Reklama
Reklama
Reklama

Koniec z „czarną listą” za zapytania kredytowe. Zmiana zasad gry dla klientów banków

UOKiK wziął pod lupę Biuro Informacji Kredytowej i sektor bankowy, sprawdzając, czy algorytmy niesłusznie zaniżały naszą zdolność kredytową. Według prezesa Urzędu, celem prowadzonego postępowania jest odpowiedź na pytanie, czy modele scoringowe stosowane przez BIK i banki mogą być sprzeczne z zasadami konkurencji – i czy przekazywanie przez banki za pośrednictwem BIK informacji m.in. o liczbie zapytań kredytowych składanych przez osobę poszukującą najlepszej oferty kredytu hipotecznego jest niezbędne do oceny wypłacalności potencjalnego kredytobiorcy.

Prezes UOKiK Tomasz Chróstny sprawdza, czy mogło dojść do ograniczenia konkurencji w sektorze bankowym
Prezes UOKiK Tomasz Chróstny sprawdza, czy mogło dojść do ograniczenia konkurencji w sektorze bankowym (fot. Marcin Obara / PAP)
  • Biuro Informacji Kredytowej (BIK) odchodzi od praktyki, którą UOKiK sprawdza pod kątem potencjalnej sprzeczności z zasadami konkurencji. Chodzi o sposób oceny wiarygodności kredytowej.
  • BIK zmodyfikował już model punktacji – zmiany weszły w życie z dniem 1 lipca 2026 r. Jednocześnie buduje nowy model oceny ryzyka klienta, by zrekompensować bankom utratę informacji wynikającą z tej zmiany.
  • Jak teraz oceniana będzie sytuacja finansowa potencjalnych kredytobiorców i ich zdolność do spłaty zobowiązań?

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów od kilkunastu miesięcy prowadzi postępowanie mające na celu ustalenie, czy w polskim sektorze bankowym doszło do naruszenia zasad konkurencji. Sprawa dotyczy zasad, na jakich oceniana jest zdolność kredytowa osób starających się o kredyty hipoteczne. To dlatego jednym z głównych przedmiotów zainteresowania UOKiK-u stało się Biuro Informacji Kredytowej (BIK) – podmiot prywatny, będący własnością dziewięciu banków komercyjnych oraz Związku Banków Polskich.

O tym się milczy. Reforma ETS po cichu dokręca klimatyczną śrubę

Przypomnijmy w tym miejscu, że BIK to jedyna w Polsce instytucja, która zbiera i udostępnia historię kredytową konsumentów. Banki używają tych danych, aby sprawdzić wiarygodność klienta i ocenić, na ile jest on wypłacalny, przed przyznaniem mu kredytu.

Reklama
Reklama

UOKiK w biurach największych instytucji finansowych w kraju

Co dokładnie wziął pod lupę UOKiK? W uproszczeniu – urząd chce wiedzieć, czy banki naprawdę potrzebują informacji o liczbie zapytań kredytowych z BIK, aby ocenić, czy klient poradzi sobie ze spłatą wieloletniego kredytu. I czy nie karzą świadomych konsumentów. Wątpliwości urzędu wzbudziło bowiem to, że ocena punktowa klienta wyliczana przez bank na podstawie danych z bazy BIK uwzględnia nie tylko to, jak spłacał on swoje wcześniejsze długi, jak reguluje obecne zobowiązania i czy robi to na czas. Model bierze pod uwagę także to, jak często i ile razy osoba myśląca o zaciągnięciu kredytu składała tzw. zapytania kredytowe.

Prezes UOKiK Tomasz Chróstny tak mówił o tym w komunikacie z marca 2025 r., opublikowanym krótko po wszczęciu postępowania sprawdzającego: – Racjonalny konsument, chcący uzyskać najkorzystniejsze warunki np. kredytu hipotecznego, składa zapytania kredytowe w kilku bankach. Często nie zdaje jednak sobie sprawy, że każde kolejne zapytanie może obniżyć jego ocenę punktową w scoringu. Dzieje się to niezależnie od tego, czy w którymś z banków otrzymał już decyzję kredytową. To tak, jakby sam fakt zwrócenia się o wycenę polisy do kilku zakładów ubezpieczeń jednocześnie skutkował wymianą informacji o kliencie i pogorszeniem warunków kolejnych przekazywanych mu ofert.

Reklama
Reklama

 

Postępowanie sprawdzające UOKiK w sprawie wyliczania oceny punktowej klienta nabrało rumieńców w połowie czerwca, kiedy to kontrolerzy – działając z nakazem sądowym i w asyście policji – wkroczyli do siedzib trzech instytucji bankowych: ING Banku Śląskiego, mBanku i mBanku Hipotecznego. Informacja ta została ujawniona w komunikacie prasowym UOKiK z dnia 8 lipca.

W tym samym komunikacie UOKiK przekazał również, że za zgodą sądu i w asyście policjantów przeszukał siedzibę Biura Informacji Kredytowej. Jednak menedżerka ds. relacji z mediami w BIK, Aleksandra Stankiewicz-Billewicz, poinformowała portal Zero.pl, że w przypadku BIK czynności przeszukania w siedzibie tej instytucji przebiegły bez udziału policji, w pełnej współpracy z kontrolerami Urzędu.

