Postępowanie w sprawie rzekomego pobicia Dawida Kacprzyka przez byłego ordynatora chirurgii Szpitala Południowego, Emila Jędrzejewskiego, zostało umorzone – ustalił portal Zero.pl. Policja potwierdza, że decyzja zapadła z powodu braku znamion czynu zabronionego. Innymi słowy: do pobicia nie doszło. Informację potwierdziła nam też prokuratura.

- W wypowiedzeniu umowy dra Emila Jędrzejewskiego – ordynatora oddziału chirurgii – ze Szpitala Południowego wskazano, że naruszył nietykalność cielesną Dawida Kacprzyka. Mowa o młodym lekarzu bez specjalizacji, który był wówczas koordynatorem SOR-u. Jędrzejewski opowiedział o tym w wywiadzie dla Kanału Zero.
- Sprawą zajęły się policja i prokuratura. Śledczy nie dopatrzyli się jednak w zachowaniu Jędrzejewskiego znamion czynu zabronionego i umorzyli postępowanie. Kacprzyk wniósł zażalenie.
- Udało nam się dodzwonić do Dawida Kacprzyka. Gdy usłyszał, że rozmawia z dziennikarzem Zero.pl, natychmiast się rozłączył.
Informację o umorzeniu postępowania potwierdziła portalowi Zero.pl rzeczniczka Komendy Rejonowej Policji Warszawa II, asp. szt. Marta Haberska. Przekazała, że sprawa została umorzona 29 kwietnia z powodu braku znamion czynu zabronionego. Mówiąc po ludzku: po prostu do pobicia nie doszło.
Dlaczego prokuratura nie prowadzi śledztwa z urzędu?
Postępowanie nadzorowała Prokuratura Rejonowa Warszawa-Ursynów w Warszawie, a wszczęto je w październiku 2025 r. na podstawie dwóch artykułów Kodeksu karnego dotyczących naruszenia nietykalności cielesnej oraz znieważenia funkcjonariusza publicznego.
Personel medyczny udzielający świadczeń korzysta w określonych sytuacjach z ochrony przysługującej funkcjonariuszom publicznym i pod tym kątem początkowo prowadzono postępowanie. Śledczy uznali jednak, że opisywane zdarzenie do tej kategorii nie należy.
– Sprawa została umorzona. Mówimy o czynie prywatnoskargowym, ściganym z oskarżenia prywatnego. W tego typu sprawach prokuratura angażuje się wtedy, gdy przemawia za tym ważny interes społeczny – mówi Zero.pl rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie Piotr Skiba.
Jak tłumaczy rzecznik, umorzenie nastąpiło z uwagi na nieobjęcie czynu ściganiem przez prokuratora. – Czyn dotyczył szarpania, być może uderzeń. Uznaliśmy, że to albo naruszenie nietykalności cielesnej, albo inne działanie typowo ścigane z oskarżenia prywatnego – wskazuje Skiba.
Zaznacza przy tym, że o objęciu czynu ściganiem z urzędu nie decyduje policja, lecz prokurator.
Czytaj również: Media: Sygnalista w sprawie Szpitala Południowego w aktach śledztwa ws. Nowaka
Rzecznik nie pozostawia wątpliwości, jak prokuratura oceniła wagę sprawy. – Gdyby chodziło o uderzenie przez lekarza osoby starszej albo dziecka, być może przystąpilibyśmy do czynności i byłyby konsekwencje wynikające z udziału prokuratora w postępowaniu. Natomiast nie widzimy sensu ani powodu, dla którego mielibyśmy reprezentować w takiej sprawie dorosłą osobę, posiadającą pełnomocnika, mającą wyższe wykształcenie i umiejącą zadbać o swoje sprawy – mówi Zero.pl.
Decyzja o umorzeniu nie jest prawomocna. Jak przekazuje Piotr Skiba, na postanowienie wniesiono zażalenie. Rzecznik nie zna jego aktualnego etapu. Według stanu jego wiedzy sprzed około trzech tygodni środkowi odwoławczemu nie nadano jeszcze biegu, ponieważ sprawdzano kompletność doręczeń.
