Wojna na Bliskim Wschodzie zmienia prognozy dla inflacji w Polsce. Głównym powodem są ceny paliw, które rosną na skutek turbulencji na rynkach surowcowych. Rząd i minister finansów Andrzej Domański mają o czym myśleć. O ile może przyspieszyć tempo wzrostu cen?

- Wojna w rejonie Zatoki Perskiej wpływa na prognozy inflacji w Polsce. Są już pierwsze przewidywania, jak bardzo może przyspieszyć wzrost cen.
- Pesymistyczne scenariusze są związane z potencjalnym dłuższym trwaniem konfliktu. Wtedy wpływ na ceny żywności i paliw byłby mocniejszy.
- Konsumenci w Polsce odczują skutki wojny w swoich portfelach. Siła nabywcza pieniędzy Polaków może zmaleć – ostrzegają ekonomiści.
„W związku z wojną na Bliskim Wschodzie podnosimy nasze prognozy inflacji CPI (konsumenckiej – red.)” – piszą w raporcie ekonomiści Santander Banku Polska. Wcześniej prognozowali oni, że inflacja w Polsce w 2026 r. wyniesie średnio 2,3 proc. Obecnie spodziewają się, że będzie to 2,6 proc.
Ceny paliw w centrum uwagi
Zdaniem ekonomistów Santandera, zmianę prognoz wymusza oczekiwanie, że ceny ropy naftowej będą wyższe, a to przełoży się na ceny paliw w Polsce. Pod uwagę należy wziąć także wyższe ceny gazu, które wpłyną na wzrost cen gazu płynnego LNG. Eksperci wskazują także, że ceny żywności w Polsce mogą kształtować się na nieznacznie wyższych poziomach. Nie bez znaczenia będzie też słabszy złoty (to podbije ceny towarów z importu i zwiększy koszty dla firm, które w tej sytuacji będą chciały „odbić” to sobie na konsumentach.
Ważny wskaźnik inflacji najniżej od lat. Ale RPP raczej to nie przekona
„Najważniejszym czynnikiem podbijającym naszą prognozę na 2026 r. są ceny paliw” – podkreślają ekonomiści. „Zakładamy przy tym w scenariuszu bazowym, że wszystkie te efekty są przejściowe i potrwają nie dłużej niż parę miesięcy” – dodają.
Jednak gdyby konflikt potrwał dłużej, to – zdaniem ekspertów – należy spodziewać się silniejszego negatywnego wpływu na inflację konsumencką w Polsce.
Dłuższa wojna a ceny żywności
„Mocniejszego wpływu spodziewalibyśmy się w przypadku surowców energetycznych, oraz – w szczególności – żywności” – piszą ekonomiści Santandera. Jak wskazują, ceny żywności są powiązane z cenami ropy i gazu. Chodzi tu nie tylko o wpływ wyższych kosztów paliw i stawek transportu na ceny w sklepach, ale też o udział wspomnianych surowców w produkcji nawozów sztucznych.
„Dodatkowo, przez cieśninę Ormuz przepływa znaczna część światowej podaży nawozów, co ma znaczenie dla podaży i cen żywności” – zaznaczają. „Naszym zdaniem istotny wpływ na ceny żywności pojawi się dopiero przy przedłużaniu się konfliktu, ale gdy już się zmaterializuje, może być mocny i długotrwały” – konkludują.
Ekonomiści Pekao zwracają uwagę na jeszcze jedną konsekwencję wzrostu cen ropy (a więc i paliw) oraz gazu.
Konsumenci odczują wojnę w portfelach
„Wzrost kosztów energii odbije się negatywnie na konsumpcji w Polsce, gdyż po pierwsze zmniejsza siłę nabywczą gospodarstw domowych (większe wydatki na paliwa czy ogrzewanie to mniej pieniędzy w budżetach na inne wydatki – red.), a po drugie osłabia i tak już niezbyt mocną pozycję negocjacyjną pracowników w negocjacjach płacowych z pracodawcami” – piszą w raporcie.
Nowe dane o zarobkach w Polsce. Padła konkretna kwota, jest rozczarowanie
Do perspektyw inflacji w Polsce w obliczu konfliktu na Bliskim Wschodzie odniósł się też minister finansów i gospodarki Andrzej Domański. Media cytują jego wypowiedź, w której wskazał, że to, co dzieje się obecnie na rynkach światowych, „potencjalnie” może skutkować wyższą inflacją.
Zdaniem Domańskiego, konflikt w rejonie Zatoki Perskiej może podbić inflację o „mniej niż 0,4 pkt. proc”. Taka prognoza jest zbieżna z przewidywaniami ekonomistów Santandera (wzrost średniorocznej inflacji o 0,3 pkt. proc.).
Przypomnijmy, że w lutym inflacja w Polsce wyniosła 2,1 proc. w ujęciu rok do roku, osiągając poziom najniższy od niemal dwóch lat. Kolejne odczyty inflacji nie będą już tak pozytywne.