Reklama
Reklama

Reklama

Polacy nie chcą kolejnej kadencji Orbána? Znamy wyniki sondażu

Reklama
TYLKO NA

„Czy chciał(a)byś, aby zmieniła się władza na Węgrzech” – z takim pytaniem zmierzyli się ankietowani Polacy w sondażu SW Research. Prawie połowa badanych opowiada się za końcem rządu Fideszu nad Dunajem. Niezależnie od decyzji Budapesztu jedno jest pewne. – Zmiana już się dokonała – komentuje w rozmowie z Zero.pl Wojciech Przybylski, redaktor naczelny Visegrad Insight, prezes fundacji Res Publica.

Viktor Orban
Premier Węgier Viktor Orban podczas szczytu unijnego. (fot. Wiktor Dąbkowski / PAP)
  • Przed wyborami na Węgrzech nieznaczną przewagę w sondażach ma opozycyjna partia TISZA, kierowana przez Pétera Magyara.
  • Viktor Orbán, który stara się o kolejną wyborczą wygraną, rządzi krajem od 16 lat.
  • Jak pokazują badania SW Research przeprowadzone na zlecenie Zero.pl, zdaniem 45,2 proc. badanych Polaków władza na Węgrzech powinna się zmienić.

Reklama

Premier Węgier Viktor Orbán walczy o mobilizację elektoratu. Równocześnie próbujący zachować władzę Fidesz notuje wyraźne spadki poparcia, a niezależne sondaże dają partii rządzącej od 35 do 38 proc. głosów. Zdecydowanym liderem pozostaje opozycyjna partia TISZA pod wodzą Pétera Magyara, na którą chce głosować od 49 do 58 proc. wyborców.

Sytuację urzędującego premiera próbują poprawić amerykańscy politycy. Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump nazwał na portalu Truth Social węgierskiego lidera  prawdziwie silnym i wpływowym przywódcą. Do Budapesztu przyleciał również wiceprezydent USA J.D. Vance, który podczas spotkania ze zwolennikami rządu zadeklarował: – Chcemy zwycięstwa Viktora Orbána.

Inną wizję na przyszłość Węgier mają Polacy. Pokazują to wyniki badania SW Research przeprowadzonego na zlecenie Zero.pl. Zdaniem 45,2 proc. badanych władza na Węgrzech powinna się zmienić. Przeciwnego zdania jest 18,8 proc. respondentów, a aż 36 proc. nie potrafiło udzielić odpowiedzi w tej sprawie.


Reklama


Reklama

„Orbán to dziś symbol rosyjskich wpływów”

Wojciech Przybylski, redaktor naczelny Visegrad Insight i prezes fundacji Res Publica, ma w tej sprawie jasne zdanie. – Polacy nie chcą mieć rosyjskich koni trojańskich w Europie – mówi w rozmowie z Zero.pl.

– Viktor Orbán i jego system władzy to dziś symbol rosyjskich wpływów, zarówno na nasze bezpieczeństwo, jak i na sytuację gospodarczą. Jako Polacy nie chcemy tego w Europie – tłumaczy.

Rzeczy, które zmienią się dla Polski wraz z odejściem Orbána, będzie wiele.


Reklama

– Odblokowane zostaną różne decyzje w Unii Europejskiej, chociażby zwrot pieniędzy na wydane dla Ukrainy uzbrojenie. Zmieni się współpraca między Polską a Węgrami, która od lat kuleje. Polacy lubią Węgrów, ale nie ma szans na współpracę z tamtejszym aktualnym rządem, przez co tracimy wiele okazji – wylicza Przybylski.


Reklama

„Zmiana na Węgrzech już się dokonała”

Jak tłumaczy ekspert, Węgry już się podczas tej kampanii zmieniły.

– Węgrzy zaczęli się po raz pierwszy samoorganizować w sposób niespotykany. O ile Polacy są społeczeństwem aktywnym, o tyle w Budapeszcie i, co ważniejsze, na węgierskiej prowincji ich społeczeństwo się dopiero budzi. Nieważne, jaka władza przyjdzie później, zmiana już się dokonała – mówi.

– Jeżeli jednak Orbán będzie próbował zostać u władzy – co wedle aktualnych sondaży musiałoby się wiązać z manipulacją wyborczą – oznaczałoby to dla Węgier dramatyczne wydarzenia – dodaje.


Reklama

Źródło: Zero.pl
Kasjan Owsianko
Kasjan OwsiankoDziennikarz
Paweł Żurek
Paweł ŻurekDziennikarz

Reklama