Dołącz do dyskusji!
26 komentarzy
Reklama
Karol Nawrocki ponownie gości w studiu Kanału Zero – a na naszym portalu śledzimy to wydarzenie na żywo. W trakcie transmisji można wziąć udział w sondzie i ocenić działalność prezydenta.

Stanowski zadał pytanie czytelnika Zero.pl o stanowisko Karola Nawrockiego wobec ewentualnej ustawy wprowadzającej obowiązkową służbę wojskową i czy – jako prezydent – podpisałby takie rozwiązanie?
Nawrocki zaznaczył, że nie można całkowicie wykluczyć powrotu do tego typu rozwiązań, zwłaszcza w kontekście zmieniającej się sytuacji bezpieczeństwa.
– Odbyła się duża konferencja Biura Bezpieczeństwa Narodowego i było tam jasne stanowisko w tej materii – mówił. Dodał, że decyzja zawsze zależałaby od konkretnego projektu ustawy.
Podkreślił również, że trudno odnosić się do przepisów, których treści się jeszcze nie zna: – Zasadniczej służby wojskowej nie można wykluczyć. Moment, w którym dostałbym taką ustawę, byłby momentem podejmowania decyzji – powiedział prezydent.
– Sytuacja bezpieczeństwa zmienia się właściwie każdego tygodnia, o ile nie każdego dnia. Jeśli taka ustawa przeszłaby przez parlament, nie byłby jej przeciwnikiem – stwierdził Karol Nawrocki
Nawrocki zaznaczył, że nie można całkowicie wykluczyć powrotu do tego typu rozwiązań, zwłaszcza w kontekście zmieniającej się sytuacji bezpieczeństwa.
– Odbyła się duża konferencja Biura Bezpieczeństwa Narodowego i było tam jasne stanowisko w tej materii – mówił. Dodał, że decyzja zawsze zależałaby od konkretnego projektu ustawy.
Podkreślił również, że trudno odnosić się do przepisów, których treści się jeszcze nie zna: – Zasadniczej służby wojskowej nie można wykluczyć. Moment, w którym dostałbym taką ustawę, byłby momentem podejmowania decyzji – powiedział prezydent.
– Sytuacja bezpieczeństwa zmienia się właściwie każdego tygodnia, o ile nie każdego dnia. Jeśli taka ustawa przeszłaby przez parlament, nie byłby jej przeciwnikiem – stwierdził Karol Nawrocki
Krzysztof Stanowski przywołał propozycję przedstawioną wcześniej w jego programie przez Ryszarda Florka, członka rady prezydenckiej związanego ze środowiskiem biznesowym. Dotyczyła ona tzw. „opłaty obronnościowej”, którą miałyby być objęte zagraniczne koncerny działające w Polsce. Jak wyjaśnił, chodzi o ideę, według której firmy korzystające z bezpieczeństwa i stabilności kraju powinny również współuczestniczyć w kosztach jego obronności.
Nawrocki odniósł się do tej koncepcji z zainteresowaniem, podkreślając, że jej autor jest osobą, której warto słuchać.
– Zapoznałem się z pomysłem pana Ryszarda Florka. To nie jest w ogóle nowy podatek, tylko próba wykorzystania mechanizmów już funkcjonujących w systemie CIT – wyjaśnił, zaznaczając jednocześnie, że propozycja nie ma jeszcze formy gotowego projektu ustawy.
Dodał, że na tym etapie trudno mówić o konkretnych wyliczeniach finansowych, ale sama idea zasługuje na analizę.
– To nie jest najprostsza droga, czyli wprowadzanie kolejnych podatków, tylko próba wykorzystania istniejących mechanizmów – mówił, wskazując, że rozwiązanie mogłoby objąć ograniczoną grupę największych międzynarodowych korporacji.
Jak podkreślił, interesujące jest w tej propozycji powiązanie kwestii gospodarczych z bezpieczeństwem państwa. – To jest inicjatywa, która zasługuje na głębszą refleksję – powiedział.
Nawrocki odniósł się do tej koncepcji z zainteresowaniem, podkreślając, że jej autor jest osobą, której warto słuchać.
– Zapoznałem się z pomysłem pana Ryszarda Florka. To nie jest w ogóle nowy podatek, tylko próba wykorzystania mechanizmów już funkcjonujących w systemie CIT – wyjaśnił, zaznaczając jednocześnie, że propozycja nie ma jeszcze formy gotowego projektu ustawy.
Dodał, że na tym etapie trudno mówić o konkretnych wyliczeniach finansowych, ale sama idea zasługuje na analizę.
– To nie jest najprostsza droga, czyli wprowadzanie kolejnych podatków, tylko próba wykorzystania istniejących mechanizmów – mówił, wskazując, że rozwiązanie mogłoby objąć ograniczoną grupę największych międzynarodowych korporacji.
Jak podkreślił, interesujące jest w tej propozycji powiązanie kwestii gospodarczych z bezpieczeństwem państwa. – To jest inicjatywa, która zasługuje na głębszą refleksję – powiedział.
