Reklama
Reklama
Reklama

Mamy deficyt kluczowego surowca. „Uderza w fundamenty polskiej gospodarki”

Polska ma ogromny deficyt drewna, którego skala to ponad 7 mln m sześc. – alarmuje sektor drzewno-meblarski. Branża przekonuje, że ma to katastrofalny wpływ na całą gospodarkę: firmy, które wypracowywały pokaźną porcję naszego PKB, tną zatrudnienie i tracą konkurencyjność wobec podmiotów z Azji – zalewają nas chociażby chińskie meble. Przemysł apeluje do rządzących o pilne działania.

Rynek drewna w Polsce od kilku lat funkcjonuje pod narastającą presją – alarmuje branża
Rynek drewna w Polsce od kilku lat funkcjonuje pod narastającą presją – alarmuje branża (fot. Marek Zakrzewski, PAP / Shutterstock)
  • W Polsce brakuje drewna – alarmują firmy. Według nich to efekt splotu kilku czynników: wstrzymania importu z Rosji i Białorusi, wzrostu popularności kotłów na pellet, która dosłownie „wysysa” drewno z rynku, a także mniejszej sprzedaży drewna przez Lasy Państwowe.
  • Ministerstwo klimatu przekonuje, że problemu nie ma, a drewno jest, bo ograniczyliśmy eksport do Chin, a podaż utrzymuje się na stabilnym poziomie. – Skoro jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle? – pyta retorycznie sektor drzewno–meblarski.
  • Branża alarmuje, że deficyt drewna uruchamia reakcję łańcuchową: firmy doświadczają spadku rentowności, tną zatrudnienie i przegrywają walkę o rynek – chociażby z Chińczykami, którzy zalewają nas swoją produkcją meblową.

Ministerstwo Klimatu i Środowiska opublikowało niedawno komunikat, w którym z dumą zauważyło, że polskie drewno coraz częściej zostaje w kraju. „Eksport do Chin w 2025 r. spadł rok do roku o rekordowe 51 proc., co jest najniższym wynikiem od 2019 r.” – poinformował resort kierowany przez Paulinę Hennig-Kloskę.

W komunikacie dodano, że mimo „wzmacniania ochrony polskich lasów” (czytaj: mniejszej skali wycinek) w 2024 r. sprzedaż drewna wyniosła 40,6 mln m sześc., a w 2025 r. powróciła do poziomu z 2023 r. (39,2 mln m sześc.). „Poziom sprzedaży drewna pozostaje stabilny” – podkreśliło ministerstwo.

Branża: Sytuacja na rynku drewna jest dramatyczna

Przekaz płynący z MKiŚ poruszył branżę. „Zamiast pełnego bilansu skutków decyzji podejmowanych od 2024 r., resort przedstawia wybrane dane, które tworzą fałszywe wrażenie stabilizacji rynku drewna” – piszą firmy z sektora drzewno-meblarskiego zrzeszone w Koalicji na Rzecz Polskiego Drewna we wspólnym stanowisku, którego treść poznał portal Zero.pl. Przedsiębiorstwa apelują w nim do rządzących (premiera, rządu i prezydenta) o pilne działania, bo – jak przekonują – sytuacja na rynku drewna jest dramatyczna, a to rzutuje na całą gospodarkę.

Reklama
Reklama

Według branży, rynek drewna w Polsce od kilku lat funkcjonuje pod coraz większą presją, a spowodował to splot kilku czynników: agresja Rosji na Ukrainę, wymogi polityki klimatycznej, która przyspieszyła termomodernizację, a także krajowe zasady sprzedaży drewna.

Najpierw sektor utracił znaczący import drewna i biomasy z Rosji oraz Białorusi w wyniku wojny i sankcji” – zauważa Koalicja na Rzecz Polskiego Drewna.„Następnie sektor energetyczny i gospodarstwa domowe wywołały lawinowy wzrost zapotrzebowania na drewno do produkcji pelletu” – dodaje organizacja, wskazując, że w świetle dostępnych danych w naszym kraju zainstalowanych jest ok. 450 tys. kotłów na pellet drzewny, a z biomasy jako głównego źródła ciepła korzysta ok. 1,6 mln gospodarstw.„Tymczasem od 2024 r. kolejne decyzje Ministerstwa Klimatu i Środowiska drastycznie ograniczyły dostępność surowca dla krajowej gospodarki” – podsumowuje branża.

