UOKiK wziął pod lupę Biuro Informacji Kredytowej i sektor bankowy, sprawdzając, czy algorytmy niesłusznie zaniżały naszą zdolność kredytową. Dotychczas samo porównanie ofert w kilku bankach obniżały ocenę klienta starającego się o kredyt. Po twardej interwencji urzędników BIK kasuje kontrowersyjne zasady. W zamian wprowadza jednak nowe, które prześwietlą konsumenta z innej strony.

- Biuro Informacji Kredytowej (BIK) odchodzi od praktyki, która sprawiała, że klienci szukający najlepszego kredytu byli automatycznie uznawani za ryzykownych. Dotychczas zapytania kredytowe obniżały ich punktację, uwzględnianą przez banki przy decyzji o udzieleniu finansowania.
- Po zdecydowanych działaniach UOKiK, BIK zmienia model punktacji. Jednocześnie buduje nowy model oceny ryzyka klienta, by zrekompensować bankom utratę informacji wynikającą z tej zmiany.
- Jak teraz oceniana będzie sytuacja finansowa potencjalnych kredytobiorców i ich zdolność do spłaty zobowiązań?
Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów od kilkunastu miesięcy prowadzi postępowanie mające na celu ustalenie, czy w polskim sektorze bankowym doszło do naruszenia zasad konkurencji. Sprawa dotyczy zasad, na jakich oceniana jest zdolność kredytowa osób starających się o kredyty hipoteczne. To dlatego jednym z głównych przedmiotów zainteresowania UOKiK-u stało się Biuro Informacji Kredytowej (BIK) – podmiot prywatny, będący własnością dziewięciu banków komercyjnych oraz Związku Banków Polskich.
O tym się milczy. Reforma ETS po cichu dokręca klimatyczną śrubę
Przypomnijmy w tym miejscu, że BIK to jedyna w Polsce instytucja, która zbiera i udostępnia historię kredytową konsumentów. Banki używają tych danych, aby sprawdzić wiarygodność klienta i ocenić, na ile jest on wypłacalny, przed przyznaniem mu kredytu.
UOKiK w biurach największych instytucji finansowych w kraju
Co dokładnie wziął pod lupę UOKiK? W uproszczeniu – urząd chce wiedzieć, czy banki naprawdę potrzebują informacji o liczbie zapytań kredytowych z BIK, aby ocenić, czy klient poradzi sobie ze spłatą wieloletniego kredytu. I czy nie karzą świadomych konsumentów. Wątpliwości urzędu wzbudziło bowiem to, że ocena punktowa klienta wyliczana przez bank na podstawie danych z bazy BIK uwzględnia nie tylko to, jak spłacał on swoje wcześniejsze długi, jak reguluje obecne zobowiązania i czy robi to na czas. Model bierze pod uwagę także to, jak często i ile razy osoba myśląca o zaciągnięciu kredytu składała tzw. zapytania kredytowe.
Prezes UOKiK Tomasz Chróstny tak mówił o tym w komunikacie z marca 2025 r., opublikowanym krótko po wszczęciu postępowania sprawdzającego: – Racjonalny konsument, chcący uzyskać najkorzystniejsze warunki np. kredytu hipotecznego, składa zapytania kredytowe w kilku bankach. Często nie zdaje jednak sobie sprawy, że każde kolejne zapytanie może obniżyć jego ocenę punktową w scoringu. Dzieje się to niezależnie od tego, czy w którymś z banków otrzymał już decyzję kredytową. To tak, jakby sam fakt zwrócenia się o wycenę polisy do kilku zakładów ubezpieczeń jednocześnie skutkował wymianą informacji o kliencie i pogorszeniem warunków kolejnych przekazywanych mu ofert.
Prezes UOKiK podniósł zatem ważną kwestię: wygląda na to, że porównywanie ofert w wielu bankach szkodzi zdolności kredytowej. Każde zapytanie w danej instytucji finansowej obniża punktację w BIK, przez co inny bank może odrzucić nasz wniosek o kredyt.