Kolejny widz zadzwonił z pytaniem dotyczącym zachowania Karola Nawrockiego wobec dziennikarza TVN-u. Zastrzegł przy tym, że nie uznaje go jeszcze za prezydenta, ponieważ – jak powiedział – trwa liczenie głosów.
Widz zapytał, czy Nawrocki potrafi przeprosić za sytuację, w której, jego zdaniem, nie zrozumiał on pytania dziennikarza. Skrytykował też sposób jego zachowania, określając go jako niepoważny i „pełen buty”.
Nawrocki odpowiedział krótko i stanowczo. – Nie przeproszę dziennikarza za to zachowanie, nie zamierzam przepraszać. Życzę panu powodzenia w liczeniu głosów – stwierdził prezydent.
Następnie, odnosząc się do tonu pytania, dodał ironicznie: – Rozumiem, że cały czas liczycie. Mam nadzieję, że chociaż mój doktorat pan uznaje.
Padło pytanie od widza – Jana, 22-letniego studenta, który odniósł się do napiętej atmosfery w mediach społecznościowych i rosnącej polaryzacji politycznej.
– Jako młoda osoba korzystam z mediów społecznościowych i to, co się tam dzieje, czasami trochę mnie denerwuje. Widać podziały między Koalicją Obywatelską a Prawem i Sprawiedliwością. Czy pan prezydent chciałby to jakoś załagodzić? – zapytał widz.
– Rzeczywiście, temperatura sporu politycznego jest dziś w Polsce wysoka. Pan się martwi o media społecznościowe, ale to widać też w telewizji i w Sejmie – odpowiedział Karol Nawrocki.
Podkreślił, że jego celem jest dążenie do zmniejszenia napięć politycznych. – Punktem dojścia dla nas, i wierzę, że to się uda, ja nie rezygnuję ze swojego planu, jest zakończenie wojny polsko-polskiej – stwierdził prezydent.
Zaznaczył jednocześnie, że proces ten nie jest prosty i wymaga czasu oraz świadomości sytuacji wewnętrznej i międzynarodowej. Jak mówił, idealnym stanem byłoby ograniczenie emocji politycznych również w przestrzeni internetowej.
Dodał, zwracając się do młodego widza: – Pan ma 22 lata i będzie jeszcze świadkiem, a ja uczestnikiem sytuacji, w której emocje polityczne w Polsce będą mniejsze, także w internecie.
– Jako młoda osoba korzystam z mediów społecznościowych i to, co się tam dzieje, czasami trochę mnie denerwuje. Widać podziały między Koalicją Obywatelską a Prawem i Sprawiedliwością. Czy pan prezydent chciałby to jakoś załagodzić? – zapytał widz.
– Rzeczywiście, temperatura sporu politycznego jest dziś w Polsce wysoka. Pan się martwi o media społecznościowe, ale to widać też w telewizji i w Sejmie – odpowiedział Karol Nawrocki.
Podkreślił, że jego celem jest dążenie do zmniejszenia napięć politycznych. – Punktem dojścia dla nas, i wierzę, że to się uda, ja nie rezygnuję ze swojego planu, jest zakończenie wojny polsko-polskiej – stwierdził prezydent.
Zaznaczył jednocześnie, że proces ten nie jest prosty i wymaga czasu oraz świadomości sytuacji wewnętrznej i międzynarodowej. Jak mówił, idealnym stanem byłoby ograniczenie emocji politycznych również w przestrzeni internetowej.
Dodał, zwracając się do młodego widza: – Pan ma 22 lata i będzie jeszcze świadkiem, a ja uczestnikiem sytuacji, w której emocje polityczne w Polsce będą mniejsze, także w internecie.
Przypominamy, że czytelnicy portalu Zero.pl mieli możliwość zadać pytania prezydentowi Karolowi Nawrockiemu.
W 324 komentarzach sformułowaliście niemal 400 pytań. Co oczywiste, nie wszystkie z nich będą mogły być zadane przez Krzysztofa Stanowskiego i Roberta Mazurka. Ale część z nich – jak najbardziej.
Pytaliście najczęściej o kwestie bezpieczeństwa militarnego, granice obrony koniecznej, politykę Izraela, spółdzielczość mieszkaniową (w tym – co uszczęśliwiło naszego naczelnego, znanego ze swojej miłości do pewnej spółdzielni – o najwspanialszą Spółdzielnię Mieszkaniową „Bródno”), a także o to czy Karol Nawrocki przyjdzie na ławeczkę do WK Dzików i udowodni, że naprawdę dźwiga 150 kg.
W 324 komentarzach sformułowaliście niemal 400 pytań. Co oczywiste, nie wszystkie z nich będą mogły być zadane przez Krzysztofa Stanowskiego i Roberta Mazurka. Ale część z nich – jak najbardziej.