Przedstawia też konkretne wyliczenia, które obrazują skalę deficytu drewna:

Reklama
Reklama
  • brak importu drewna z Rosji i Białorusi – ok. 3 mln m sześc. surowca mniej;
  • wzrost zużycia drewna przez energetykę i gospodarstwa domowe (i związane z tym zwiększenie produkcji pelletu o 550 tys. ton w latach 2021-2025) – ok. 1,2 mln m sześc. dodatkowego zapotrzebowania;
  • decyzje MKiŚ ograniczające podaż krajową – ok. 3 mln m sześc. surowca mniej.

Łączny efekt w skali roku to ponad 7 mln m sześc. presji na rynek – wskazuje Koalicja na Rzecz Polskiego Drewna.

Ten skumulowany, ponad 7-milionowy deficyt surowcowy bezpośrednio uderza w fundamenty polskiej gospodarki. To właśnie ta gigantyczna luka, a nie mityczny eksport do Chin, jest rzeczywistym powodem załamania płynności zakładów, drastycznego wzrostu cen surowca i utraty konkurencyjności międzynarodowej przez rodzime firmy.

Koalicja na Rzecz Polskiego Drewna

Zdaniem KnRPD, spadek eksportu drewna do Chin, którym chwali się MKiŚ, nie oznacza bezpieczeństwa polskiego przemysłu. „Kluczowa jest realna dostępność surowca dla krajowych przetwórców” – podkreśla organizacja.

Reklama
Reklama

Przy okazji KnRPD wysuwa tezę, że mniejsza wysyłka polskiego drewna do Chin to nie tyle zasługa rządu, a wynik tego, co dzieje się w gospodarce Państwa Środka, w tym recesji w chińskim sektorze budowlanym i nieruchomości, a także dążenia Chińczyków do tego, by zastąpić import drewna produkcją z własnych lasów.

Polskie firmy przegrywają z rywalami z Azji

„Co więcej, w tym samym czasie Polska traci konkurencyjność wobec gotowych produktów i komponentów z Azji– podnosi branża. Przywołuje w tym kontekście dane B+R Studio (firmy analitycznej dostarczającej danych z rynku meblarskiego), według których import mebli z Chin do Polski osiągnął w 2025 r. rekordowy poziom. Pod względem wartości w latach 2018-2025 import wzrósł z 417,6 mln euro do 1,114 mld euro, a pod względem wolumenu sprowadzonych mebli – z 169,3 tys. do 429,5 tys. ton.

 

KnRPD wskazuje przy tym na obciążenie, jakie dla branży meblarskiej wywołują regulacje unijne w zakresie polityki klimatycznej. Ten sam wątek poruszał niedawno w rozmowie z Zero.pl prezes Polskiego Towarzystwa Gospodarczego, Tomasz Janik.

Reklama
Reklama

– Branże meblarska i stolarki budowlanej nie należą do sektorów tradycyjnie energochłonnych, a mimo to od kilku lat coraz częściej wskazują ceny energii jako jeden z głównych czynników pogarszających ich konkurencyjność – mówił naszemu portalowi prezes PTG. I wyliczał: – Według danych branżowych wartość produkcji sprzedanej mebli w Polsce spadła w 2024 r. o ok. 4–5 proc., eksport zmniejszył się o 6 proc., rentowność sektora spadła do 5,2 proc., a zatrudnienie obniżyło się o ponad 13 proc.

