "Przyjaźń", Bratysława wstrzyma awaryjne dostawy energii elektrycznej. Polityk oskarżył prezydenta Wołodymyra Zełenskiego o złośliwość. Ukraina odrzuca oskarżenia, a działania rządów Słowacji i Węgier nazywa "szantażem".

Robert Fico.
Premier Słowacji Robert Fico. (fot. Alexandros Michailidis / Shutterstock)
  • Robert Fico zapowiedział wstrzymanie eksportu prądu na Ukrainę, jeśli ta nie odblokuje tranzytu ropy przez swoje terytorium.
  • Premier Słowacji twierdzi, że rurociąg "Przyjaźń" jest sprawny, a brak dostaw ropy to celowe działanie Kijowa wymierzone w Bratysławę.
  • Fico zarzucił Brukseli przedkładanie interesów Ukrainy nad dobro państw członkowskich i ostrzegł przed narastającym paraliżem decyzyjnym we wspólnocie.

Reklama

Premier Słowacji Robert Fico opublikował nagranie, w którym zapowiedział, że w poniedziałek poprosi słowacką sieć przesyłową energii elektrycznej o wstrzymanie dostaw energii elektrycznej do Ukrainy.

To kolejna odsłona sporu o dostawy ropy z Rosji rurociągiem "Przyjaźń" biegnącym przez Ukrainę. Ropociąg został zniszczony w wyniku rosyjskiego ataku. Fico oskarżył Wołodymyra Zełenskiego o celowe wstrzymywanie dostaw ropy do Słowacji. Jego zdaniem rurociąg został już naprawiony, a brak dostaw wynika jedynie ze złej woli prezydenta Ukrainy.

Robert Fico krytykuje Wołodymyra Zełenskiego i Unię Europejską

Słowacja uruchomiła swoje rezerwy strategiczne oraz pracuje nad dostawami ropy z innego źródła – tankowcami do Chorwacji, a następnie rurociągiem.


Reklama

Jeśli prezydent (Zełenski – red.) sugeruje, żebyśmy kupowali gaz i ropę gdzie indziej, mimo że jest to droższe i trudniejsze, a my tracimy duże pieniądze, mamy prawo odpowiedzieć – powiedział lider Słowacji.


Reklama

Robert Fico skrytykował również Unię Europejską, która jego zdaniem przedkłada interesy Ukrainy ponad dobro swoich członków. Jego zdaniem rośnie nieufność wobec UE, co w przyszłości sprawi, że wspólnota nie będzie w stanie podejmować decyzji wymagających jednomyślności.

Mówiąc o zakończeniu wojny rosyjsko-ukraińskiej stwierdził, że porozumienie pokojowe musi być zawarte przy pełnym udziale Ukrainy. Dodał, że nie chce, aby Ukraina podzieliła los Czechosłowacji z 1938 r.


Reklama

Fico nawiązał również do słów kanclerza Niemiec Friedricha Merza.


Reklama

– Oświadczenia niemieckiego kanclerza pokazują, że wsparcie militarne będzie kontynuowane za wszelką cenę, bez względu na wyraźne porażki militarne Ukrainy, bez względu na to, że konflikt ten nie ma rozwiązania militarnego – powiedział Fico.

Słowackie i węgierskie ultimatum

Podobne ostrzeżenia Fico umieścił w sobotę na swoim profilu w serwisie X.

"Jeżeli ukraiński prezydent nie przywróci dostaw ropy do Słowacji do poniedziałku, poproszę odpowiednie słowackie firmy o wstrzymanie awaryjnych dostaw energii elektrycznej do Ukrainy" – napisał.


Reklama

Premier Słowacji przypomniał o wsparciu, jakie Ukraina otrzymuje od jego kraju od początku wojny. Oszacował liczbę Ukraińców przebywających w Słowacji na 180 tys.


Reklama

"Robimy dla Ukrainy dużo więcej niż inne kraje" – dodał. Jego zdaniem Wołodymyr Zełenski "zachowuje się złośliwie wobec Słowacji".

"Słowacja jest dumnym i suwerennym narodem, a ja jestem dumnym i suwerennym Słowakiem" – podsumował Fico. Premier dodał, że odmówił włączenia się w pożyczkę wojskową dla Ukrainy w wysokości 90 mld dol., a Zełenski traktuje Słowację jako "kraj wrogi".


Reklama

"Ultimatum i szantaż"

W sobotę Ukraina potępiła zachowanie rządów Węgier i Słowacji, nazywając je "ultimatum i szantażem". Oba te kraje zagroziły wstrzymaniem dostaw energii elektrycznej z powodu wstrzymania dostaw rosyjskiej ropy przez teren Ukrainy.


Reklama

"Ukraina odrzuca i potępia ultimatum i szantaż rządów Węgier i Słowacji w sprawie dostaw energii między naszymi krajami" – podano w oświadczeniu Ministerstwa Spraw Zagranicznych Ukrainy. "Ultimatum należy wysłać na Kreml, a już na pewno nie do Kijowa".

Kraje rządzone przez Fico i Orbána to jedyne w Unii Europejskiej, które wciąż w dużej mierze zależne są od rosyjskiej ropy.


Reklama