Pytaliście najczęściej o kwestie bezpieczeństwa militarnego, granice obrony koniecznej, politykę Izraela, spółdzielczość mieszkaniową (w tym – co uszczęśliwiło naszego naczelnego, znanego ze swojej miłości do pewnej spółdzielni – o najwspanialszą Spółdzielnię Mieszkaniową „Bródno”), a także o to czy Karol Nawrocki przyjdzie na ławeczkę do WK Dzików i udowodni, że naprawdę dźwiga 150 kg.

Czy powołanie Pawła Swinarskiego do Rady Nowych Mediów przy prezydencie RP to błąd?
Karol Nawrocki właściwie nie odpowiedział na to pytanie. Z jednej strony bowiem o błędzie nie powiedział, z drugiej – Swinarskiego nie bronił.
Karol Nawrocki wskazał, że rady są dla niego strefą odsłuchu. I trzeba odróżniać członków przyprezydenckich rad od ministrów w Kancelarii Prezydenta RP oraz formalnych doradców prezydenta.
Przypomnijmy: Paweł Swinarski został członkiem rady przy prezydencie. To popularny youtuber, który zasłynął z szerzenia nieprawdziwych informacji na temat rosyjsko-ukraińskiego konfliktu. Materiał jego autorstwa pojawił się w spocie Sztabu Generalnego Wojska Polskiego jako przykład rosyjskiej dezinformacji.
Swinarski w przyszłości był zatrzymany w związku z produkcją i handlem narkotykami.
Karol Nawrocki właściwie nie odpowiedział na to pytanie. Z jednej strony bowiem o błędzie nie powiedział, z drugiej – Swinarskiego nie bronił.
Karol Nawrocki wskazał, że rady są dla niego strefą odsłuchu. I trzeba odróżniać członków przyprezydenckich rad od ministrów w Kancelarii Prezydenta RP oraz formalnych doradców prezydenta.
Przypomnijmy: Paweł Swinarski został członkiem rady przy prezydencie. To popularny youtuber, który zasłynął z szerzenia nieprawdziwych informacji na temat rosyjsko-ukraińskiego konfliktu. Materiał jego autorstwa pojawił się w spocie Sztabu Generalnego Wojska Polskiego jako przykład rosyjskiej dezinformacji.
Swinarski w przyszłości był zatrzymany w związku z produkcją i handlem narkotykami.
Nawrocki odniósł się do swojej aktywności legislacyjnej, wskazując na skalę podpisanych ustaw i zawetowanych projektów.
– Możemy przejść też w statystykę. 193 ustawy podpisałem, zawetowałem 29 – mówił. Podkreślił, że jego działania wpisują się w standardową pracę urzędu prezydenta.
W tym momencie Krzysztof Stanowski żartobliwie wtrącił, że kolejne weto może dotyczyć planowanego zakazu snusów.
– To będzie trudna decyzja! Dotyczy mnie bezpośrednio, cała Polska o tym wie – odpowiedział Nawrocki.
Dodał też, że w jego ocenie każda decyzja w tej sprawie byłaby interpretowana politycznie. – Nawet gdyby były warunki, żebym nie podpisywał tej ustawy zakazującej snusów, to jakiej decyzji bym nie podjął, to wszyscy powiedzieliby, że zrobiłem to w swoim interesie – powiedział prezydent.
Wszyscy, tylko nie Tusk. Tak można podsumować wypowiedź Karola Nawrockiego, zapytanego o to, z kim z obecnej koalicji rządzącej dobrze mu się współpracuje.
Nawrocki wskazał między innymi, że dobrze w ostatnich tygodniach współpracowało mu się z Agnieszką Dziemianowicz-Bąk, minister rodziny. Nawrocki nie ukrywa, że jej podejście miało wpływ na podpis pod ustawą nowelizującą uprawnienia Państwowej Inspekcji Pracy. Prezydent z ministrą długo rozmawiali na temat tej ustawy.
Prezydent dostrzega też plusy współpracy z ministrem obrony narodowej Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem. Pochwalił również relacje z Polską 2050.
Nawrocki wskazał między innymi, że dobrze w ostatnich tygodniach współpracowało mu się z Agnieszką Dziemianowicz-Bąk, minister rodziny. Nawrocki nie ukrywa, że jej podejście miało wpływ na podpis pod ustawą nowelizującą uprawnienia Państwowej Inspekcji Pracy. Prezydent z ministrą długo rozmawiali na temat tej ustawy.
Prezydent dostrzega też plusy współpracy z ministrem obrony narodowej Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem. Pochwalił również relacje z Polską 2050.
Robert Mazurek zapytał Karola Nawrockiego, co stało za decyzją o podpisaniu nominacji oficerskich i czy wcześniejsze opóźnienie miało jakiekolwiek polityczne tło?
Nawrocki wyjaśnił, że sprawa była poprzedzona spotkaniami z szefami służb oraz analizami prowadzonymi przez Biuro Bezpieczeństwa Narodowego. Jak mówił, podczas rozmów przedstawiał również własne wątpliwości i „szereg niepokojów” dotyczących sytuacji międzynarodowej i politycznej, które – jak podkreślił – chciał doprecyzować w toku dalszych działań.