Chcieliśmy poprosić Dawida Kacprzyka o komentarz do decyzji śledczych. Kiedy lekarz usłyszał, że telefonuje do niego dziennikarz Zero.pl, dwukrotnie powtórzył „halo”, po czym się rozłączył. Później już nie odbierał. Nie odpowiedział też na wiadomość.
Notatka Kacprzyka i wersja ordynatora
Do zdarzenia, którego dotyczyło postępowanie, doszło w połowie września 2025 r. w Warszawskim Szpitalu Południowym, w rejonie wind na pierwszym piętrze budynku. Obie strony zupełnie inaczej relacjonują jednak to wydarzenie.
Doktor Emil Jędrzejewski w wywiadzie udzielonym Kanałowi Zero przyznał, że po zakończonym dyżurze, gdy usłyszał od młodszego lekarza, że Kacprzyk miał go obmawiać, zwrócił się do niego w ostrych, obraźliwych słowach, po czym poszedł na odprawę. Kategorycznie zaprzeczył jednak, by kogokolwiek pobił.
Zwracał uwagę, że szpital dysponuje monitoringiem, a jego prawnicy po zwolnieniu go ze szpitala wystąpili o zabezpieczenie nagrań. Mówił też, że rzekome pobicie Kacprzyka wskazano mu jako jeden z powodów rozwiązania z nim umowy oraz że – jak dowiedział się podczas przesłuchania – zawiadomienie w sprawie złożyła dyrekcja szpitala, a nie sam Kacprzyk. Dla jasności: informacja o naruszeniu nietykalności cielesnej znalazła się w wypowiedzeniu umowy, ale nie została wskazana jako bezpośrednia przyczyna rozwiązania kontraktu.
Czytaj również: Czerwona strefa SOR Dawida Kacprzyka. Jak młody lekarz zajmował się najtrudniejszymi przypadkami
Zupełnie inaczej zdarzenie przedstawia notatka służbowa sporządzona przez Dawida Kacprzyka, którą ujawnił Wojciech Czuchnowski z „Gazety Wyborczej”. Kacprzyk opisał w niej, że dzień wcześniej, z powodu przeciążenia oddziału ratunkowego, włączył się do dodatkowego dyżuru na SOR-ze, gdzie na konsultacje chirurgiczne i ortopedyczne oczekiwało kilkudziesięciu pacjentów, a przed szpitalem stały karetki.
Następnego dnia, idąc na odprawę wraz z innym lekarzem, miał natknąć się na Emila Jędrzejewskiego, który – według notatki – zaczął go wyzywać wulgarnymi słowami, a gdy młody lekarz zwrócił swojemu przełożonemu uwagę, ten miał go popchnąć.
Kacprzyk napisał również, że ordynator kierował pod jego adresem groźby wzbudzające obawę ich spełnienia, a on sam nie czuje się w szpitalu bezpiecznie. Jako świadka zdarzenia wskazał towarzyszącego mu lekarza.
Afera Szpitala Południowego
Sprawa rzekomego pobicia jest jednym z wątków afery wokół Warszawskiego Szpitala Południowego, którą ujawnił portal Zero.pl. Najpierw opisaliśmy, że 28-letni Dawid Kacprzyk, który w 2025 r. zarobił w publicznych szpitalach 1,6 mln zł, podczas części dyżurów w Szpitalu Południowym zajmował się działalnością polityczną i występami w mediach. Następnie ujawniliśmy proceder szybszego przyjmowania na badania polityków Koalicji Obywatelskiej oraz członków ich rodzin.
Po naszych publikacjach Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła kilka śledztw i postępowań – dotyczących m.in. Kacprzyka, władz szpitala, władz Warszawy oraz szpitalnego prosektorium. Rada nadzorcza Szpitala Południowego odwołała zarząd lecznicy, a prezydent Rafał Trzaskowski odwołał radę nadzorczą. Dymisje złożyły dwie wiceprezydentki Warszawy. Wymieniono również składy rad nadzorczych we wszystkich stołecznych spółkach medycznych, usuwając z nich polityków.