Według ustaleń serwisu XYZ, kontrola w BIK zajęła cztery dni. Kontrolerzy UOKiK kopiowali dane z telefonów i laptopów pracowników – także prywatnych, jeśli były na nich skrzynki służbowe.

Dlaczego UOKiK wziął na celownik akurat mBank i ING Bank Śląski?

Piotr Rutkowski, rzecznik prasowy mBanku, przekazał w rozmowie z XYZ, że przeszukanie dokonane w banku było działaniem nieproporcjonalnym w stosunku do zarzutu o naruszanie prawa konkurencji w związku ze stosowaniem scoringu BIK przez instytucje finansowe (sam zarzut mBank uznaje za bezpodstawny). mBank zaskarżył decyzję o przeszukaniu, ale obiecuje współpracę przy wyjaśnianiu sprawy. Z kolei rzecznik ING, Piotr Utrata, potwierdził serwisowi jedynie fakt kontroli i przekazanie dokumentów, jednak odmówił odpowiedzi na pytanie o ewentualne złożenie zażalenia.

Reklama
Reklama

Według XYZ, branża dziwi się wyborowi akurat mBanku i ING do kontroli (wcześniej UOKiK wysyłał zapytania do 32 instytucji). Pojawiają się jednak głosy porównujące tę sytuację do branży handlowej, gdzie podejrzewano zawarcie zmowy na rynku pracy. Biedronka i Dino miały kontrole w tej sprawie w 2024 r., a Lidl dwa lata później, ponieważ w tym drugim przypadku skompletowanie materiału dowodowego, który przekonałby sąd do wydania zgody na przeszukanie, zabrało więcej czasu.

Co po przeszukaniu siedzib banków i BIK? „Na tym etapie nie przesądzamy, czy doszło do naruszenia przepisów ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów ani czy zgromadzony materiał będzie podstawą do wszczęcia postępowania antymonopolowego. O dalszym przebiegu sprawy zdecydują wyniki prowadzonej analizy, a o kolejnych istotnych etapach poinformujemy w osobnych komunikatach” – tak na pytania XYZ odpowiedział UOKiK.

BIK zmienia zasady gry

Serwis dodaje, że BIK oraz sektor bankowy liczą na to, że ich sytuację w oczach UOKiK poprawi zmiana dotychczasowych procedur, która weszła w życie 1 lipca 2026 r. Od tego czasu BIK po 14 dniach usuwa ze swojej bazy zapytania kredytowe, które nie skończyły się przyznaniem kredytu. Te „stare” zapytania nie są już przekazywane bankom i nie obniżają punktacji klienta. Według nieoficjalnych ustaleń XYZ, za tą zmianą stoi nacisk ze strony UOKiK, choć BIK temu zaprzecza.

Reklama
Reklama

Także w informacji dla Zero.pl BIK podkreśla, że nieprecyzyjne jest łączenie zmiany modelu scoringowego BIK z działaniami UOKiK. – Faktem jest, że prace nad nowym modelem zakończyły się wcześniej, a jego wdrażanie wynikało ze zmian rynkowych, technologicznych i produktowych, nie z doraźnej reakcji na działania Urzędu – przekazała nam Aleksandra Stankiewicz-Billewicz. Przypomniała również, że BIK informował już w grudniu 2025 r., iż w związku z orzecznictwem Naczelnego Sądu Administracyjnego z 13 lutego 2025 r. zmieni swój model scoringowy od 1 lipca 2026 r.

Mimo że statystyki BIK potwierdzają związek między częstym wnioskowaniem a ryzykiem braku spłaty (powyżej sześciu zapytań wskaźnik ten rośnie do 9,2 proc.), zmienna dotycząca liczby zapytań została usunięta z modelu. Teraz BIK stara się to zrekompensować bankom. Nowa punktacja po zmianach bierze pod uwagę pożyczki pozabankowe oraz zakupy z odroczoną płatnością (BNPL).

Pułapka systemu. Zakład upadł w PRL, a pracownik może dostać niższą emeryturę

Aleksandra Stankiewicz-Billewicz zaznacza również w stanowisku przesłanym Zero.pl, że ocena punktowa BIK ma na celu ochronę konsumentów przed tzw. przekredytowaniem i pułapką pętli zadłużenia. – Ocena zdolności kredytowej i decyzja o udzieleniu kredytu bądź pożyczki nadal pozostaje po stronie banków i firm pożyczkowych – podkreśla przedstawicielka BIK, dodając, że modyfikacji modelu scoringowego BIK nie należy utożsamiać ze zmianą metod czy narzędzi, jakie instytucje finansowe stosują obecnie w procesie analizy ryzyka.

Reklama
Reklama

Menedżerka ds. relacji z mediami w BIK mówi też, że kolejne zapytania kredytowe nie obniżały oceny punktowej potencjalnego kredytobiorcy.

– Jak wielokrotnie komunikowaliśmy, klient mógł w ciągu 14 dni porównywać oferty kredytowe bez obaw o obniżanie swojego scoringu BIK, gdyż złożone w tym okresie wnioski były traktowane jak jeden wniosek, a zgodnie z danymi statystycznymi niemalże w 99 proc. przypadków kredyt jest wypłacany właśnie w ciągu 14 dni od pierwszego zapytania o dany rodzaj kredytu.

Źródła: Zero.pl, UOKiK, xyz
Reklama
Reklama