Reklama

Wyrok dla kierowcy autobusu po śmiertelnym wypadku. "Trzeba patrzeć w lusterko"

Reklama

Rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata. Taki wyrok Sąd Rejonowy w Białymstoku wymierzył kierowcy miejskiego autobusu, który nie zachował należytej ostrożności. Skutkiem była śmierć jednego z pasażerów.

Bialystok,,Poland,-,October,22,,2017,-,Man,Nl273,Lion's
Autobus miejski w Białymstoku. Zdjęcie poglądowe.
  • W maju 2024 r. w Białymstoku senior został przytrzaśnięty drzwiami autobusu i ciągnięty za nim, w wyniku czego zmarł.
  • Prokuratura i sąd uznały, że kierowca nie obserwował otoczenia autobusu oraz nie korzystał z kamer i prawego lusterka.
  • Sąd skazał kierowcę na rok więzienia w zawieszeniu na dwa lata oraz nawiązkę po 1000 zł dla bliskich ofiary; wyrok jest nieprawomocny.

Reklama

Do zdarzenia doszło w maju 2024 r. w Białymstoku. Starszy mężczyzna został przytrzaśnięty tylnymi drzwiami autobusu podczas wysiadania. Kierowca jednak nie zauważył seniora i ruszył. W efekcie pasażer był ciągnięty za autobusem, po czym został przyciśnięty tylnym kołem do krawężnika. Wskutek obrażeń – zmarł.

Kierowca nie dostrzegł, pasażer nie żyje

Prokuratura zarzuciła kierowcy autobusu nieumyślne naruszenie zasad bezpieczeństwa w ruchu lądowym. Śledczy uznali, że zabrakło przez kierującego pojazdem obserwacji sytuacji w autobusie oraz jego bezpośrednim pobliżu.

Do tego stanowiska przychylił się białostocki sąd. Polska Agencja Prasowa informuje, że sąd, uznał, iż można było uniknąć tragedii, gdyby prowadzący korzystał z kamer monitoringu oraz prawego lusterka.


Reklama

"Kurier Poranny" wskazał, że 56-letni kierowca nie przyznawał się do winy. Co prawda przed sądem odmówił składania wyjaśnień, ale w toku prokuratorskiego śledztwa zaznaczał, że gdy doszło do wypadku, robił szósty kurs na swojej trasie, pogoda była zła, bo mocno padało, a widoczność była bardzo ograniczona. Zapewniał, że na przystanku zatrzymał się we właściwym miejscu, otworzył drzwi, wysadził pasażerów i nie widział, żeby ktoś jeszcze wsiadał lub wysiadał.


Reklama

Lusterko kluczowe dla bezpieczeństwa

Kierowca zaznaczył też, że prowadził autobus, którym zamknięcie drzwi poprzedzone jest ostrzegawczym sygnałem dźwiękowym, są w nim też nalepki zakazujące wsiadania bądź wysiadania po takim sygnale. Mówił, że drzwi zamknęły się bez problemu, a - jak zaznaczył - w tym modelu pojazdu nie da się nim ruszyć z drzwiami niedomkniętymi.

Sąd stwierdził mimo to, że chociaż po przyciśnięciu pasażera w drzwiach nie zadziałał system powodujący w takiej sytuacji ich otwarcie, nie zwalnia to kierowcy od odpowiedzialności karnej za ten wypadek.

- Kierowca nie może odjechać, dopóki nie spojrzy w prawe lusterko, w którym powinien widzieć cały bok autobusu. Dopiero po sprawdzeniu sytuacji ma prawo ruszyć - wyjaśnia Tymon Grabowski, znany jako Złomnik, dziennikarz motoryzacyjny Zero.pl.


Reklama

Sąd wymierzył sprawcy czynu karę jednego roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata. Ponadto zobowiązano kierowcę do zapłaty po tysiąc zł nawiązki na rzecz osób bliskich ofierze.

Orzeczenie jest nieprawomocne, co oznacza, że skazany mężczyzna ma prawo wnieść kasację.


Reklama