Reklama
Reklama
Reklama

Inflacja w górę, stopy procentowe też? Kredytobiorcy drżą o swoje raty

TYLKO NA
Spór polityczny między Donaldem Tuskiem a Adamem Glapińskim może utrudnić działanie NBP – pisze „Financial Times”
Spór polityczny między Donaldem Tuskiem a Adamem Glapińskim może utrudnić działanie NBP – pisze „Financial Times” (fot. Narodowy Bank Polski / nbp.pl)
Dodaj do ulubionych źródeł w Google

Wzrost cen w Polsce przyspiesza. Najnowsze dane pokazują, że ceny paliw wywindowały wrześniową inflację. Teraz najważniejsze pytanie dotyczy tego, jak zareaguje na to Rada Polityki Pieniężnej. Niektórzy ekonomiści wieszczą podwyżki stóp procentowych, co byłoby czarnym scenariuszem dla kredytobiorców.

  • Inflacja w Polsce wzrosła z 3,4 proc. w sierpniu do 4 proc. we wrześniu i tym samym opuściła dopuszczalne pasmo odchyleń od celu inflacyjnego NBP.
  • Sytuację bacznie obserwuje Rada Polityki Pieniężnej, a eksperci starają się przewidzieć jej ruchy.
  • Czy kredytobiorcy już teraz powinni zacisnąć pasa z myślą o wzroście rat?

Główny Urząd Statystyczny (GUS) podał wstępne dane o wrześniowej inflacji. Wskaźnik cen konsumenckich wyniósł 4,0 proc. rok do roku wobec 3,4 proc. w sierpniu, a w ujęciu miesięcznym ceny wzrosły o 0,7 proc.

Jest wyskok inflacji. Tempo wzrostu cen w Polsce przyspiesza

Za przyspieszeniem inflacji stoją przede wszystkim większe koszty tankowania. Paliwa podrożały we wrześniu aż o 36,1 proc. w porównaniu z analogicznym okresem roku ubiegłego i o 9,2 proc. względem sierpnia. Drożyzna wróciła na stacje wraz z początkiem roku szkolnego i wygaszeniem rządowego mechanizmu osłonowego CPN („Ceny Paliwa Niżej”).

Reklama
Reklama

Inflacja powyżej kluczowego progu

Z perspektywy Rady Polityki Pieniężnej istotną informacją jest natomiast to, że inflacja przekroczyła pasmo odchyleń od celu NBP. Ten cel wynosi 2,5 proc. (w ujęciu rocznym), ale bank centralny stosuje tutaj pewien zakres tolerancji i dopuszcza odczyty inflacji w przedziale 1,5–3,5 proc. Wrześniowa inflacja wybiła się górą z tego przedziału.

Zdaniem ekonomistów Banku Pekao, to oznacza, że podwyżki stóp procentowych są blisko. Jeszcze kilka tygodni temu analitycy drugiego największego banku w Polsce po prostu usunęli ze swojego scenariusza obniżki stóp, zakładając, że pozostaną one bez zmian do końca 2027 r. „Teraz idziemy krok dalej” – napisali w serwisie X.

„Uważamy, że do podwyżki stóp NBP może dojść już w listopadzie przy okazji publikacji nowej projekcji inflacyjnej NBP” – piszą ekonomiści (odnoszą się tutaj do projekcji inflacji i PKB, która jest najważniejszym zestawem prognoz przygotowywanym przez analityków banku centralnego, publikowanym trzy razy w roku: w marcu, lipcu i listopadzie). Presja inflacyjna będzie rosła, a jej zakres może być większy – przekonują.

Już nie liczą na obniżki ani na stabilizację stóp

W ocenie Pekao do wysokich cen paliw może dołączyć wzrost cen żywności, który będzie następstwem blokady Morza Czarnego (przez ten akwen płyną miliony ton zboża z Rosji i Ukrainy na rynki globalne, a trwają tam przecież działania wojenne) i wyższych cen nawozów (do ich produkcji niezbędny jest gaz, a jego ceny mocno wzrosły). Analitycy zwracają też m.in. uwagę na fakt, że stopy zaczęły podnosić już czołowe banki centralne (zrobił to amerykański Fed, a także EBC), co będzie zwiększało presję na NBP.

Reklama
Reklama

„Uważamy, że do podwyżki stóp NBP może dojść już w listopadzie przy okazji publikacji nowej projekcji inflacyjnej NBP” – podsumowują.