– Owocem tego spotkania było ustalenie pewnego trybu działania z udziałem prezydenta – wskazał Nawrocki, dodając, że wnioski dotyczące nominacji były analizowane przez kilka miesięcy i ostatecznie otrzymały pozytywną opinię BBN.
Robert Mazurek dopytywał, co było przyczyną tak długiej zwłoki w podpisaniu nominacji.
– Nie stało się nic politycznego w odblokowaniu tych nominacji. Nic nie dostałem w zamian. Zrobiłem to dla Polski – odpowiedział Nawrocki. Jak zaznaczył, skoro Biuro Bezpieczeństwa Narodowego nie zgłaszało zastrzeżeń, nie widział powodów, by nie podpisywać nominacji oficerskich.
Podkreślił też, że jego działania wynikają z konstytucyjnej roli prezydenta i odpowiedzialności za bezpieczeństwo państwa. – Jeśli traktuje się prezydenta Polski tak, jak nakazuje konstytucja, to ja naprawdę wychodzę naprzeciw wielu dobrym rozwiązaniom dla Polski – dodał.
Nawrocki wyjaśnił, że sprawa była poprzedzona spotkaniami z szefami służb oraz analizami prowadzonymi przez Biuro Bezpieczeństwa Narodowego. Jak mówił, podczas rozmów przedstawiał również własne wątpliwości i „szereg niepokojów” dotyczących sytuacji międzynarodowej i politycznej, które – jak podkreślił – chciał doprecyzować w toku dalszych działań.
– Owocem tego spotkania było ustalenie pewnego trybu działania z udziałem prezydenta – wskazał Nawrocki, dodając, że wnioski dotyczące nominacji były analizowane przez kilka miesięcy i ostatecznie otrzymały pozytywną opinię BBN.
Robert Mazurek dopytywał, co było przyczyną tak długiej zwłoki w podpisaniu nominacji.
– Nie stało się nic politycznego w odblokowaniu tych nominacji. Nic nie dostałem w zamian. Zrobiłem to dla Polski – odpowiedział Nawrocki. Jak zaznaczył, skoro Biuro Bezpieczeństwa Narodowego nie zgłaszało zastrzeżeń, nie widział powodów, by nie podpisywać nominacji oficerskich.
Podkreślił też, że jego działania wynikają z konstytucyjnej roli prezydenta i odpowiedzialności za bezpieczeństwo państwa. – Jeśli traktuje się prezydenta Polski tak, jak nakazuje konstytucja, to ja naprawdę wychodzę naprzeciw wielu dobrym rozwiązaniom dla Polski – dodał.
– Potrzebujemy nowej konstytucji – przyznaje Karol Nawrocki. I mówi, że powoła nową Radę Konstytucyjną, by wypracować rozwiązania, które pozwoliłyby przyjąć nową konstytucję do 2030 r.
Stwierdził to pytany o swoje relacje z Donaldem Tuskiem.
Zdaniem Karola Nawrockiego bowiem kłopotem konstytucyjnym jest m.in. relacja między prezydentem a premierem, a ustawa zasadnicza jest niefunkcjonalna.
Powołanie rady konstytucyjnej było jedną z obietnic Karola Nawrockiego jeszcze przed objęciem urzędu.
– Pałac Prezydencki stanie się, nie tylko miejscem funkcjonowania Rady Konstytucyjnej, ale także miejscem, w którym otworzymy – mam nadzieję – narodową, uczciwą dyskusję o tym, jak ma wyglądać konstytucja roku 2030, bo obywatele dzisiaj potrzebują klarownych, jasnych zasad współpracy między politykami, zabezpieczenia interesu suwerenności, bezpieczeństwa państwa polskiego – zapowiadał już 6 sierpnia 2025 r. Karol Nawrocki podczas orędzia wygłoszonego w Sejmie.
Nawrocki podkreślił, że nie ma zamiaru na siłę wprowadzać systemu prezydenckiego.
– Dbam o urząd prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej wybranego w bezpośrednich wyborach, który zgodnie z konstytucją jest gwarantem ciągłości państwa – powiedział.
Brzmi jak: wodociągi kieleckie wzorowo usuwają awarię.
– Dbam o urząd prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej wybranego w bezpośrednich wyborach, który zgodnie z konstytucją jest gwarantem ciągłości państwa – powiedział.
Brzmi jak: wodociągi kieleckie wzorowo usuwają awarię.
Karol Nawrocki nie żałuje decyzji (swoją drogą na razie nie wiadomo, czy żałuje jakiejkolwiek!) o zawetowaniu ustawy o SAFE. Przekonuje, że decyzja była poprzedzona dogłębną analizą. A cały mechanizm SAFE, bez ustawowych zabezpieczeń, których koalicja rządząca nie chciała wprowadzić, byłby korupcjogenny.