Polskie firmy tracą grunt pod nogami. „Energia powinna być tania, dopiero potem zielona”

Firmy redukują zatrudnienie — potwierdza KnRPD, znów przywołując wyliczenia firmy analitycznej B+R Studio. Pokazują one, że w latach 2022-2026 w branży meblarskiej ubyło 29 tys. etatów, a w branży drzewnej 16 tys. W świetle analiz spada także rentowność, która w 2025 r. wyniosła 4,4 proc. w produkcji mebli i 3,6 proc. w produkcji wyrobów z drewna. „Wśród dużych i średnich przedsiębiorstw nierentownych było już 89 firm drzewnych, 107 meblarskich i 50 papierniczych” – zauważają przedstawiciele branży.

Jednym z czynników wpływających na spadek rentowności ma być wzrost cen drewna w latach 2020–2025. Skala tego wzrostu – znów według B+R Studio – to 32,5 proc. 

Reklama
Reklama

Co na to MKiŚ? W cytowanym wyżej komunikacie resort zapewnia, że ceny surowca ustabilizowały się, a mimo lekkiego wzrostu względem ubiegłego roku są i tak niższe niż w 2023 r. (średnia cena drewna w Lasach Państwowych za pierwsze pięć miesięcy 2026 r. wynosiła ok. 307 zł za m sześc.). Branża odpowiada: taki sposób prezentacji danych wprowadza w błąd, bo jako punkt odniesienia przyjmuje okres 2022-2023, kiedy ceny gwałtownie rosły, a rynek był silnie zaburzony.

Przedsiębiorstwa chcą więcej drewna, tylko skąd je wziąć?

Przede wszystkim jednak KnRPD apeluje o zwiększenie podaży drewna. MKiŚ zapowiedziało, że chce, aby  sprzedaż drewna z Lasów Państwowych utrzymywała się na poziomie ok. 38–40 mln m sześc. rocznie. To mało – przekonują firmy. Według nich bezpieczny poziom podaży na polski rynek to ok. 41 mln m sześc. rocznie. Co najmniej tyle. Branża podkreśla, że ta niewielka z pozoru różnica względem planów ministerstwa nie jest bynajmniej kosmetycznym szczegółem.

To realna luka surowcowa, która wpływa na ceny, dostępność drewna, rentowność firm, inwestycje i miejsca pracy, a w konsekwencji także na dostępność i cenę podstawowych produktów niezbędnych do funkcjonowania każdego gospodarstwa domowego – papieru, opakowań, pelletu, mebli, stolarki czy materiałów budowlanych.

Koalicja na Rzecz Polskiego Drewna

O tym, co się dzieje na rynku pelletu, obszernie pisaliśmy na łamach Zero.pl. Ceny tego opału, który jest granulatem z odpadów drzewnych, rosną w zawrotnym tempie. Zabezpieczenie zapasów pelletu na całą zimę to obecnie dla wielu właścicieli domów koszt rzędu kilkunastu tys. zł. – Przemysł drzewny i tartaki sygnalizują, że podaż drewna jest obecnie ograniczona, stąd wzrosty cen pelletu na rynku – komentował dla nas tę sytuację Dawid Trzeciak, analityk Forum Energii.

Reklama
Reklama

Czarny scenariusz na zimę. Polacy już wydają po kilkanaście tysięcy zł

Koalicja na Rzecz Polskiego Drewna zauważa, że łącznie w ciągu dwóch lat urzędowania obecnego kierownictwa MKiŚ planowana podaż surowca dla polskiego przemysłu została zmniejszona o 3 mln m sześc. Widać to w planach sprzedaży Lasów Państwowych: w 2024 r. poziom sprzedaży był określony na 40,2 mln m sześc., w 2026 r. jest to 37,2 mln m sześc.

Szanse na to, że braki w podaży załata import, są nikłe. Przynajmniej tak wynika z niedawnej wypowiedzi minister Hennig-Kloski w RMF FM. Polityczka powiedziała na radiowej antenie, że jej resort postawił sobie za cel poszukiwanie nowych rynków, z których można sprowadzać drewno, po tym, jak ceny w Polsce skoczyły na skutek zamknięcia importu z Białorusi. – Przez lata nie znaleziono adekwatnych rynków do importu w podobnej cenie i jakości – przyznała minister.

Reklama
Reklama