Na jeziorze Seksty w powiecie piskim wywróciły się cztery jachty z uczestnikami obozu. Do wody trafiło 31 dzieci i sześciu opiekunów. Jak przekazały służby, poszkodowani mieli na sonie kamizelki ratunkowe, które mogły uratować im życie.

- W czwartek po godzinie 20 na jeziorze Seksty wywróciły się cztery jachty. Do wody trafiło 37 osób, w tym 31 dzieci.
- 16-letni chłopiec z urazem przedramienia trafił do szpitala w Piszu. Dwie osoby opatrzono na miejscu.
- Akcję ratunkową prowadziły Mazurskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe oraz straż pożarna.
Do niebezpiecznego zdarzenia doszło w czwartek po godz. 20 na jeziorze Seksty w pobliżu miejscowości Zdory w woj. warmińsko-mazurskim. Silny podmuch wiatru przewrócił cztery jednostki z uczestnikami obozu żeglarskiego.
Do wody trafiło 37 osób: 31 dzieci oraz sześciu opiekunów.
Mniej łóżek dla pacjentów, więcej gabinetów dla lekarzy. Ujawniamy zmiany w Szpitalu Południowym
„Przypominało to pomarańczową kulę”
Akcję ratunkową prowadziły Mazurskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe oraz straż pożarna. Zgłoszenie do MOPR wpłynęło o godzinie 20:21. Jak informują służby, ok. godziny 20:50 akcja została zakończona.
Dyspozytor Dariusz Luma powiedział Polskiej Agencji Prasowej, że gdy ratownicy dotarli na miejsce, zobaczyli „grupę dzieciaków w kamizelkach, to przypominało pomarańczową kulę”. – Wszystkie miały na sobie kamizelki i to im uratowało życie – podkreślił.
Luma wyjaśnił, że wskutek „szarpnięcia” wiatru cztery jednostki przewróciły się. Jedna z nich zatonęła. Rzeczy żeglarzy zatonęły wraz z jachtami.
Wypłynęli mimo ostrzeżeń
Pytany o to, czy żeglarze powinni wypływać mimo alertów o złej pogodzie, odpowiedział, że ocenę pozostawia policji. – Możemy tylko przypuszczać, że może myśleli, że uda im się zdążyć dopłynąć do brzegu. W całym tym nieszczęściu najważniejsze, że ubrani byli w kamizelki – stwierdził.
Jak informują służby wojewody, młodzi żeglarze zostali przetransportowani na brzeg jeziora do Zdor. Tam czekały już służby medyczne. 16-letni chłopiec z urazem przedramienia wraz z opiekunem trafił do szpitala w Piszu. Dwie inne osoby opatrzono na miejscu. Nie wymagały hospitalizacji.