Zdaniem Krzysztofa Stanowskiego prezydent, przy okazji tej decyzji, być może po raz pierwszy przestrzelił politycznie.
Zgodnie z badaniem SW Research na zlecenie Zero.pl decyzję o wecie ws. SAFE popiera łącznie 36,3 proc. badanych Polaków – w tym 22 proc. ocenia ją „zdecydowanie pozytywnie”, a 14,3 proc. „raczej pozytywnie”. Negatywną ocenę wystawia 43,4 proc. respondentów, z czego aż 30,9 proc. to oceny „zdecydowanie negatywne”. Co piąty badany – 20,4 proc. – nie ma zdania w tej sprawie.
Zdaniem Krzysztofa Stanowskiego prezydent, przy okazji tej decyzji, być może po raz pierwszy przestrzelił politycznie.
Zgodnie z badaniem SW Research na zlecenie Zero.pl decyzję o wecie ws. SAFE popiera łącznie 36,3 proc. badanych Polaków – w tym 22 proc. ocenia ją „zdecydowanie pozytywnie”, a 14,3 proc. „raczej pozytywnie”. Negatywną ocenę wystawia 43,4 proc. respondentów, z czego aż 30,9 proc. to oceny „zdecydowanie negatywne”. Co piąty badany – 20,4 proc. – nie ma zdania w tej sprawie.

Prowadzący, chociaż z pewną obawą, mając świeżo w pamięci tyradę głowy państwa wobec dziennikarza TVN-u w Budapeszcie, zapytali Karola Nawrockiego, czy nie żałuje poparcia dla Viktora Orbána, który jest określany jako polityk blisko współpracujący z Władimirem Putinem.
Nawrocki odpowiedział, że w dyplomacji i polityce kluczowe jest działanie w realnym świecie, a nie w uproszczonych ocenach. Podkreślił, że jego obecność na Węgrzech wynikała z obchodów Dnia Przyjaźni Polsko-Węgierskiej, który jest oficjalnie kultywowany od 2004 r. przez oba państwa. Wskazywał, że w ramach takich wydarzeń naturalne są spotkania na różnych szczeblach państwowych.
Dopytywany o sens spotkania z Viktorem Orbánem, argumentował, że udział w uroczystościach i rozmowy z przedstawicielami państwa-gospodarza są elementem standardowej praktyki dyplomatycznej.
– Nie wstydzę się tego, dobrze że z nim porozmawiałem. Natomiast te implikacje (widać ten doktorat! - red.), że ja wsparłem w jakiś wyraźny sposób Viktora Orbána, są dla mnie dalekie od logiki. Szczególnie, jeśli padają one ze środowisk, w których premier Donald Tusk spotykał się nie z przyjacielem Putina, tylko z samym Putinem.
Zwracał również uwagę, że w podobnych okolicznościach spotykał się także z premierami innych krajów, takich jak Wielka Brytania czy Holandia, co – jego zdaniem – pokazuje konsekwencję w działaniu, a nie jednostronne wsparcie polityczne.
Robert Mazurek i Krzysztof Stanowski sugerowali jednak, że kontekst wizyty mógł sprawić, iż spotkanie z Orbánem zostanie odebrane jako forma politycznego poparcia, szczególnie w okresie okołowyborczym. Stanowski pytał wprost, czy z perspektywy czasu nie uznaje tej wizyty za błąd wizerunkowy?
Nawrocki odparł, że nie uważa tej sytuacji za błąd, podkreślając, że udział w obchodach i spotkanie z prezydentem Węgier były naturalnym elementem programu wizyty. Dodał, że – jego zdaniem – byłoby nieeleganckie pominięcie takich spotkań w ramach oficjalnych uroczystości.
Nawrocki odpowiedział, że w dyplomacji i polityce kluczowe jest działanie w realnym świecie, a nie w uproszczonych ocenach. Podkreślił, że jego obecność na Węgrzech wynikała z obchodów Dnia Przyjaźni Polsko-Węgierskiej, który jest oficjalnie kultywowany od 2004 r. przez oba państwa. Wskazywał, że w ramach takich wydarzeń naturalne są spotkania na różnych szczeblach państwowych.
Dopytywany o sens spotkania z Viktorem Orbánem, argumentował, że udział w uroczystościach i rozmowy z przedstawicielami państwa-gospodarza są elementem standardowej praktyki dyplomatycznej.
– Nie wstydzę się tego, dobrze że z nim porozmawiałem. Natomiast te implikacje (widać ten doktorat! - red.), że ja wsparłem w jakiś wyraźny sposób Viktora Orbána, są dla mnie dalekie od logiki. Szczególnie, jeśli padają one ze środowisk, w których premier Donald Tusk spotykał się nie z przyjacielem Putina, tylko z samym Putinem.
Zwracał również uwagę, że w podobnych okolicznościach spotykał się także z premierami innych krajów, takich jak Wielka Brytania czy Holandia, co – jego zdaniem – pokazuje konsekwencję w działaniu, a nie jednostronne wsparcie polityczne.