Swoje prognozy zrewidowali też ekonomiści ING Banku Śląskiego. I też nie mają dobrych wieści dla kredytobiorców. 

„Kryzys energetyczny wydłuża się i topnieją szanse na stabilizację stóp procentowych w najbliższych miesiącach” – stwierdzili. „Zmieniamy scenariusz stabilizacji stóp do końca 2027 na ich wzrost o 50 pb (punktów bazowych – red.) na początku roku”.

Gdyby ten scenariusz miał się spełnić, główna stopa procentowa NBP wzrosłaby z obecnych 3,75 proc. do 4,25 proc. na początku 2027 r. Ekonomiści ING uważają, że na razie RPP „może czekać”, w związku z czym pozostawi w październiku stopy procentowe bez zmian (decyzję w tej sprawie poznamy 7 października), a dyskusja o ewentualnych podwyżkach rozpocznie się w listopadzie, po publikacji projekcji.

Przyczajona RPP?

Ale już analitycy mBanku są zdania, że RPP może wstrzymać się z działaniami znacznie dłużej, potencjalnie aż do momentu, gdy podwyższona inflacja zacznie samoczynnie wygasać.

– Sądzimy, że RPP raczej będzie chciała przeczekać okres podwyższonej inflacji – mówi Zero.pl ekonomista mBanku, Jakub Rybacki. – Jeśli wsłuchamy się w wypowiedzi nawet tych bardziej jastrzębich członków Rady, jak Ludwik Kotecki, to nie pokazują one dużego apetytu na podwyżki stóp.

Reklama
Reklama

Ludwik Kotecki w udzielonych w ostatnim czasie wywiadach (dla RMF24 i Bloomberga) mówił, że jeśli RPP zdecyduje się podnieść koszt pieniądza, to będzie to robić małymi krokami, ale też będzie musiała zobaczyć w projekcji utrwalenie inflacji na poziomie powyżej 4 proc., by stopy podnieść.

– Inflacja dotarła do  4 proc. i pewnie w I kw. 2027 r. osiągnie 5 proc., ale RPP wstrzymuje w mojej ocenie to, że wzrost cen jest napędzany głównie przez czynniki zewnętrzne, które mają wpływ na ceny paliw i żywności (te w nieodległej przyszłości pewnie pójdą w górę) – dodaje Jakub Rybacki. – Natomiast w kraju nie widzimy presji inflacyjnej w cenach usług czy w inflacji bazowej. Jeśli inflacja ogółem się ustabilizuje, a inflacja bazowa zacznie spadać, to RPP dojdzie zapewne do wniosku, że nie ma potrzeby zmieniać polityki pieniężnej.

Innymi słowy: Rada widzi, że ryzyka inflacyjne płyną do nas zza granicy (ceny paliw i żywności idą w górę na skutek globalnych zawirowań), a nie są efektem problemów wewnętrznych polskiej gospodarki. Inflacja bazowa jest tu szczególnie istotna, bo „wycięte” są z niej właśnie ceny żywności i energii, co pozwala ocenić, na ile stabilna jest sytuacja cenowa w kraju.

Reklama
Reklama

RPP może też zakładać, że rząd będzie starał się w jakiś sposób przeciwdziałać wysokim cenom – np. wprowadzając program podobny do CPN (albo jego kolejną odsłonę) czy mrożąc ceny prądu.

– W debacie publicznej pojawia się temat wysokich cen paliw i energii. Jest też chyba oczekiwanie społeczne, że rząd wdroży jakieś mechanizmy osłonowe – przyznaje Jakub Rybacki. – Skutkowałyby one obniżką inflacji, ale na ile ich wprowadzenie jest realne i jaki miałyby zakres – to trudno powiedzieć.

„Stał się obrońcą koncernów”. Senator KO obwinia prezydenta za ceny paliw

Ryzyka rychłych podwyżek stóp nie dostrzegają też ekonomiści PKO BP, którzy oczekują, że inflacja pozostanie powyżej pasma odchyleń od celu inflacyjnego NBP jeszcze przez kilka miesięcy, ale już od marca 2027 r. może wrócić do tego zakresu tolerancji. W komentarzu do danych GUS piszą, że jeśli obecny „inflacyjny płaskowyż” (z odczytem z „czwórką z przodu”) okaże się przejściowy, to RPP nie będzie musiała reagować podwyżkami stóp procentowych w krótkim terminie.

Może zainteresuje Cię także:

Reklama
Reklama