– Gdy pszenica spadała poniżej 1,4 tys. zł za tonę, wprowadzaliśmy dopłaty. Teraz cena wynosi 700 zł za tonę i dopłat nie ma. Susza jest ogromna, a rząd o rolnikach zapomniał. Rolnicy przeżyli nasz rząd, ale obecnego myślę, że nie przetrwają – stwierdził Henryk Kowalczyk, skarbnik PiS i były minister rolnictwa, w Porannych Rozmowach Zero.

- Henryk Kowalczyk, minister rolnictwa w rządzie Mateusza Morawieckiego, a obecnie skarbnik i poseł PiS, został zapytany w Porannych Rozmowach Zero o Zielony Ład i system ETS, czyli pakiet inicjatyw klimatycznych Komisji Europejskiej. W trakcie jego kadencji unijne założenia były przekładane na polskie przepisy rolnicze.
- – Gdy byłem w Ministerstwie Rolnictwa, zablokowaliśmy ugorowanie, a także nie dopuściliśmy do ograniczenia środków ochrony roślin ani do redukcji użycia nawozów – tłumaczył Henryk Kowalczyk.
- Były szef resortu przyznał jednak, że system ETS wprowadzający rekompensaty za zużycie dwutlenku węgla, faktycznie nie został całkowicie zablokowany.
– Czy zmieniacie nazwę Prawa i Sprawiedliwości? – zaczęła rozmowę prowadząca Agnieszka Burzyńska. Henryk Kowalczyk odpowiedział, że partia nie ma tego w planach. – To nazwa z ogromnymi tradycjami. Mamy ją od 30 lat. Nie ma takiej potrzeby – stwierdził.
Dziennikarka Kanału Zero kontynuowała temat. – Nie uważa Pan, że zamiast nazwy Prawo i Sprawiedliwość pasuje wam bardziej „turbohipokryci”, albo „megahipokryci”? – pytała.
– Widzę, że Pani próbuje powtarzać narrację Tuska. Mówią, że jesteśmy złodziejami, podczas gdy oni kradną. W trakcie Sejmu była informacja, co Krajowa Administracja Skarbowa na nas znalazła. Nic. Mówi się o 300 sprawach, żadnej udowodnionej – odpierał zarzuty skarbnik PiS.
– Chcę się oprzeć o fakty. Nie wiem, co mnie bardziej wzrusza: troska o rolników czy nauczycieli. Czy nie mówicie kolegom: zaniedbaliśmy jednych i drugich? – dopytywała Agnieszka Burzyńska.
Henryk Kowalczyk odparł, że gdy był ministrem rolnictwa, resort pomagał rolnikom przez wprowadzanie dopłat.
– Gdy pszenica spadała poniżej 1,4 tys. zł za tonę, wprowadzaliśmy dopłaty. Teraz cena wynosi 700 zł za tonę i dopłat nie ma. Susza jest ogromna, a rząd o rolnikach zapomniał. Gdy ceny nawozów były ogromne, dawaliśmy dopłaty. Dzięki temu rolnicy przetrwali, ale tego rządu myślę, że nie przetrwają – twierdził Kowalczyk.
Były minister w rządzie PiS przyznaje. „System ETS faktycznie nie został zablokowany”
Prowadząca rozmowę w odpowiedzi przypomniała o aferze zbożowej.
– Pamięta Pan sytuację, gdy o 17 tys. procent wzrósł import zboża z Ukrainy? Rolnicy prosili o pomoc, a Pan mówił, by rolnicy nie sprzedawali zboża. Ono potem zgniło. Z raportu NIK wynika, że rząd nie ochronił rolników przed niekontrolowanym importem pszenicy. Import wzrósł w 2022 r. o 16,8 tys. proc. w przypadku zboża z Ukrainy, choć jego jakość budziła wątpliwości – argumentowała Agnieszka Burzyńska.
– Zarzuty tego typu odpieram w ten sposób: Unia otwiera granice, a my jesteśmy w Unii. Między krajami UE nie ma barier celnych i to ona otwiera granice. W okresie początkowym wojny napłynęło dużo zboża do Polski. Myśmy intensywnie wspierali eksport, który wynosił wówczas 8 mln ton zboża. Byliśmy krajem tranzytowym zboża. Gdy w kwietniu 2023 r. UE przedłuża na bezcłowy i kontyngentowy import zboża z UE, a ja nie mogłem doprowadzić do blokady, więc złożyłem rezygnację z funkcji. To Unia podjęła decyzje – wyjaśniał Henryk Kowalczyk.
– Ale Zielony Ład to wasze dziecko. Znowu zrzucicie winę na UE? Mateusz Morawiecki mógł zgłosić weto. Najpierw się zgodził, a rok później nie zgłosił weta – kontynuowała Agnieszka Burzyńska.
Henryk Kowalczyk stwierdził, że część postulatów zawartych w unijnym programie udało mu się zablokować.
– Wrócę do rolnictwa. Co Zielony Ład tam oznacza? Redukcję użycia nawozów, środków ochrony roślin oraz ugorowanie. Gdy byłem w ministerstwie rolnictwa, zablokowaliśmy ugorowanie, nie dopuściłem do ograniczenia środków ochrony roślin ani do redukcji użycia nawozów. Jest jeszcze kolejny Zielony Ład w polityce klimatycznej: ETS – dodał polityk, na co Agnieszka Burzyńska odparła: – Na który zgodził się rząd Mateusza Morawieckiego.
– System ETS, rekompensat za zużycie dwutlenku węgla, faktycznie nie został zablokowany całkowicie – przyznał Kowalczyk.