Reklama
Reklama

Reklama

Ukryty protest w Królewcu. Samospalenie Rosjanina wyszło na jaw po roku

Reklama

Dopiero po ponad roku światło dzienne ujrzały informacje o dramatycznym proteście, do którego doszło w centrum Królewca. 37-letni Aleksander Okuniew dokonał samospalenia w trzecią rocznicę rosyjskiej inwazji na Ukrainę, pozostawiając po sobie jednoznaczny przekaz: sprzeciw wobec wojny.

Kaliningrad,,Russia,-,September,06,,2019:,Fishing,Village,In,Sunny
Samospalenie w Królewiec ukrywane przez rok. (fot. Shutterstock)
  • 37-letni Aleksander Okuniew dokonał samospalenia w rocznicę inwazji Rosji na Ukrainę.
  • Władze miały w ciągu kilku godzin zatrzeć ślady i uciszyć świadków oraz rodzinę.
  • Sprawa ujrzała światło dzienne dzięki międzynarodowemu śledztwu dziennikarskiemu.

Reklama

Sprawa przez długi czas była skutecznie ukrywana. Ujawniło ją dopiero wspólne śledztwo dziennikarzy z Estonii, Litwy oraz Rosji.

Z ustaleń reporterów wynika, że rosyjskie służby działały błyskawicznie. Zwęglone ciało zostało natychmiast usunięte, teren uporządkowano, a osoby, które mogły mieć wiedzę o zdarzeniu, uciszono.

„Nie tylko Rosja i Białoruś”. Ekspert: Polska w centrum globalnej gry wywiadów


Reklama

Zacieranie śladów i rola lokalnych urzędników

Według źródeł pieczę nad sytuacją przejęła Jelena Diatłowa, stojąca na czele miejskiej administracji. Już kilka godzin po zdarzeniu wszystkie ślady zostały usunięte.


Reklama

W działania zaangażowani mieli być także lokalni urzędnicy, w tym Jewgienij Masłow oraz Andriej Jermak. Jak wskazują dziennikarze, szczególne obawy budził fakt, że protest miał miejsce w pobliżu pomnika poświęconego tzw. Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej. „To zbyt symboliczne” – miał stwierdzić jeden z urzędników.

O zdarzeniu dowiedziały się jednak estońskie służby wywiadowcze, które uwzględniły je w swoim raporcie. To właśnie ten dokument stał się punktem wyjścia dla dalszego dziennikarskiego śledztwa.

Ustalono, że Okuniew nad ranem 24 lutego 2025 r. napisał na śniegu „Nie dla wojny”, a następnie podpalił się w pobliżu jednego z najważniejszych radzieckich pomników w mieście.


Reklama

Nie, Polacy nie okradają Ukraińców z ich pieniędzy na leczenie. Polemika z tekstem oko.press


Reklama

Kim był Aleksander Okuniew i co go skłoniło do protestu

37-latek był z zawodu programistą, pracował jako administrator systemów informatycznych. Znajomi opisywali go jako osobę spokojną, zamkniętą w sobie i stroniącą od polityki.

Na kilka miesięcy przed śmiercią stracił pracę i coraz bardziej izolował się od otoczenia. Mimo to jego zachowanie nie wzbudzało niepokoju wśród znajomych.

Przez wiele miesięcy o tragedii nie informowały ani media, ani bliscy mężczyzny. Rodzina była świadoma wydarzeń, jednak, jak tłumaczyli jej członkowie, nie widziała sensu w ich nagłaśnianiu.


Reklama


Reklama

„Po co to wszystko opowiadać?” – miał powiedzieć jeden z krewnych w rozmowie z dziennikarzami.

Bliscy przekazali również, że wszyscy byli przesłuchiwani przez służby, które zapewniły ich, że nie stwierdzono udziału osób trzecich.

Dopiero w trakcie śledztwa ujawniono list pożegnalny Okuniewa. Jego treść nie pozostawia wątpliwości co do motywów działania. „Nie chcę już żyć w świecie, w którym nie ma pokoju” – napisał Okuniew.


Reklama

Spośród urzędników zaangażowanych w sprawę jedynie Andriej Jermak odniósł się do pytań dziennikarzy. Zapewnił, że nie zna szczegółów śledztwa i że odpowiednie instytucje wypowiedzą się po jego zakończeniu.


Reklama

Jeśli jesteś w trudnej sytuacji, nie wahaj się sięgnąć po profesjonalne wsparcie. Gdzie szukać pomocy?

  • 116 111 – całodobowy telefon zaufania Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę dla dzieci i młodzieży
  • 116 123 – całodobowy telefon zaufania Instytutu Psychologii Zdrowia PTP dla osób dorosłych
  • 800 70 22 22 – całodobowy telefon Fundacji Itaka dla osób dorosłych w kryzysie psychicznym
  • zwjr.pl – platforma pomocowo-edukacyjna poświęcona zapobieganiu samobójstwom

Reklama