
Słowa Donalda Tuska o możliwym rosyjskim ataku na terytorium NATO wywołały szeroki rezonans w Europie. Europejskie media piszą o rosnącym zagrożeniu i wojnie hybrydowej. Znacznie ostrożniej wypowiadają się jednak przedstawiciele państw bałtyckich.
- Europejskie media coraz częściej opisują rosyjskie działania jako zagrożenie dla bezpieczeństwa NATO.
- Europa zwraca uwagę na rosnącą skalę rosyjskich działań hybrydowych.
- Kraje bałtyckie tonują obawy przed bezpośrednim atakiem, wskazując na brak oznak jego przygotowywania.
Zachodnia Europa mówi o rosnącym zagrożeniu
17 września, w Sejmie premier Donald Tusk odniósł się do ataków hybrydowych ze strony Rosji: „Oceny wywiadowcze sugerują, iż Rosja może w nadchodzących miesiącach przeprowadzić atak dronami lub rakietami na terytorium NATO, w ramach wysiłków mających na celu udowodnienie, że artykuł 5 jest bardziej teoretyczny niż praktyczny”.
Może Cię zainteresować: Polskie super-drony. Mamy „żądła”, ale nie mamy skali
Wobec powyższej wypowiedzi premiera, trudno dziwić się, że rosyjskie ataki budzą coraz większe emocje. Sprawdzamy, czy o staniu u progu wojny, mówią również inni europejscy politycy oraz co na ten temat piszą zachodnie media.
Wypowiedź Donalda Tuska oraz ostatnie hybrydowe ataki ze strony Rosji były szeroko komentowane w europejskich mediach. The Guardian w artykule z 20 września pt. „European spy chiefs warn Moscow is planning more decisive action against Nato” napisał, że prezydent Francji nazwał ostrzeżenia Tuska „rozsądnymi i dobrze udokumentowanymi”. Ponadto Emmanuel Macron 18 września zwołał liderów partii oraz kandydatów na prezydenta w Paryżu na nadzwyczajne spotkanie, podczas których omówiono – między innymi – informacje wywiadowcze dotyczące rosnącego zagrożenia ze strony Rosji.
Brytyjski dziennik zacytował również Michala Koudelka, szefa czeskiej służby bezpieczeństwa BIS, który powiedział, że atak na terytorium NATO graniczącego z Rosją może być częścią planów Kremla. Koudelka stwierdził jednocześnie, że obecna rosyjska taktyka polega na „eskalowaniu w celu deeskalacji”, a Kreml chętnie naciska na słabe punkty w społeczeństwach zachodnich, aby osłabić ich poparcie dla ukraińskiego wysiłku wojennego. „Wierzą, że jeśli dojdzie do wystarczającej eskalacji, kraje europejskie zdecydują się nie wspierać Ukrainy” – powiedział.
Polska w centrum europejskiej uwagi
Francuski Le Monde, w artykule z 14 września pt. „War in Ukraine: International outcry after Russian drone strikes train near border with Poland” Le Monde poinformował o międzynarodowym oburzeniu po ataku rosyjskiego drona na pociąg w pobliżu granicy z Polską, który miał miejsce 13 września. W tekście zaznaczono, że po tym incydencie Polska wyraziła obawy przed „eskalacją” ze strony Rosji.
16 września niemiecki Der Spiegel w artykule pt. „Russische Sprengstoffdrohne vor polnischer Ostseeküste entdeckt” opisał wyłowienie przez polskie wojsko drona z Morza Bałtyckiego. W artykule wprost napisano, że „Polska jest kluczowym sojusznikiem politycznym i wojskowym Ukrainy”. W Der Spiegel stwierdzono, że w związku z tym, że Rosja nie ma sukcesów w atakach na Ukrainie, Władimir Putin przesuwa wojnę coraz dalej na zachód.
19 września Hiszpański El Pais w tekście zatytułowanym „Los ataques atribuidos a Rusia se multiplican en Europa y llegan a las puertas de la OTAN” donosił o ataku, który miał miejsce w Polsce pod koniec sierpnia – Chodzi o podpalenie magazynu firmy WB Electronics w Skarżysku-Kamiennej. (Frima WB Electronics, to lider zmian technologicznych w polskiej armii i przemyśle obronnym).
Czytaj także: Alert RCB w dwóch województwach. Rosyjskie drony blisko polskiej granicy
Wydaje się, że narracja w głównych europejskich mediach jest podobna do przekazu, z którym mamy do czynienia w Polsce. Rosyjskie działania coraz częściej są przedstawiane w kontekście bezpieczeństwa NATO, a Polska jest jednym z głównych punktów zainteresowania europejskich mediów.
Państwa bałtyckie tonują emocje
Należy zauważać dużą różnicę w ocenie sytuacji w krajach Europy Zachodniej i centralnej – w tym Polski – oraz w krajach bałtyckich, w których media i politycy częściej starają się tonować emocje.
Jak pisze, cytowany już przez nas The Guardian: „Urzędnicy trzech krajów bałtyckich, które graniczą z terytorium Rosji, są bardziej ostrożni wobec perspektywy inwazji lub innej poważnej eskalacji. Powołują się na ograniczone zasoby Moskwy na Ukrainie i ostrzegają, że podkreślenie możliwości ataku może działać na korzyść Kremla.”
Czytaj także: Dron „dopłynął” na polską plażę. Prowokacja i możliwy test obrony przeciwlotniczej NATO
W artykule został zacytowany Normunds Mežviets, dyrektor generalny VDD, łotewskiej służby bezpieczeństwa państwowego, który w wywiadzie w siedzibie agencji w Rydze, przyznał, że pojawiają się oznaki, iż Moskwa przygotowuje się do bardziej zdecydowanych działań w Europie, ale nie jest jasne, czy plany te nie są jedynie częścią strategii destabilizacyjnej: „Nie widzimy oznak nadchodzącego ataku. Wciąż pozostaje otwarte pytanie, czy mają bezpośrednie i konkretne plany, czy też chodzi tylko o ich ogólne próby siania strachu i niepewności w społeczeństwie zachodnim” powiedział cytowany przez The Guardian Normunds Mežviets.
W brytyjskim dzienniku zacytowano również sekretarza generalnego estońskiego ministerstwa spraw zagranicznych, Jonatana Vseviova, który we wpisie na platformie X, potępił panikę panującą w mediach społecznościowych związaną z możliwością ataku ze strony Rosji: „Jeśli jest powód, by obawiać się ataku, zapewniam: jasno to wyjaśnimy. Do tego czasu zachowaj spokój i wspieraj Ukrainę” – napisał.
Media norweskie i fińskie również podchodzą do ewentualnego ataku Rosji z większym dystansem. Na fińskim portalu Yle News można przeczytać wypowiedź premiera Estonii, Kristena Michala, który powiedział, że poprzez ataki hybrydowe, Rosja chce zniechęcić pozostałe państwa do pomocy Ukrainie. Premier Estonii dodał, że nie wierzy, aby Rosja dążyła do testowania Artykułu 5 NATO, który zobowiązuje członków do zbiorowej obrony.
W Dagbladet, jednym z największych norweskich dzienników, zostały przywołane słowa premiera Norwegii Jonasa Gahra Støre, który 20 września podczas konferencji prasowej w Ottawie mówił, że rosyjskie zagrożenie należy traktować poważnie, ale nie wolno doprowadzić do „masowej histerii” ani dostrzegać zagrożenia „na każdym rogu ulicy”.