Robert Mazurek i Krzysztof Stanowski sugerowali jednak, że kontekst wizyty mógł sprawić, iż spotkanie z Orbánem zostanie odebrane jako forma politycznego poparcia, szczególnie w okresie okołowyborczym. Stanowski pytał wprost, czy z perspektywy czasu nie uznaje tej wizyty za błąd wizerunkowy?
Nawrocki odparł, że nie uważa tej sytuacji za błąd, podkreślając, że udział w obchodach i spotkanie z prezydentem Węgier były naturalnym elementem programu wizyty. Dodał, że – jego zdaniem – byłoby nieeleganckie pominięcie takich spotkań w ramach oficjalnych uroczystości.
Ani Ryszard Schnepf, ani Bogdan Klich nie mogą liczyć na nominacje ambasadorskie. Prezydent Karol Nawrocki powtórzył to po raz 28346 (w przybliżeniu, mogliśmy się pomylić o tysiąc!) Głowa państwa przekonuje, że chce się porozumieć z ministrem spraw zagranicznych Radosławem Sikorskim. I nie ma nic przeciwko powołaniu wielu osób na stanowiska. Ba, część kandydatów wspieranych przez rząd uważa za rozsądnych. Ale są pewne granice – i Schnepf oraz Klich są poza tą granicą.
Karol Nawrocki podkreśla: nie można powołać ambasadorów bez uzgodnienia tego z głową państwa.
Ważne, aby Radosław Sikorski już nie żartował na ten temat. Nigdy. Przypominamy tę karuzelę śmiechu rozkręconą przez szefa MSZ w prima aprillis.
Karol Nawrocki podkreśla: nie można powołać ambasadorów bez uzgodnienia tego z głową państwa.
Ważne, aby Radosław Sikorski już nie żartował na ten temat. Nigdy. Przypominamy tę karuzelę śmiechu rozkręconą przez szefa MSZ w prima aprillis.

Sejm nie wykonał swojego zadania – przekonuje Karol Nawrocki, pytany o kwestię zaprzysiężenia sędziów Trybunału Konstytucyjnego.
Prezydent uważa, że Sejm całą szóstką wybrał w niewłaściwym trybie. Mimo to przyjął ślubowanie od dwójki sędziów, zaś od czwórki przyjąć jak na razie nie chce (acz nie wyklucza, że w przyszłości przyjmie).
– Raptusy ci nasi sędziowie – skomentował Nawrocki fakt, że wszyscy złożyli ślubowanie w Sejmie.
Stanowski z Mazurkiem dopytywali, dlaczego prezydent wybrał akurat tę dwójkę (Magdalena Bentkowska i Dariusz Szostek), a nie kogoś innego.
W największym skrócie: bo tak. A chodziło – przekonuje prezydent – o to, że trzeba było zaprzysiąc dwójkę, bo inaczej nie byłoby trybunalskiego minimum do orzekania w tzw. pełnym składzie (czyli 11 sędziów).
Prezydent uważa, że Sejm całą szóstką wybrał w niewłaściwym trybie. Mimo to przyjął ślubowanie od dwójki sędziów, zaś od czwórki przyjąć jak na razie nie chce (acz nie wyklucza, że w przyszłości przyjmie).
– Raptusy ci nasi sędziowie – skomentował Nawrocki fakt, że wszyscy złożyli ślubowanie w Sejmie.
Stanowski z Mazurkiem dopytywali, dlaczego prezydent wybrał akurat tę dwójkę (Magdalena Bentkowska i Dariusz Szostek), a nie kogoś innego.
W największym skrócie: bo tak. A chodziło – przekonuje prezydent – o to, że trzeba było zaprzysiąc dwójkę, bo inaczej nie byłoby trybunalskiego minimum do orzekania w tzw. pełnym składzie (czyli 11 sędziów).
Jak ja bym powiedział, co myślę o Włodzimierzu Czarzastym, to musiałbym wyjść z roli prezydenta, a tego nie chce.
– Śmiało, nie ma pan krawata, nieoficjalnie – stwierdził Robert Mazurek.
– Śmiało, nie ma pan krawata, nieoficjalnie – stwierdził Robert Mazurek.
– Marszałek Czarzasty był członkiem Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej – odpowiedział Nawrocki. Nawiązał również do kwestii pamięci o zbrodni katyńskiej, wskazując, że w czasach PRL prawda na ten temat była przez lata marginalizowana lub przemilczana.
– Postkomunistyczny marszałek, który mówi, że Polska została w 1945 r. wyzwolona przez armię czerwoną, nazywa mnie przyjacielem Putina? Powiem, co czuję. Czuję żenadę – powiedział Karol Nawrocki. Określił to też tragikomedią.
– Postkomunistyczny marszałek, który mówi, że Polska została w 1945 r. wyzwolona przez armię czerwoną, nazywa mnie przyjacielem Putina? Powiem, co czuję. Czuję żenadę – powiedział Karol Nawrocki. Określił to też tragikomedią.
