W szpitalu Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi zmarł chłopiec, który tonął w Aquaparku Fala. Mimo dwutygodniowej walki o życie dziecka nie udało się go uratować. Szpital poinformował, że rodzice zdecydowali o oddaniu organów syna, aby ratować życie innych ludzi.

- O śmierci 7-letniego chłopca, uczestnika nauki pływania w Aquaparku Fala, poinformował Adam Czerwniński, rzecznik szpitala Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi.
- To tam zaraz po wypadku w stanie skrajnie ciężkim trafił chłopiec.
- Stwierdzona została śmierć mózgu, a rodzice pacjenta zdecydowali się na pośmiertne oddanie jego organów, aby ratować życie innych ludzi – powiedział Adam Czerwiński.
Nad operacją pobrania i przekazania narządów czuwa PolTransplant, który musi przeprowadzić operację w uzgodnieniu z medykami sądowymi, którzy na zlecenie prokuratury mają przeprowadzić sekcję zwłok dziecka, by dla potrzeb śledztwa ustalić przyczynę zgonu.
Jak podały władze szpitala, rodzice chłopca proszą o uszanowanie ich spokoju i prywatności w tym bardzo trudnym dla nich czasie.
Siedmioletni chłopiec w skrajnie ciężkim stanie trafił do Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi 27 lipca po tym, jak nieprzytomny został wyłowiony z basenu w Aquaparku Fala. Dziecko uczestniczyło w zajęciach nauki pływania. Do wypadku doszło podczas zajęć organizowanych w formie półkolonii przez zewnętrzną firmę dla grupy 12 osób.
7-latek tonął na basenie. „Toczy się postępowanie w sprawie”
Według prokuratury z zapisów monitoringu wynika, że chłopiec w chwili zdarzenia przebywał na jednym z torów basenu. Z nieustalonej przyczyny przez około 3 minuty dziecko cyklicznie wynurzało się i zanurzało pod wodą. Następnie urządzenie zarejestrowało, że 7-latek znajdował się pod wodą w pełnym zanurzeniu przez około 6 minut. Dziecko zauważył i jako pierwszy udzielił mu pomocy postronny mężczyzna, który przebywał w tym czasie na pływalni.
– Fakt śmierci dziecka dla toczącego się postępowania ma taki skutek, że zmieniona zostanie kwalifikacja prawna czynu z narażenia podopiecznego na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia bądź ciężkiego uszczerbku na zdrowiu na nieumyślne spowodowanie śmierci – powiedziała prokurator Emilia Michałowska-Marchewa z Prokuratury Okręgowej w Łodzi.
Prokurator dodała, że powołany został biegły z zakresu ratownictwa medycznego, a w toku śledztwa przeprowadzony zostanie eksperyment procesowy, który ma odtworzyć sytuację z chwili tragedii, w warunkach maksymalnie zbliżonych do panujących w czasie, kiedy doszło do wypadku. Eksperyment ma zostać przeprowadzony w tym samym miejscu, o tej samej porze i z udziałem osób uczestniczących w zdarzeniu.
– Postępowanie nadal toczy się w sprawie, a decyzja co do postawienia ewentualnych zarzutów zostanie podjęta dopiero po zgromadzeniu całości materiału dowodowego – powiedziała prokurator.
Niepokojący sygnał dla Morawieckiego. Polacy wprost o pomyśle założenia nowej partii