Postępowanie sprawdzające UOKiK w sprawie wyliczania oceny punktowej klienta nabrało rumieńców w połowie czerwca, kiedy to kontrolerzy – działając z nakazem sądowym i w asyście policji – wkroczyli do siedzib BIK oraz trzech instytucji bankowych: ING Banku Śląskiego, mBanku i mBanku Hipotecznego. Informacja ta została ujawniona w komunikacie UOKiK 8 lipca.
O szczegółach tej kontroli informuje serwis XYZ. Według jego ustaleń, kontrola w BIK zajęła cztery dni (policja była obecna tylko na początku). Kontrolerzy UOKiK kopiowali dane z telefonów i laptopów pracowników – także prywatnych, jeśli były na nich skrzynki służbowe.
Dlaczego UOKiK wziął na celownik akurat mBank i ING Bank Śląski?
Piotr Rutkowski, rzecznik prasowy mBanku, przekazał w rozmowie z XYZ, że przeszukanie dokonane w banku było działaniem nieproporcjonalnym w stosunku do zarzutu o naruszanie prawa konkurencji w związku ze stosowaniem scoringu BIK przez instytucje finansowe (sam zarzut mBank uznaje za bezpodstawny). mBank zaskarżył decyzję o przeszukaniu, ale obiecuje współpracę przy wyjaśnianiu sprawy. Z kolei rzecznik ING, Piotr Utrata, potwierdził serwisowi jedynie fakt kontroli i przekazanie dokumentów, jednak odmówił odpowiedzi na pytanie o ewentualne złożenie zażalenia.
Według XYZ, branża dziwi się wyborowi akurat mBanku i ING do kontroli (wcześniej UOKiK wysyłał zapytania do 32 instytucji). Pojawiają się jednak głosy porównujące tę sytuację do branży handlowej, gdzie podejrzewano zawarcie zmowy na rynku pracy. Biedronka i Dino miały kontrole w tej sprawie w 2024 r., a Lidl dwa lata później, ponieważ w tym drugim przypadku skompletowanie materiału dowodowego, który przekonałby sąd do wydania zgody na przeszukanie, zabrało więcej czasu.
Co po przeszukaniu siedzib banków i BIK? „Na tym etapie nie przesądzamy, czy doszło do naruszenia przepisów ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów ani czy zgromadzony materiał będzie podstawą do wszczęcia postępowania antymonopolowego. O dalszym przebiegu sprawy zdecydują wyniki prowadzonej analizy, a o kolejnych istotnych etapach poinformujemy w osobnych komunikatach” – tak na pytania XYZ odpowiedział UOKiK.
Po działaniach urzędu antymonopolowego BIK zmienia zasady gry
Serwis dodaje, że BIK oraz sektor bankowy liczą na to, że ich sytuację w oczach UOKiK poprawi zmiana dotychczasowych procedur, która weszła w życie 1 lipca 2026 r. Od tego czasu BIK po 14 dniach usuwa ze swojej bazy zapytania kredytowe, które nie skończyły się przyznaniem kredytu. Te „stare” zapytania nie są już przekazywane bankom i nie obniżają punktacji klienta. Według nieoficjalnych ustaleń XYZ, za tą zmianą stoi nacisk ze strony UOKiK, choć BIK temu zaprzecza.
Mimo że statystyki BIK potwierdzają związek między częstym wnioskowaniem a ryzykiem braku spłaty (powyżej sześciu zapytań wskaźnik ten rośnie do 9,2 proc.), zmienna dotycząca liczby zapytań została usunięta z modelu. Teraz BIK stara się to zrekompensować bankom. Nowa punktacja po zmianach bierze pod uwagę pożyczki pozabankowe oraz zakupy z odroczoną płatnością (BNPL).
Pułapka systemu. Zakład upadł w PRL, a pracownik może dostać niższą emeryturę
Przepisy antymonopolowe pozwalają UOKiK nałożyć karę wynoszącą nawet 10 proc. obrotu firmy. Jak zauważa XYZ, co do zasady Urząd woli jednak polubowne rozwiązania i liczy zawsze na zmiany w działaniu kontrolowanych podmiotów – i pewnie dlatego BIK zdecydował się na zmiany.