Karol Nawrocki odniósł się do pojawiających się wobec niego zarzutów o rzekome wspieranie Federacji Rosyjskiej i Władimira Putina, podkreślając, że są one – jego zdaniem – często powtarzanym nadużyciem.
Robert Mazurek przywołał wypowiedź Włodzimierza Czarzastego, który miał określić Nawrockiego mianem „przyjaciela” i sugerować, że ten „obsługuje Putina w Polsce”.
Nawrocki odpowiedział, że już jako pracownik Instytutu Pamięci Narodowej wielokrotnie zabierał głos w sposób jednoznacznie antykomunistyczny i krytyczny wobec rosyjskiej narracji historycznej.
Dopytywany o swoją obecność w Moskwie, przyznał, że był tam tylko raz. Wyjaśnił, że wizyta miała charakter roboczy i była związana z przygotowaniami do... światowego forum muzeów pól bitewnych. Jak zaznaczył, wydarzenie to było okazją do konfrontacji różnych perspektyw historycznych, w tym do przedstawienia rosyjskim uczestnikom dyskusji na temat rzeczywistego przebiegu i dat rozpoczęcia II wojny światowej.
Chciałoby się rzec, parafrazując kultowy film "Chłopaki nie płaczą" – a jak będzie chciał pojechać na światowe forum muzeów bitewnych, to zabierzcie go na światowe forum muzeum bitewnych!
Nie spotykałem się, nie znam ani jego, ani jego ludzi – tak najkrócej można podsumować odpowiedzi Karola Nawrockiego na pytania dotyczące znajomości prezydenta z Przemysławem Kralem, prezesem giełdy kryptowalut Zondacrypto.
Karol Nawrocki nic nie wie też, by Kral lub Zondacrypto wspierały jego kampanię wyborczą.
Stanowski i Mazurek dopytywali Karola Nawrockiego o związki głowy państwa i jego obozu z branżą kryptowalut.
Przypomnijmy: Zondacrypto, największa giełda kryptowalut działająca w Polsce (faktycznie na estońskiej licencji) ma kłopoty z wypłacalnością.
Kral, zarządzający biznesem, przekonywał ostatnio, że giełda ma dużo pieniędzy w tzw. zimnym portfelu. Tyle że nie ma do tego portfela hasła.
Kilka dni temu premier Donald Tusk poinformował, że Kral oraz podmiot z nim powiązany wsparły organizacje pozarządowe związane ze Zbigniewem Ziobrą, wiceprezesem Prawa i Sprawiedliwości, oraz Przemysławem Wiplerem, posłem Konfederacji.
Karol Nawrocki nic nie wie też, by Kral lub Zondacrypto wspierały jego kampanię wyborczą.
Stanowski i Mazurek dopytywali Karola Nawrockiego o związki głowy państwa i jego obozu z branżą kryptowalut.
Przypomnijmy: Zondacrypto, największa giełda kryptowalut działająca w Polsce (faktycznie na estońskiej licencji) ma kłopoty z wypłacalnością.
Kral, zarządzający biznesem, przekonywał ostatnio, że giełda ma dużo pieniędzy w tzw. zimnym portfelu. Tyle że nie ma do tego portfela hasła.
Kilka dni temu premier Donald Tusk poinformował, że Kral oraz podmiot z nim powiązany wsparły organizacje pozarządowe związane ze Zbigniewem Ziobrą, wiceprezesem Prawa i Sprawiedliwości, oraz Przemysławem Wiplerem, posłem Konfederacji.
Krzysztof Stanowski zapytał Karola Nawrockiego, czy żałuje weta do ustawy, która miała uregulować rynek kryptowalut?
– Ani przez sekundę nie żałuję tego weta i nie żałowałem – odpowiedział Karol Nawrocki.
Dłużej trwała zatem walka Andrzeja Gołoty z Lamonem Brewsterem niż żal głowy państwa. I to aż 53 razy dłużej!
– Ani przez sekundę nie żałuję tego weta i nie żałowałem – odpowiedział Karol Nawrocki.
Dłużej trwała zatem walka Andrzeja Gołoty z Lamonem Brewsterem niż żal głowy państwa. I to aż 53 razy dłużej!
Robert Mazurek zapytał o Przemysława Czarnka. – Nie został szefem pańskiej kancelarii, bo nie chciał pan tego. Czy nie będzie miał pan problemu z tym, by w przyszłości został premierem?
Karol Nawrocki w samych superlatywach wypowiedział się o kandydacie PiS na premiera.
– Oczywiście uważam, że profesor Przemysław Czarnek – jako minister edukacji, wojewoda, naukowiec i polityk – jest osobą bardzo zdolną. Jego aspiracje do objęcia urzędu premiera oraz energia, z jaką do tego dąży, dają nadzieję, że może nim zostać w przyszłości. Nie będę miał z tym żadnego problemu – ocenił.
I powróciła dawna śpiewka (nie stadionowa!) znana nie tylko z kampanii prezydenckiej.
– Kiedyś powiedziałem, i to podtrzymuję, że każdy będzie lepszym premierem niż Donald Tusk – powiedział Nawrocki.
Karol Nawrocki w samych superlatywach wypowiedział się o kandydacie PiS na premiera.
– Oczywiście uważam, że profesor Przemysław Czarnek – jako minister edukacji, wojewoda, naukowiec i polityk – jest osobą bardzo zdolną. Jego aspiracje do objęcia urzędu premiera oraz energia, z jaką do tego dąży, dają nadzieję, że może nim zostać w przyszłości. Nie będę miał z tym żadnego problemu – ocenił.
I powróciła dawna śpiewka (nie stadionowa!) znana nie tylko z kampanii prezydenckiej.
– Kiedyś powiedziałem, i to podtrzymuję, że każdy będzie lepszym premierem niż Donald Tusk – powiedział Nawrocki.
Krzysztof Stanowski i Robert Mazurek przywitali prezydenta Karola Nawrockiego. Pierwsze pytanie dotyczyło gorącego tematu: czy Prawo i Sprawiedliwość się rozpada?
Na wstępie głowa państwa podkreśliła, że nigdy nie należała do żadnej partii politycznej i nie wierzy w rozpad PiS-u.
Robert Mazurek dopytywał, czy postawiłby pieniądze na to, że Mateusz Morawiecki nie opuści ugrupowania. – To kwestia typowo partyjna. PiS będzie silny i mocny – odpowiedział prezydent. Nawrocki wskazał, że nie wierzy w scenariusz rozpadu.
Od rana na portalu publikowaliśmy teksty związane z Karolem Nawrockim. Tak pierwsze miesiące jego prezydentury ocenia dr Konstanty Pilawa z Klubu Jagiellońskiego.
Zdaniem publicysty okres miodowy dla głowy państwa już się skończył. Polacy dostrzegają zaś coraz więcej budzących kontrowersje decyzji.
Pilawa jako kluczowy dzień wskazuje 12 marca 2026 r. To wtedy prezydent zawetował unijny program 3‑procentowej pożyczki europejskiej przeznaczonej na modernizację polskiej armii, tzw. mechanizm SAFE. Na dodatek prezydenckie weto rządzący dość prosto obeszli.
„Ta uśmiechnięta twarz zaczyna po raz pierwszy zdradzać oznaki zmęczenia. Karol Nawrocki, z całą swoją historią życia, tak umiejętnie opowiadaną w kampanii, przypomina dziś raczej uśmiechniętego Syzyfa.
Polityka, który po wykonaniu dużej pracy właśnie przekonał się, że łatwiej było wtoczyć kamień na górę, niż utrzymać go na miejscu. W ósmym miesiącu prezydentury rzeczywistość wystawiła mu rachunek, a fortuna – jak to w polityce – szybko się odwróciła” – zauważa dr Pilawa.
I dalej, że dziś ciężko powiedzieć, czy Karol Nawrocki szybko wróci do swojego dawnego rytmu.
Jedno wydaje się pewne: następny okres prezydentury będzie nieporównywalnie trudniejszy od pierwszych, miodowych miesięcy.
Zdaniem publicysty okres miodowy dla głowy państwa już się skończył. Polacy dostrzegają zaś coraz więcej budzących kontrowersje decyzji.
Pilawa jako kluczowy dzień wskazuje 12 marca 2026 r. To wtedy prezydent zawetował unijny program 3‑procentowej pożyczki europejskiej przeznaczonej na modernizację polskiej armii, tzw. mechanizm SAFE. Na dodatek prezydenckie weto rządzący dość prosto obeszli.
„Ta uśmiechnięta twarz zaczyna po raz pierwszy zdradzać oznaki zmęczenia. Karol Nawrocki, z całą swoją historią życia, tak umiejętnie opowiadaną w kampanii, przypomina dziś raczej uśmiechniętego Syzyfa.
Polityka, który po wykonaniu dużej pracy właśnie przekonał się, że łatwiej było wtoczyć kamień na górę, niż utrzymać go na miejscu. W ósmym miesiącu prezydentury rzeczywistość wystawiła mu rachunek, a fortuna – jak to w polityce – szybko się odwróciła” – zauważa dr Pilawa.
I dalej, że dziś ciężko powiedzieć, czy Karol Nawrocki szybko wróci do swojego dawnego rytmu.
Jedno wydaje się pewne: następny okres prezydentury będzie nieporównywalnie trudniejszy od pierwszych, miodowych miesięcy.

Już za chwilę rozpocznie się „Godzina Zero”, której gościem będzie Karol Nawrocki. W krzyżowym ogniu pytań zmierzy się z Krzysztofem Stanowskim i Robertem Mazurkiem. Na portalu Zero.pl również nie zamierzamy oszczędzać głowy państwa. Zapraszamy do śledzenia relacji!




